reklama

Irokez jak Keith Flint i młyn pod sceną. The Prodigy rozpalili Audioriver w Łodzi

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Irokez jak Keith Flint i młyn pod sceną. The Prodigy rozpalili Audioriver w Łodzi - Zdjęcie główne
Autor: Joanna Chrzanowska | Opis: Na jubileuszową, 20. edycję Audioriver The Prodigy przywieźli dokładnie to, czego oczekiwali fani .

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Łódź po godzinach- To może być ostatni moment, żeby zobaczyć ich na żywo - mówi Sebastian, poprawiając irokeza inspirowanego Keithem Flintem. Kilka metrów dalej Kuba opowiada, że na muzyce The Prodigy wychował się jeszcze jako nastolatek. Obaj przyjechali do Łodzi głównie dla jednego koncertu. Takich historii pod główną sceną Audioriver było znacznie więcej.
reklama

Im bliżej godz. 23, tym gęściej robiło się pod główną sceną. Niektórzy zajęli miejsca przy barierkach na długo przed rozpoczęciem koncertu. Inni przyszli chwilę wcześniej, licząc, że uda się przecisnąć bliżej. Wszyscy czekali na The Prodigy.

Niektórzy przyjechali tylko na ten koncert

Kuba spod Łowicza ma 46 lat. The Prodigy słucha od ponad trzech dekad. Pierwszy raz zobaczył ich na żywo piętnaście lat temu podczas Open'era. Na Audioriver przyjechał tylko na piątkowy koncert.

- Żona kupiła mi bilet. Nie mogłem tego odpuścić 

- mówi z uśmiechem.

Najbardziej mężczyzna lubi pierwsze płyty zespołu. To na nich dorastał.

reklama

Irokez jak u Keitha Flinta

Kilka metrów dalej spotykamy Sebastiana i Julitę, małżeństwo z Konstantynowa Łódzkiego. To ich pierwszy Audioriver. Sebastian od razu przyciąga spojrzenia charakterystycznym irokezem nawiązującym do wizerunku Keitha Flinta. Jak przyznaje, fryzura powstała specjalnie na ten wieczór. Jeszcze przed koncertem zatrzymywali go inni uczestnicy festiwalu, prosząc o wspólne zdjęcie.

- Mam starszego o jedenaście lat brata. To dzięki niemu wychowałem się na The Prodigy. Pomyślałem, że to może być ostatni moment, żeby zobaczyć ich na żywo 

- opowiada.

reklama

Pod sceną od razu ruszyło pogo

Przed koncertem Sebastian i Julita najbardziej czekali na "Breathe", "Firestarter" i "Out of Space". I raczej nie byli rozczarowani. Zespół zaprezentował te kawałki, były też "No Good", "Poison" czy "Omen".

Już od pierwszych chwil było wiadomo, że nie będzie to koncert, który da się spokojnie obejrzeć z założonymi rękami.

Kilka minut po godz. 23 na scenie pojawili się muzycy The Prodigy. Wystarczyło kilka chwil, żeby środek tłumu zamienił się w wielki młyn. Przez ponad godzinę pod sceną praktycznie nie było chwili wytchnienia. Maxim co chwilę podchodził do krawędzi sceny, zachęcając publiczność do wspólnego "szaleństwa". Tłum odpowiadał za każdym razem.

Na jubileuszową, 20. edycję Audioriver The Prodigy przywieźli dokładnie to, czego oczekiwali fani - mocne brzmienie, świetny kontakt z publicznością i koncert, którego nie sposób zapomnieć.

reklama
Rozwiń
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo