List z ZUS wetknięty w płot? Rzecznik ZUS nie widzi problemu

Autor:
Marcin Kluczyński
2019-12-02 11:52

Listy tak ważne jak decyzje dotyczące wysokości przyznanej emerytury lub odmowy jej przyznania Zakład Ubezpieczeń Społecznych wysyła do klientów zwykły listem, nie poleconym – donosi „Dziennik Gazeta Prawna”. Rzecznik ZUS nie widzi problemu.

Dziennik Gazeta Prawna donosi, że ZUS korespondecję do klientów z treściami zawierającymi pofune dane wysyła listami niepoleconymi. Rzecznik organu nie widzi problemu. / Zdj. ilustracyjne: W tle budynek łódzkiego ZUS., źródło: Wikimedia Dziennik Gazeta Prawna donosi, że ZUS korespondecję do klientów z treściami zawierającymi pofune dane wysyła listami niepoleconymi. Rzecznik organu nie widzi problemu. / Zdj. ilustracyjne: W tle budynek łódzkiego ZUS., źródło: Wikimedia

Do gazety zgłosiła się jedna z czytelniczek, która otrzymała od ZUS-u ważną korespondencję, nadaną nie listem poleconym, a zwykłym. Okazuje się, że to nie był jednostkowy przypadek. – Prowadzę sprawy z zakresu ubezpieczeń społecznych i z moich obserwacji wynika, że ZUS wiele decyzji wysyła do świadczeniobiorców listami niepoleconymi. Są to m.in. decyzje dotyczące wysokości przyznanej emerytury lub odmowy przyznania emerytury pomostowej – zauważa adwokat Paweł Matyja na łamach "DGP". 

Dziennik przypomina, że osoba ubezpieczona od chwili doręczenia pisma ma 30-dniowy termin na złożenie odwołania od decyzji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. W praktyce korespondencja bywa np. wtykana w płot ogrodzenia, przemoczona deszczem i zniszczona tak, że nie daje się odczytać.

Rzecznik ZUS, Wojciech Andrusiewicz, uspokaja, że w przypadku ewentualnego przekroczenia 30-dniowego terminu odwołania przez klienta, to po stronie ZUS stoi odpowiedzialność udowodnienia dostarczenia listu. – Regulacja ta nie wywołuje negatywnych konsekwencji dla strony. Ciężar udowodnienia, że odwołujący się przekroczył miesięczny termin do zaskarżenia decyzji, spoczywa bowiem na organie rentowym – tłumaczy na łamach „DGP”

Kwestia terminu odwoławczego to jeden problem. Inna sprawa, że korespondecja z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zawiera zazwyczaj dane o charakterze poufnym, które z całą pewnością nie powinny trafiać w ręce osób trzecich. Koperta wrzucona wprost do skrzynki adresata to w tej sytuacji najlepsze, co może się przytrafić klientowi. Gorzej, jeśli list wetknięty w płot porwie wiatr albo pies sąsiada.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna / Bankier.pl

0.20496201515198