Widzew zasłużenie przegrał w klasyku 0:1. Grał słabo, bojaźliwie. Pod koniec cofnął się i czekał na gola rywali i się doczekał. Nie pierwszy raz w tym sezonie, bo straty goli w doliczonym czasie gry to specjalność tej drużyny.
Nie zmienia to jednak faktu, że dwie decyzje sędziów były kontrowersyjne. Chodzi o to, co działo się przed i w trakcie kluczowej akcji meczu. Najpierw sędzia Wojciech Myć uznał, że Fran Alvarez faulował Rubena Vinagre. Hiszpan został zresztą żółtą kartkę. Zdaniem niektórych to błąd, bo faulu nie było.
Do tej grupy należy m.in. Rafał Rostkowski, były sędzia, obecnie ekspert i dziennikarz TVP Sport. "Fran Alvarez wykonał wślizg, zatrzymał piłkę, a Vinagre przewrócił się, padł na murawę i zaczął zachowywać się tak, jakby został sfaulowany niezwykle brutalnie albo przynajmniej bardzo boleśnie. Arbiter gwizdnął od razu, podyktował rzut wolny dla Legii, a Alvarezowi pokazał żółtą kartkę. Piłkarz Widzewa rozłożył ręce, nie dowierzał, gestem wskazał na siebie, jakby dopytywał, czy sędzia naprawdę gwizdnął z powodu jego zagrania. Z żółtą kartką na koncie odchodził kiwając głową z niedowierzaniem. Miał rację. Arbiter się pomylił" - napisał.
Lewa noga piłkarza Widzewa
Druga kontrowersja dotyczy samego gola. Zdaniem niektórych Rafał Adamski był na pozycji spalonej, gdy strzelał gola.
Obie te sytuacje skomentował Adam Lyczmański, ekspert Canal+ Sport. O pierwszej sytuacji powiedział: - Moje zdanie jest takie, że sytuacja z ostatniej minuty została niesłusznie rozdmuchana, ponieważ faul jest - popełnia go lewa noga Alvareza. Jest kontakt w okolice łydki przeciwnika i wyceniam to jako przewinienie, jako faul nierozważny. I teraz szukanie wymówki, że przez sędziego wynik meczu został wypaczony - ja się z tym nie mogę zgodzić. Uważam, że ten rzut wolny został podyktowany jak najbardziej prawidłowo i była to dobra decyzja zespołu sędziowskiego. Kluczowe jest to, że nie skupiamy się na tej nodze, która piłkę zabiera, tylko na tej drugiej. A tak trzeba oglądać tę powtórkę. Lewa noga Frana Alvareza przewiniła w tej sytuacji - stwierdził z przekonaniem.
Kibice w mediach społecznościowych pokazują też zagranie Rafała Augustyniaka, który wślizgiem powalił Mariusza Fornalczyka. Akcja ta wyglądała o wiele poważniej od zagrania Alvareza, a raczej jego lewej nogi, ale tam nie było faulu. Było czysto i zgodnie z przepisami. Ale wiadomo - nie ma dwóch identycznych sytuacji.
Legia - Widzew. Dziwna liga doskonałej technologii
Lyczmański odniósł się też do ewentualnego spalonego. - Czy Rafał Adamski był na pozycji spalonej w momencie uderzania piłka na bramkę przez Bartosza Kapustkę? Nasza technologia pokazuje to doskonale. Spójrzmy na lewą nogę, lewą stopę zawodnika Widzewa - jego stopa złamała linię spalonego. Była to więc dobra decyzja sędziów i nie ma mowy o spalonym - przekonuje.
Zastawia jednak fakt, że "doskonała technologia" Canal+ narysowała linię od nogi piłkarza Widzewa który był najbliżej bramki, a powinna od drugiego. Wtedy - tak to wygląda - pozycja spalona była.
Ale to wszystko takie ciekawostki... Nie jest ważne to co widać, ale jak i przez kogo zostanie to zinterpretowane.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.