Sytuacja Widzewa na finiszu sezonu jest bardzo zła. Drużyna na pięć kolejek przed końcem sezonu jest przedostatnia w tabeli, a więc jest jednym z głównych kandydat do spadku. W klubowych gabinetach jest nerwowo i trudno się dziwić, bo przecież cele były inne - zespół miał walczyć o czołówkę PKO BP Ekstraklasy. Na taki cel wydano około 100 milionów złotych na transfery w dwóch oknach transferowych.
Widzew to oczywiście dobry temat do rozmów i dyskusji, ale też plotek. Dwie najnowsze to zmiany zarówno w zespole, jak i w zarządzie klubu. Ogólnopolskie portale donoszą, że nowym prezesem miałby zostać Mateusz Dróżdż, który jest bez pracy po zwolnieniu z Cracovii. Dróżdż oczywiście pracował już w Widzewie, ale odszedł skłócony z Radą Nadzorczą na czele z Tomaszem Stamirowskim. W podobnych okolicznościach żegnał się zresztą także z Zagłębiem Lubin i Cracovią.
Jest reakcja Widzewa
Druga plotka to informacja Faktu, którą powielają inne portale. Widzew miał wystawić na listę transferową Osmana Bukariego. Ghańczyka kupiono kilka miesięcy temu za rekordowe 5,5 miliona euro, ale piłkarz kompletnie zawodzi. Teraz łódzki klub miał oczekiwać za niego 2,5-3 miliony euro.
Głos w tej sprawie na portalu X zabrał Jakub Dyktyński rzecznik prasowy Widzewa. "W odpowiedzi na narastające doniesienia medialne dotyczące pozbycia się z Klubu, czy też wystawienia na listę transferową Osmana Bukariego oraz kwestii potencjalnego zatrudnienia Mateusza Dróżdża, informuję, że tematy te nie mają potwierdzenia w rzeczywistości. Nie są prowadzone żadne rozmowy w tych obszarach" - napisał i uciął wszelkie spekulacje.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.