Reklama

Reklama

Z frankiem do sądu: zapłacisz prawnikowi dopiero po wygraniu sprawy

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor: | Zdjęcie: materiał partnera

Z frankiem do sądu: zapłacisz prawnikowi dopiero po wygraniu sprawy - Zdjęcie główne

Kredyt frankowy może ciążyć niejednemu kredytobiorcy. Można z nim iść do sądu, ale niektórzy prawnicy żądają wysokich opłat za zajęcie się sprawą | foto materiał partnera

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Materiały partnerskie Kredyt frankowy może ciążyć niejednemu kredytobiorcy. Można z nim iść do sądu, ale niektórzy prawnicy żądają wysokich opłat za zajęcie się sprawą. Nie zawsze trzeba jednak płacić przed procesem, istnieją inne rozwiązania tego problemu – np. finansowanie pozwu proponowane przez Replan.

Reklama

Nad sądowym rozwiązaniem problemów z kredytem frankowym zastanawia się pan Michał, który prosił o nieujawnianie swojego nazwiska. Jego historia jest wręcz modelowa, jeśli chodzi o kwestie kredytów frankowych w Polsce. W 2004 roku wraz z żoną mieszkał w 27-metrowej kawalerce. Jednak gdy pojawiło się dziecko, lokum stało się zbyt ciasne.

„Pojawiła się potrzeba przestrzeni. Żona w spadku po babci otrzymała działkę budowlaną pod miastem. Zamiast zamieniać kawalerkę na większe mieszkanie, zdecydowaliśmy się wybudować dom” - opowiada pan Michał.

Postanowienie o rozpoczęciu budowy domu wiązało się z zaciągnięciem kredytu hipotecznego. Argumenty przedstawiciela banku, że najlepiej zdecydować się na kredyt we frankach szwajcarskich, brzmiały racjonalnie.

Nie było w tym nic nadzwyczajnego, gdyż w tamtym czasie Polacy zaciągali przede wszystkim frankowe kredyty hipoteczne. Doradcy bankowi wskazywali wykresy kursowe, przekonując, że to niezwykle stabilna waluta. W efekcie, według danych BIK cytowanych w „Rzeczypospolitej”, w połowie 2021 r. aktywnych było ponad 415 tys. kredytów frankowych.

Pan Michał wspólnie z żoną pożyczył w banku 100 tys. franków szwajcarskich na 25 lat.

„Przez kilka lat kurs franka rósł powoli, mieliśmy poczucie dobrego wyboru co do tego, jak sfinansowaliśmy wybudowanie domu. Dodatkowo wprowadzono ustawę antyspreadową, która umożliwiła spłacanie kredytu we frankach z pominięciem spreadu narzucanego przez bank. Internetowe kantory zaoferowały minimalne różnice pomiędzy cenami zakupu i sprzedaży waluty. Niestety, niedługo później kurs >>najstabilniejszej waluty<< poszybował” - wspomina pan Michał.

W styczniu 2015 roku Szwajcarski Bank Narodowy zdecydował się uwolnić franka od zależności wobec euro. Innymi słowy, bank odszedł od polityki obrony minimalnego kursu wymiany wspólnej europejskiej waluty na szwajcarską. Frank szwajcarski umocnił się wówczas nie tylko w relacji ze złotym, ale także wobec wszystkich głównych walut świata. Z dnia na dzień znacznie podrożał. Na szczęście dla kredytobiorców obniżał się LIBOR, czyli referencyjna wysokość oprocentowania kredytów na rynku międzybankowym - istotny czynnik kosztu frankowego kredytu. Ale pomimo tego raty kredytów poszły odczuwalnie w górę.

W związku z dużą liczbą frankowiczów i ich problemów ze spłacaniem pożyczek hipotecznych powstały stowarzyszenia mające „walczyć z bankami” o pieniądze klientów, a bankierów zaczęto nazywać „banksterami”. Pojawiły się też kancelarie prawnicze wyspecjalizowane w procesach frankowiczów z bankami. 

„Kolega zdecydował się na wynajęcie prawnika w celu odzyskania niesłusznie, według niego, nadpłaconych poprzez zmianę kursu oraz spread pieniędzy. Zaczęliśmy się bardziej interesować tą tematyką, tym bardziej że po rozmowie ze znajomym zauważyliśmy, iż w naszej umowie z bankiem znajdują się klauzule abuzywne, z czego nie zdawaliśmy sobie sprawy” - opowiada pan Michał.

Sprawa jego znajomego nie jest jeszcze zakończona. „Banki to bogate instytucje, które stać na zatrudnienie najlepszych specjalistów, więc wygrana z nimi w sądzie może być trudna. Kilka tysięcy złotych w dobie pandemii i inflacji to dla nas poważny wydatek. W rezultacie nie zrobiliśmy nic i spłacamy kredyt tak, jak spłacaliśmy wcześniej” - podsumowuje pan Michał.

Rozwiązaniem powyższego problemu może okazać się nowa forma finansowania sporów sądowych. Polega ona na pokryciu kosztów procesu do czasu orzeczenia sądu w tej sprawie. Zatem osoba zainteresowana postawieniem banku przed sądem ma teraz taką możliwość bez dokonywania wstępnych opłat. Całość finansuje Replan. Dopiero po wygranej klient rozlicza się z Replan wg zapisów w umowie.

Każda sprawa, która trafi do Replan, będzie poddana bezpłatnej analizie. Nie ma opłat za analizę umowy, kosztów początkowych, ani kosztów w toku postępowania. Zatem nie ma konieczności dysponowania kapitałem na prawników i postępowanie sądowe. Kredytobiorca nie płaci aż do wygrania sprawy w sądzie.

Tekst powstał w ramach cyklu „Kłopoty z kredytami frankowymi i jak je rozwiązać”.

Jeśli chcecie Państwo opowiedzieć o swoich problemach z kredytem frankowym, wyślijcie szczegóły na adres: [email protected]

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy