Zaraz po weekendzie, przy drogach i przejściach prowadzących do lasu w okolicach Grotnik staną tablice ostrzegawcze z napisem: „Zakaz wstępu do lasu”. W kolejnych dniach drony będą latać min. w okolicy Spały i Skierniewic.
Wielka operacja odbędzie się jednak pod jednym warunkiem - że pogoda będzie sprzyjać, czyli że nie spadnie deszcz. W przeciwnym razie akcja, którą planują leśnicy, zostanie przesunięta.
Lasy Państwowe po raz pierwszy w historii użyją dronów, aby chronić drzewostan. Bezzałogowce będą wykonywać chemiczne opryski, by zwalczyć szkodniki, które niszczą drzewa.
- To doświadczalny program pod nadzorem naukowym Instytutu Badawczego Leśnictwa. Będziemy testować nowoczesne rozwiązania agrolotnicze z wykorzystaniem dronów
- mówi Hanna Bednarek-Kolasińska, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Łodzi.
Wróg czai się w ukryciu
Na kogo będą polować bezzałogowe maszyny? Pierwszym wrogiem jest opiętek dwuplamkowy. To niewielki chrząszcz, który wygląda niepozornie, ale w lesie zachowuje się jak gość, który przyszedł „tylko na chwilę”, a potem demoluje imprezę. Najchętniej wybiera osłabione drzewa i powoli je „podjada” od środka, jakby miał nieskończony abonament na darmowy bufet. Leśnicy patrzą na niego bez sentymentu, bo choć ma kilka, w porywach do kilkunastu milimetrów długości, potrafi narobić szkód jak szwadron buldożerów.
Szczególnie upodobał sobie dęby. Wybiera drzewa słabe i powoli drąży je od środka, zostawiając po sobie ogromne zniszczenia.
- Zamieranie drzewostanów dębowych w Łódzkiem to ogromny problem. Sprzyja temu susza i spadek poziomu wód gruntowych. Korzenie dębów nie sięgają do głębokich zasobów. Drzewa są osłabione, co objawia się m.in. przerzedzoną koroną. Wtedy wchodzi opiętek i niszczy dąb ostatecznie
- wyjaśnia Hanna Bednarek-Kolasińska.
Właśnie dlatego w maju ruszą eksperymentalne zabiegi, które mają ograniczyć populację uciążliwego owada. Opryski obejmą wytypowane fragmenty lasów w Nadleśnictwie Grotniki (ok. 6,23 ha) oraz w Nadleśnictwie Skierniewice (ok. 3,09 ha), a działania zaplanowano w terminie od 10 do 20 maja, z najbardziej intensywnym okresem przypadającym na 11-12 maja.
W tym czasie w wyznaczonych rejonach pojawią się tablice z zakazem wstępu do lasu, który ma charakter porządkowy i wynika wyłącznie z prowadzenia prac terenowych. Stosowany środek (chlorantraniliprol) nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla ludzi ani zwierząt, choć może powodować reakcje alergiczne skóry i jest bardzo toksyczny dla organizmów wodnych. Dlatego prace prowadzone są w ściśle kontrolowanych warunkach.
Włochaty obżartuch na celowniku
Nie tylko opiętek jest utrapieniem leśników. Wrogiem numer dwa jest chrabąszcz majowy. Już wkrótce zaroi się od tych wątpliwie przyjemnych osobników w Łodzi i okolicach.
Ten niezwykle „upierdliwy” owad to nie tylko hałaśliwy „bombowiec”, który wieczorami wpada ludziom we włosy i odbija się od okien, a w ekstremalnych przypadkach penetruje migdałki rowerzystów. To także prawdziwy postrach ogrodników i leśników.
Większość życia owady te spędzają pod ziemią, niczym lokatorzy bunkrów po przejściu armagedunu, którzy czekają na najlepszy moment, by wyjść na powierzchnię. Wtedy mają postać tłustawych, biało-różowych pędraków z trzema parami odnóży - mało urodziwych stworzeń, które wyglądają trochę jak przerośnięte stwory z filmu science fiction.
Chrabąszcz majowy to nie tylko utrapienie miłośnikó grilla... Fot. RDLP w Łodzi
Tuż po wykluciu ukrywają się na głębokości ok. 30 centymetrów i przez pierwszy rok zajmują się głównie pochłanianiem próchnicy, czyli martwej materii organicznej. Później jednak kończy się spokojne dzieciństwo. W drugim roku życia zaczynają podgryzać korzenie zdrowych roślin, a w trzecim zamieniają się w żarłoczne kombajny, które zjadają wszystko, co się da. Właśnie wtedy wyrządzają największe szkody w ogrodach, na polach i w lasach.
Po kilku latach takiego ukrytego podgryzania korzeni przychodzi czas przepoczwarzenia i wielkie wyjście na powierzchnię - głośne i denerwujące wszystkich, którzy akurat próbują spokojnie zjeść kiełbaskę podczas grilla.
Dorosły chrabąszcz ma około trzech centymetrów długości, ciężki lot i charakterystyczny dźwięk przypominający mały śmigłowiec. Choć wygląda nieporadne, niczym włochata kulka, również w tej formie uprzykrza życie. Potrafi bowiem ogołocić drzewa z liści w try miga. Szczególnie upodobał sobie liście dębów, brzóz i drzew owocowych.
Dlaczego masowe pojawienie się chrabąszcza to dla leśników sygnał alarmowy?
- Chrabąszcz majowy stwarza mnóstwo problemów na każdym etapie rozwoju. Największe szkody czynią larwy. Systematycznie podgryzają korzenie sadzonek naszych upraw. Niszczą je, a to sprawia, że nasza praca idzie na marne i młody drzewostan nie może być przesadzony, by rozwijać nowy las
- dodaje Hanna Bednarek.
W przypadku tego szkodnika, działania obejmują Nadleśnictwo Spała, gdzie prowadzone będą zabiegi nie tylko przeciw chrabąszczowi majowemu, ale i chrabąszczowi kasztanowca. Akcja zaplanowana na okres od 10 do 30 maja obejmie znacznie większy teren - około 55 hektarów lasu w rejonie Leśnictwa Kierz. W przeciwieństwie do punktowych działań przeciw opiętkowi, tutaj chodzi o szeroko zakrojoną walkę z dorosłymi osobnikami.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.