Pierwsza sesję Sejmiku Wojewódzkiego nie przyniosła rozwiązań związanych w powołaniem nowego zarządu województwa i nowego Marszałka. Mimo jednogłośnej rekomendacji zarządu regionu łódzkiego Platformy Obywatelskiej dla Joanny Skrzydlewskiej nie zasiadła ona w fotelu szefa zarządu. Powód? Przepychanki między koalicjantami.
Warto przypomnieć, że przejęciu władzy w regionach towarzyszyły długie negocjacje na temat tego, kto dokładnie obejmie funkcje marszałków i członków zarządów. O ile większości województw koalicjantom udało się dość do porozumienia, o tyle w Łódzkiem negocjacje były bardzo zażarte i śmiało można powiedzieć, że trwają nadal.
Bój toczy się tutaj przede wszystkim między przedstawicielami dwóch frakcji KO i PSL, które wchodzi w skład Trzeciej Drogi.
Jak się nieoficjalnie mówi, podobna sytuacja występuje jeszcze w dwóch innych regionach – w Wielkopolsce i na Dolnym Śląsku. W praktyce oznacza to, że wybór zarządów w tych województwach może mieć wpływ na kształt zarządu w Łodzi. To pozwoli zaspokoić interesy wszystkich koalicjantów.
Nie ma marszałka, jest przewodnicząca łódzkiego sejmiku
Kuluarowe rozmowy i kilka przerw nie popchnęły procedury wyboru zarządu województwa w żadnym kierunku. Udało się jednak wybrać przewodniczącą sejmiku. Została nią zgłoszona przez KO Małgorzata Grabarczyk. Przewodniczą nie jest spokrewniona z Cezarym Grabarczykiem, który również w czasie pierwszej sesji sejmiku był na sali. Jest samorządowcem z Aleksandrowa Łódzkiego. Tam w ostatniej kadencji była przewodniczącą Rady Miejskiej. Wygrała w głosowaniu 17 do 16 głosów nad zgłoszonym przez PiS Januszem Ciesielskim szefem łódzkiego oddziału Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.