Reklama

Frankowicze są winni bankom jeszcze blisko 103 mld zł !

Autor:
k.s.
2019-08-10 00:02 Aktualizacja: 2019-08-10

Na koniec czerwca 2019 roku blisko 800 tys. Polaków wciąż spłacało kredyty mieszkaniowe we frankach szwajcarskich.

swiss-francs-fot. Pixabay swiss-francs-fot. Pixabay

KREDYTY WE FRANKACH TO WCIĄŻ PRAWIE 103 MLD ZŁ

Do spłaty tylko z tego tytułu mają prawie 103 mld zł, jednak całkowita wartość ich zadłużenia – łącznie z kredytami konsumpcyjnymi i kartami kredytowymi – przekracza 131 mld zł. Obecnie niemal co piąty czynny kredyt mieszkaniowy jest nominowany we frankach. Z punktu widzenia banków, jakość zobowiązań zaciągniętych we frankach szwajcarskich okazuje się być nawet lepsza od złotowych – tylko 1,1 proc. takich zobowiązań ma opóźnienia w spłacie przekraczające 90 dni, przy 1,44 w przypadku kredytów złotowych.

– Frankowicze mają do spłaty nie tylko kredyty mieszkaniowe we franku, lecz także inne zobowiązania kredytowe – kredyty mieszkaniowe w złotówce, kredyty ratalne, gotówkowe czy karty kredytowe. Łączna kwota zadłużenia frankowiczów na 30 czerwca br. wynosiła około 131 mld zł – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Biura Informacji Kredytowej.

Według danych BIK, na koniec czerwca ok. 800 tys. osób spłacało w sumie 458,8 tys. kredytów denominowanych albo indeksowanych do franka szwajcarskiego. Właśnie z tego tytułu mają do spłaty 102,8 mld zł, a to oznacza, że w porównaniu z czerwcem zeszłego roku wartość kredytów frankowych spadła o 7,9 mld zł. W tym samym okresie liczba takich kredytów zmalała o 23,3 tys., zaś grono kredytobiorców zadłużonych we frankach zmniejszyło się o ok. 40 tys. osób.

Większość frankowiczów spłaca tylko jeden kredyt frankowy, co oznacza, że były one zaciągane raczej w celu spełnienia marzeń o posiadaniu własnego mieszkania czy domu, a nie na cele inwestycyjne pod wynajem. Takich osób, które mają więcej niż trzy kredyty frankowe, jest ok. 0,4 proc. Można więc prawie jednoznacznie stwierdzić, że większość frankowiczów zaciągała kredyty frankowe po to, żeby zwiększyć swoją zdolność kredytową i dzięki temu kupować większe mieszkania w lepszych dzielnicach – mówi prof. Waldemar Rogowski.

Statystyki pokazują, że 95 proc. frankowiczów (758,5 tys. osób) spłaca tylko jeden kredyt mieszkaniowy w szwajcarskiej walucie, ale około 5 proc. (36,5 tys.) ma dwa takie zobowiązania, natomiast 3,8 tys. osób w Polsce posiada trzy kredyty lub więcej.

Liczba zobowiązań hipotecznych, które są obsługiwane we franku zmniejsza się co roku. Rekordowe zadłużenie z tego tytułu jeszcze w 2011 roku (w przeliczeniu na złote) wynosiło 162,03 mld zł. Trzy lata wstecz kredytobiorcy spłacali 520,81 tys. kredytów frankowych, a obecnie jest ich o 12 proc. mniej. Tylko w ciągu 2018 roku ubyło kolejne 4,8 proc. kredytów.

W perspektywie 8 lat, czyli od 2011 roku, wartość kredytów frankowych spadła o ok. 60 mld zł. Ten spadek jest związany nie tylko ze spłatami, lecz także ze zmianami w kursie franka szwajcarskiego. Co ciekawe, w tej chwili frankowicze mają co miesiąc do spłaty około 200 mln franków szwajcarskich – mówi prof. Waldemar Rogowski.

W tej chwili prawie co piąty (18,6 proc.) spłacany kredyt mieszkaniowy jest nominowany we franku. Trzeba dodać, że z kredytów frankowych pochodzi też niemal co czwarta złotówka (23,3 proc.) zadłużenia z tytułu kredytów mieszkaniowych (po przeliczeniu walut na złote po kursie na koniec czerwca).

Frankowicze – podobnie zresztą jak kredytobiorcy w złotych – nie mają problemów ze spłatą kredytu. Takich kredytów frankowych, które są opóźnione w spłacie powyżej 90 dni, jest około 1,2 proc. W przypadku osób, które spłacają tylko jeden kredyt mieszkaniowy we franku szwajcarskim, szkodowość jest na poziomie 1,1 proc. Natomiast dla tych, którzy mają co najmniej trzy takie zobowiązania, wynosi już około 3,2 proc. Czyli przy kredytach mnogich szkodowość jest trzykrotnie wyższa niż przy pojedynczych – mówi prof. Waldemar Rogowski.

Jeśli chodzi o kredyty mieszkaniowe w złotych, to odsetek opóźnionych w spłacie powyżej 90 dni wynosi 1,44 proc. Faktem jest, że obecnie na dobrą spłacalność kredytów frankowych, prócz wzrostu dochodów gospodarstw domowych, mają wpływ także ujemne stopy procentowe w Szwajcarii i aspekt kulturowy.

W Polsce mamy do czynienia ze zjawiskiem piramidy spłacalności. Kredyt mieszkaniowy jest w niej takim zobowiązaniem, które spłaca się do końca. Jeżeli pojawiają się jakieś kłopoty z dochodami czy ze zdrowiem, to w ostatniej kolejności opóźniamy właśnie spłatę tych kredytów. Najpierw nie spłacamy kart kredytowych, potem limitów kredytowych i konsumpcyjnych, ale mieszkaniowe są bronione do końca. Wynika to z faktu, że po pierwsze są w wysokiej kwocie, a po drugie – służą zaspokojeniu podstawowego celu, jakim jest posiadanie mieszkania – mówi główny analityk Biura Informacji Kredytowej.


Źródło: Newseria.pl

 Nie wiemy wprawdzie jak w tej statystyce wypadają łodzianie, ale pamiętamy dość głośną sprawę, która zakończyła się w Łodzi w grudniu 2018 roku, kiedy małżeństwo K. wygrało z jednym z łódzkich banków proces dotyczący właśnie kredytu frankowego. Zatem nie zawsze kredyty spłacane są w takiej wysokości, jak wynikałoby z zawartej umowy. Więcej o wyroku w tej sprawie można przeczytać tutaj.

Reklama
Sonda
Która z podanych miejscowości najbardziej odpowiada Ci jako miejsce wakacyjnego urlopu?
Proszę wypełnić wszystkie pola!
Oddanych głosów:
191
Reklama
Reklama