ŁKS znów minimalnie lepszy od Widzewa
Za nami drugie w tym sezonie derby Łodzi w koszykówce. W 2. kolejce lepsze były zawodniczki ŁKS-u KK Łódź i nie inaczej było tym razem. Podopieczne Piotr Zycha pokonały MUKS Widzew Łódź, mimo że w całym spotkaniu wygrały tylko jedną kwartę. Zrobiły to jednak w koncertowy sposób, rozbijając rywalki zza miedzy aż 16 punktami.
Początek był wyrównany, choć na początku to ŁKS prowadził 10:5 po skutecznej akcji i trafieniu za dwa punkty Łucji Grzenkowicz. Widzewianki szybko wyrównały i za sprawą Julii Kobielli mieliśmy 10:10. Później wyszły nawet na prowadzenie, ale pierwszą kwartę celną dwójką zakończyła Magdalena Szkop. Po pierwszej kwarcie mieliśmy remis 15:15.
W kolejnej znów na początku przewagę zbudowały sobie biało-czerwono-białe, po tym jak Patrycja Kaczor trafiła za dwa punkty, na tablicy wyników było 24:17 dla ŁKS-u KK Łódź. Były to jednak ostatnie punkty na najbliższe sześć minut dla gości. Widzew wykorzystał niemoc rywalek i po udanej akcji Amelii Kuper prowadziły już 32:24. Dzięki Patrycji Kaczor i Weronice Puchacz ŁKS jeszcze przed przerwą zmniejszył dystans do trzech punktów. Przed zmianą stron Widzew prowadził 33:29.
Wtedy nadeszła trzecia, fatalna w skutkach dla MUKS Widzewa, kwarta. W ciągu niespełna trzech minut podopieczne Piotra Zycha zdobyły siedem punktów, na które ani razu nie odpowiedziały koszykarki prowadzone przez Małgorzatę Misiuk. Natalia Panufnik traciła co prawda za dwa punkty, ale ełkaesianki dalej dominowały w tej części spotkania. W pewnym momencie wydawało się jednak, że gospodynie uspokoiły sytuację i wracają na swój optymalny poziom, gdy Julia Drop skutecznie rzuciła za trzy punkty. ŁKS prowadził tylko 45:43, ale kolejne minuty należały do biało-czerwono-białych. Przez ostatnie dwie i pół minuty trzeciej kwarty ŁKS zdobył aż 12 punktów przy zaledwie dwóch Widzewa. To sprawiło, że przed czwartą odsłoną derbów Łodzi ełkaesianki prowadziły 57:45. Biorąc pod uwagę, jak układało się to spotkanie, wydawało się to w miarę komfortowym prowadzeniem, choć jasnym było, że czerwono-biało-czerwone nie powiedziały ostatniego słowa.
Czwarta część rozpoczęła się od dobrej akcji Julii Kobielli za dwa oczka. Szybko trójką odpowiedziała jednak Patrycja Kaczor, powiększając przewagę ŁKS-u KK Łódź do 13 punktów. Wtedy MUKS Widzew rozpoczął swoją pogoń i serię punktową podobną do tej rywalek z trzeciej kwarty. W ciągu niecałych dwóch minut widzewianki zdobyły aż 11 punktów. ŁKS nie trafił ani razu. To sprawiło, że ostatnie minuty derbowego starcia zapowiadały się pasjonująco, bo na sześć minut przed końcem przewaga drużyny trenera Zycha stopniała do zaledwie dwóch oczek (58:60). Niecałe trzy minuty do końca i za dwa trafiła Julia Drop, dając Widzewowi kontakt z ŁKS-em. Na tablicy było już tylko 64:63 dla gości. Były to jednak ostatnie punkty gospodyń w Hali Parkowej tego dnia. Z drugiej strony swoje sytuacje wykorzystały: Anita Plucińska, Weronika Puchacz i Anna Krawiec. W ostatnich sekundach Julia Drop próbowała jeszcze dwukrotnie trafić zza linii trzeciego metra, ale obie próby były niecelne. ŁKS KK Łódź wygrał 70:63, notując tym samym derbowy dublet z MUKS Widzewem Łódź w tym sezonie.
MUKS Widzew Łódź 63:70 ŁKS KK Łódź
(15:15, 18:14, 12:28, 18:13)
MUKS Widzew: Stawicka, Zasada, Panufnik, Drop, Kobiella; Kuper, Bołbot, Chałupka, Urban
ŁKS KK: Plucińska, Szkop, Krawiec, Kaczor, Puchacz, Grzenkowicz; Dzięciołowska, Banasiak, Obrębska, Puchacz
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.