Nadmorski klimat w Rąbieniu?
Nieruchomość wystawiona na sprzedaż znajduje się w Rąbieniu. Działka o powierzchni blisko 2 tys. m kw. została wyceniona na 329,5 tys. zł. Opis lokalizacji wywołał poruszenie w sieci.
– Agencja nieruchomości wystawiła na sprzedaż działkę, na której, jak piszą, słychać szum morza. I w porządku. Tylko że ta działka jest pod Łodzią. Miasto Łódź
– komentuje Paweł Paczul.
Wyobraźnia zamiast plaży
Za „morski” klimat odpowiada w rzeczywistości bliskie sąsiedztwo trasy szybkiego ruchu S14. Jakub Krasiński, pośrednik odpowiedzialny za ofertę, otwarcie przyznaje, że opis jest swego rodzaju grą z klientem.
– Obok jest droga ekspresowa, dla wielu klientów bardzo słyszalna, a jak się zamknie oczy i się trochę wyobraźnią zadziała, to można usłyszeć szum morza, taki tytuł jest po to, żeby przyciągnąć uwagę, więc cel został spełniony
– wyjaśnia Jakub Krasiński.
– Nikt o zdrowych zmysłach nie pomyśli, że pod Łodzią jest morze i to jest prawdziwy szum
– dodaje pośrednik.
Strategia nietuzinkowych tytułów
To niejedyny przypadek, gdy biuro nieruchomości stosuje kreatywne nazewnictwo. Według Jakuba Krasińskiego jest to świadoma strategia, która ma wyróżnić ogłoszenie na tle tysięcy podobnych ofert.
– My zakładamy w naszym biurze, że jak będziemy mieli następny tytuł „działka na sprzedaż”, to nikt nie kliknie w ogłoszenie, a gdy damy jakiś nietuzinkowy tytuł, to istnieje większe prawdopodobieństwo, że ktoś się taką działką zainteresuje
– tłumaczy Krasiński.
Głos internautów
Sprawę chętnie komentują internauci, którzy w humorystyczny sposób podeszli do argumentacji biura nieruchomości, choć nie zabrakło też gorzkich wspomnień dotyczących „kreatywnego” marketingu.
– Jak jadą tiry, to jest sztorm
– napisał jeden z użytkowników Facebooka.
Inny z przymrużeniem oka starał się znaleźć logiczne uzasadnienie dla teorii o szumie.
– Wszystko się zgadza, S14 jest połączona siecią dróg prowadzącą nad morze i tak samo dźwięk jego szumu może być słyszalny, bo jest przenoszony przez samochody jadące znad morza
– skwitował.
Wśród komentarzy pojawiły się również głosy osób, które z podobnymi chwytami spotkały się już lata temu.
– Żona kiedyś pojechała oglądać mieszkanie w Krakowie w czasie studiów, nie znała topografii miasta. „Z widokiem na centrum” – no był widok na centrum owszem, tyle że Nowej Huty. Nie było wtedy smartfonów, map w telefonach
– wspomina internauta.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.