Do makabrycznego odkrycia doszło w poniedziałek, 10 sierpnia, w budynku przy ul. Kopcińskiego 37 w Łodzi. Sąsiedzi od kilku dni nie widzieli 72-letniej lokatorki. Niepokój wzbudził bardzo nieprzyjemny zapach, który zaczął wydobywać się zza drzwi jej mieszkania. Zaalarmowali służby.
Strażacy weszli do mieszkania przez balkon
Zgłoszenie wpłynęło o godz. 13.17. Na miejsce skierowano dwa zastępy Państwowej Straży Pożarnej. W działaniach uczestniczyło dziewięciu strażaków.
Do mieszkania znajdującego się na trzecim piętrze strażacy dostali się przez balkon. W środku znaleźli ciała dwóch osób - 72-letniej kobiety oraz jej 42-letniego syna.
Interwencja straży pożarnej zakończyła się o godz. 15.06. Sprawą zajęli się policjanci i prokurator.
Ciała leżały tam od kilku dni. Prokuratura ma pierwszą hipotezę
Postępowanie dotyczące śmierci matki i syna prowadzi Prokuratura Rejonowa Łódź-Śródmieście. Jak wynika z dotychczasowych ustaleń, tragedia wydarzyła się co najmniej kilka dni przed odnalezieniem zwłok. Ciała były już w stanie zaawansowanego rozkładu.
Na ciałach nie stwierdzono widocznych obrażeń, które wskazywałyby na przyczynę śmierci. Śledczy nie przesądzają więc, że oboje zmarli z przyczyn naturalnych.
- Nie wiemy dokładnie, co się wydarzyło. Hipoteza jest taka, że kobieta zmarła najpierw, a potem jej syn. Z relacji sąsiadów wynika, że mężczyzna był niepełnosprawny intelektualnie
- informuje prokurator Emilia Michałowska-Marchewa z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Nie udało się jeszcze precyzyjnie ustalić czasu śmierci. Jak wskazuje prokuratura, panujące w ostatnich dniach wysokie temperatury mogły przyspieszyć proces rozkładu ciał.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.