Reklama

Słodki tydzień CosinusMED Widzewa. Drugie zwycięstwo z rzędu stało się faktem [RELACJA]

Autor:
Bartosz Jankowski
2020-01-11 19:26 Aktualizacja: 2020-01-11

Koszykarki CosinusMED Widzewa Łódź wygrały po raz trzeci w sezonie, ale po raz pierwszy na swoim parkiecie. Zwycięstwo w starciu z AZS-em Uniwersytetem Gdańsk 78:67 smakuje tym bardziej, że mogło być ono świętowane ze sporą grupą fanów, którzy pojawili się w Hali Parkowej. 

W akcji Klaudia Gertchen z CosinusMED Widzewa Łódź (fot. Michał Pietrzak) W akcji Klaudia Gertchen z CosinusMED Widzewa Łódź (fot. Michał Pietrzak)

W pierwszej piątce CosinusMED Widzewa zabrakło Jazmine Davis, o której pozyskaniu kilka godzin przed meczem poinformował klub (WIĘCEJ TUTAJ).

Bardzo aktywna od pierwszych minut była natomiast druga z Amerykanek - Taylor Emery, która wraz ze swoimi koleżankami wypracowała pięciopunktową przewagę (11:6). Łodzianki dość szybko mogły ją roztrwonić, ale przyjezdne nie trafiły kilku rzutów i po celnych trafieniach Drop i Davis było 15:8. Ostatecznie niesione głośnym dopingiem koszykarki Widzewa udanie weszły w mecz, bo po pierwszej kwarcie prowadziły 18:8 i to mimo że w ostatnich dwóch minutach tej części meczu trener pozwolił odpocząć pierwszej rozgrywającej - Julii Drop.

Drugą kwartę dużo lepiej rozpoczęły widzewianki, które wykorzystały kiepską formę rzutową zawodniczek z Gdańska i powiększyły swoją przewagę (22:8). Później nieco agresywniej w obronie zaczęły grać przyjezdne, dzięki czemu odrobiły część strat (25:16). Taki styl gry skutkował jednak sporą liczą przewinień i po 4 minutach gdańszczanki miały już 4 przewinienia na swoim koncie w tej kwarcie. Od tego momentu AZS już nie był grał tak skutecznie w obronie, dzięki czemu celnymi rzutami mogły się popisać Katarina Vucković i Ewelina Gala (29:16). Od tego momentu widzewianki niespodziewanie straciły 6 punktów z rzędu (29:22), po czym odpowiedziały dwoma celnymi trafieniami i w Hali Parkowej znowu zrobiło się nieco spokojniej. Na 14 sekund przed końcem drugiej kwarty trener Szawarski stracił cierpliwość i poprosił o czas. Trudno mu się dziwić, bo przewaga CosinusMED Widzewa zmalała do 7 punktów. W ostatniej akcji łodzianki nie potrafiły zdobyć chociaż jednego oczka i na 15-minutową przerwę obie ekipy schodziły do szatni przy wyniku 39:32.

Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Wciąż CosinusMED Widzewa utrzymywał 7-9 punktów przewagi, ale w koszykówce takie różnice punktowe są często niwelowane w kilka sekund. Szczęśliwie dla łodzianek, nie w tym przypadku. Po celnym rzucie Moniki Jasnowskiej Widzew prowadził bowiem 53:39. Ekipa z Gdańska nie chciała się jednak łatwo poddać i pozostawała w grze głównie za sprawą indywidualnych akcji swojej najskuteczniejszej zawodniczki - Tierry Ruffin-Pratt. Mimo to 14 punktów przewagi (61:47) przed ostatnią kwartą stawiało łodzianki w dużo bardziej komfortowej sytuacji.

Koszykarki CosinusMED Widzewa weszły jednak w tę część meczu wyraźnie zdekoncentrowane i w ciągu 80 sekund straciły 5 punktów.. Trener Wojciech Szawarski poprosił o czas, który miał sprawić, że gospodynie nie dadzą się dogonić i dopiszą do swojego konta kolejny komplet punktów. Tak też się stało. Reprymenda ze strony szkoleniowca podziałała na widzewianki motywująco i na 5 minut i 13 sekund do końca meczu prowadziły już 69:52. Ostatnie minuty meczu to gra w zasadzie punkt za punkt. Widzewianki dość spokojnie mogły kontrolować przebieg gry.

- To był dla nas wazny mecz. Teraz nie musimy oglądać się za siebie. Mecz nie stał na wysokim poziomie, ale w pewnym momencie za dużo było takiej radosnej koszykówki z obu stron. O tym będę musiał z dziewczynami na pewno porozmawiać. Teraz to moje zadanie, by wszystkie dziewczyny były zadowolone i dawały z siebie 100% dla drużyny  - powiedział po meczu trener Widzewa Wojciech Szawarski. 

Po czym dodał: - Chciałbym jeszcze bardzo podziękować kibicom, którzy po tylu porażkach są z nami i to, co zrobili dziś było naprawdę niezwykłe. Pełna hala mimo naszej formy w tym sezonie to coś niespotykanego w skali całej Polski. Wielki szacunek dla naszych fanów.

Ostatecznie CosinusMED Widzew Łódź sprostał roli faworyta i pokonał AZS Uniwersytet Gdańsk 78:67, wygrywając tym samym po raz pierwszy w tym sezonie w Hali Parkowej. 

CosinusMED Widzew Łódź - AZS Uniwersytet Gdańsk 78:67 (18:8, 21:24, 22:15, 17:20)

Polecamy: Wietrzenie kadry trwa. Mihaljević odchodzi z Widzewa
Reklama
Sonda
Wybierz sportowe wydarzenie roku 2019!
Proszę wypełnić wszystkie pola!
Oddanych głosów:
3963
Reklama
Reklama
0.17727708816528