Wszystko zaczęło się na początku grudnia 2025 roku. Pracujący w jednym z magazynów 28-latek zauważył w szatni pozostawione kluczyki do mitsubishi wartego około 10 tysięcy złotych. Okazja wydała się idealna. Mężczyzna postanowił ukraść auto. Sęk w tym, że nie umiał jeździć samochodem.
Nie zrażony tym faktem, zadzwonił po 22-letniego kolegę, który takowe umiejętności posiadał. Wpuścił go na teren przyzakładowego parkingu, przekazał kluczyki i… położył się na tylnej kanapie, żeby wyglądało na to, że w aucie jest tylko jedna osoba. W ten sposób odjechali skradzionym mitsubishi.
Plan prawie doskonały
Panowie najpierw przeszukali samochód w poszukiwaniu wartościowych przedmiotów. Kiedy nic nie znaleźli, postanowili na kilka dni wyjechać z miasta, licząc, że zmyli to policję. Po powrocie do Łodzi sprzedali auto, przekonani, że sprawa rozejdzie się po kościach. Ale nie rozeszła się.
- Intensywne działania policjantów z Wydziału do Walki z Przestępczością Samochodową łódzkiej komendy doprowadziły do ustalenia sprawców. Obaj mężczyźni zostali zatrzymani 3 lutego 2026 roku
- mówi Maksymilian Jasiak z KMP w Łodzi.
Po sprawdzeniu policyjnych rejestrów wyszło na jaw, że 22-latek, który prowadził skradziony samochód, miał aktywny sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. Co więcej - obaj byli poszukiwani przez sądy i prokuratury z różnych części kraju w związku z wcześniejszymi wykroczeniami i przestępstwami.
Zarówno 28-, jak i 22-latek usłyszeli zarzut kradzieży z włamaniem, za co grozi im nawet 10 lat więzienia. Młodszy z nich dodatkowo odpowie za złamanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów.
Sprawą zajmują się śledczy z Wydziału do Walki z Przestępczością Samochodową Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.