- Istnieje życie pozaradiowe, choć ono jest inne. To nie jest tak, że Radio Z zamieniłam na coś innego. Po prostu ze wszystkich moich prac, które mam, jedną porzuciłam
- mówi w rozmowie z portalem TuLodz.pl Agnieszka Kołodziejska.
Rozmawiamy online, ale podczas wizyty Agnieszki Kołodziejskiej w Łodzi. Ona "nadaje" z Portu Łódź, ja z redakcji. Na żywo ciężko byłoby się złapać, doba jest zdecydowanie za krótka.
Choć od 18 lat nie mieszka w Łodzi, to nadal mówi, że to jej miasto. Wyprowadziła się stąd, gdy otrzymała propozycję pracy w Radiu Zet. Radiową karierę zaczynała w Łodzi na antenie Radia Classic, były też Radio Złote Przeboje i Radio Pogoda.
Lubi być postrzegana jako "łobuziara z Bałut"
- Mieszkałam 30 lat w Łodzi, początkowo na Chojnach, jako dzieciak, a później na Polesiu, blisko Bałut. Lubię mówić, że jestem z Bałut, bo poza granicami Łodzi, to zawsze robi wrażenie, że jestem taką łobuzerką i takim bandziorem z Bałut
- opowiada Agnieszka Kołodziejska.
Jak dodaje, od kiedy rozstała się z radiem i etatem, w Łodzi jest częściej niż wcześniej. Tutaj bowiem mieszkają jej najbliżsi i przyjaciele.
- Kilkoro moich przyjaciół mieszka tuż pod Łodzią, w Konstantynowie Łódzkim. To trochę jest mój drugi dom. Nie tak dawno zapytano mnie, czy jeszcze kiedyś wrócę do Łodzi. Bardzo poważnie to rozważam. W sumie teraz moje mieszkanie w Warszawie przestało mieć sens. Tam też mam przyjaciół. Ale stolica jest po prostu za droga. Być może po zakończeniu mojej obecnej umowy najmu, za jakieś półtora roku, tu wrócę. Nie ma potrzeby, żebym na stałe była w Warszawie. Nie chodzę już do pracy od poniedziałku do piątku
- wyjaśnia dziennikarka.
Nie wyrabiała na zakrętach
Praca na etacie, od poniedziałku to piątku, to dla wielu spełnienie marzeń o stabilizacji. Inaczej patrzy na to Agnieszka Kołodziejska.
- Zwyczajnie nie wyrabiałam na zakrętach. Nie miałam czasu dla siebie i przyjaciół
- mówi wprost.
- Długo nosiła się Pani z tą decyzją? - dopytuję.
- Tak, trochę to trwało. Około roku. Różne względy przeważyły na niekorzyść radia. Przede wszystkim aspekt ekonomiczny. Poświęcałam radiu bardzo dużo czasu, wyjmując z niego relatywnie najmniej. Uznałam, że najłatwiej będzie mi zrezygnować z radia, bo robię to już tak długo, że ja już się nim nacieszyłam. Dałam radiu naprawdę całą siebie. To oczywiście nie oznacza, że kończę z radiem. Absolutnie nie. Radio płynie mi we krwi. Są różne opcje na współpracę. Nie z Radiem Zet, bo tutaj już drzwi zostały zamknięte, ale są plany, choć nie w takim wymiarze jak wcześniej
- zapowiada prezenterka.
Lubi częstować ludzi swoim poczuciem humoru
Radiosłuchacze do tej pory piszą do Agnieszki Kołodziejskiej za pośrednictwem mediów społecznościowych, że tęsknią. Niektórzy zapewne za sucharami. Łodzianka wspólnie z Robertem Karpowiczem mierzyła się w bitwie na "suchary".
- Zostaliśmy sparowani trochę na siłę. Robert przyszedł do nas do pracy, a szef zdecydował, że będziemy pracować razem. Bardzo się polubiliśmy. Cały czas mamy kontakt i wysyłamy sobie śmieszne filmiki na Instagramie. Mimo że w Radiu Z już nie pracuję, to mam nadzieję, że nie straciłam poczucia humoru i będę mogła nim częstować ludzi w innych miejscach
- przyznaje łodzianka.
Dopytuję o ulubiony suchar.
- W skali zabawności być może to 5 na 10, ale mnie się podoba. Jestem dumna z niego, bo sama go wymyśliłam. Jak nazywa się pies wyprowadzony na smyczy przez zjawę?
- Cisza, nie odpowiadam, nie mam pomysłu.
- Hart Ducha
- słyszę i szeroko się uśmiecham.
Skoro już przy żartach jesteśmy, to pytam o śmieszne sytuacje z życia, takie z cyklu: "Skąd ja znam Pani głos". Okazuje się, że jedną Agnieszka Kołodziejska zapamiętała szczególnie. To było w Pasażu Łódzkim przy al. Jana Pawła II, jakieś 15-16 lat temu.
- Oddawałam w TK Maxie spodnie, ponieważ okazało się, że są za ciasne i wyglądam w nich jak szynka w celofanie. Przyszłam i mówię: "dzień dobry, chciałabym zwrócić te spodnie", a ekspedientka podniosła głowę i mówi: "skąd ja znam Pani głos" i nagle na cały regulator: "to ta Pani z Radia Z!"
- opowiada łodzianka i dodaje:
- To była śmieszna sytuacja, zwłaszcza w kontekście tego, że przyznałam się, że cisną mnie portki w pasie i najwyraźniej urósł mi tylek.
Rok obfitujący w podróże
Czym teraz zajmuje się Agnieszka Kołodziejska? Prowadzi konferencje, eventy. Pojawia się też w Kanale Zero, nagrywa programy dla telewizji Polsat "Polacy za granicą". Do tego podróże. Jak przyznaje, ten rok zapowiada się pod tym względem bardzo obficie.
- Wstępnie zostałam zaproszona na rejs po Morzu Śródziemnym w maju. Być może w czerwcu polecę do Chicago na event polonijny. Natomiast tak zupełnie prywatnie planuję śladem mojej serdecznej przyjaciółki Kamili Kalińczak, z którą zresztą poznałyśmy się w Radiu Z, nie pracować w wakacje. Zamierzam wybrać się do Indonezji, a także Tajlandii i jakoś szerzej zwiedzić Azję
- zdradza najsłynniejszy głos łódzkich Bałut.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.