Elana Toruń – Widzew Łódź [POMECZOWE OCENY TUŁÓDŹ.PL]

Autor:
Piotr Mika
2019-10-07 18:30 Aktualizacja: 2019-10-08

Piłkarze łódzkiego Widzewa odnieśli czwarte zwycięstwo z rzędu, pokonując na wyjeździe Elanę Toruń 1:0. Ponownie na najwyższe słowa uznania zasłużył bramkarz Czerwono-Biało-Czerwonych, Wojciech Pawłowski.

Golkiper Widzewa, Wojciech Pawłowski ponownie zasłużył na pochwałę za swoją postawę (Fot. widzew.com / Marcin Bryja) Golkiper Widzewa, Wojciech Pawłowski ponownie zasłużył na pochwałę za swoją postawę (Fot. widzew.com / Marcin Bryja)

Aby przypomnieć sobie, jak toczyło się niedzielne spotkanie, zapraszamy do naszych RELACJI NA ŻYWO oraz RELACJI POMECZOWEJ.

WOJCIECH PAWŁOWSKI – OCENA: 9

Podobnie jak w meczu z Górnikiem Polkowice, golkiper łodzian był najbardziej wyróżniającym się zawodnikiem tego spotkania. Dwie kluczowe interwencje – w 30. oraz 99. minucie pozwoliły Widzewowi zachować czyste konto i wygrać to spotkanie. Jedyny poważny błąd jaki popełnił 26-letni bramkarz to minięcie się z piłką przed polem karnym w 92. minucie meczu. Niewiele brakło, a Elana wyrównałaby w tej sytuacji.

ŁUKASZ KOSAKIEWICZ – OCENA: 6

Piłka zagrywana przez prawego obrońcę ze stałych fragmentów częściej niż ostatnio docierała do kolegów, którzy jednak z tych podań nie potrafili skorzystać. Mimo to suma „wrzutek” w pole karne, które nie tworzą zagrożenia, wciąż jest zbyt duża, a właśnie tym zajmuje się prawy obrońca Widzewa. W defensywie zagrał solidnie i zapracował na pozytywną ocenę.

SEBASTIA ZIELENIECKI – OCENA: 7

W 61. minucie sfaulował piłkarza Elany blisko własnego pola karnego, tworząc dobrą okazję do strzału dla rywali. Dodatkowo został za to ukarany żółtą kartką. Nie popełnił jednak więcej tak poważnych błędów, wywiązywał się ze swoich obowiązków stopera i koniecznie trzeba go pochwalić za to, że w końcu jego długie podanie przyniosło efekt. To właśnie Zieleniecki swoim zagraniem za plecy obrońców rozpoczął akcję, w której Kita wywalczył rzut karny.

DANIEL TANŻYNA – OCENA: 7

Kolejny dobry mecz drugiego ze środkowych obrońców. Kilkukrotnie przerywał akcje rywali, a już w 13. minucie dobrze zablokował groźny strzał Kościelniaka. Widać było także, że miał dużą ochotę do wyprowadzania piłki i zapędzał się z nią na połowę rywala, będąc asekurowanym przez Poczobuta. Szkoda, że po dośrodkowaniu Kosakiewicza w 63. minucie nie zdołał oddać lepszego strzału na bramkę Knuta, a to niepierwsza okazja tego stopera do zdobycia bramki.

KORNEL KORDAS – OCENA: 5

Najsłabszy z całego bloku defensywnego, choć nie zagrał złego meczu. W ofensywie nie zdołał stworzyć przewagi, choć kilkukrotnie próbował zagrywać w pole karne rywala. W obronie radził sobie całkiem nieźle, jednak na obniżenie oceny wpływa strata piłki w 30. minucie, po której Kozłowski miał wyśmienitą okazję do zdobycia gola. Swoją grą Kordas potwierdza, że to on może kosztem Pięczka występować w pierwszej jedenastce. Rywalizacja młodzieżowców na lewej obronie może w tym sezonie wyglądać naprawdę ciekawie.

DANIEL MĄKA – OCENA: 5

Niestety, dobry mecz z Polkowicami nie był zapowiedzią zwyżki formy skrzydłowego Widzewa. W zagraniach doświadczonego pomocnika brakowało celności, zarówno przy podaniach, jak i strzałach, których było zresztą bardzo mało. Nikogo lepszego na tą pozycję Widzew jednak aktualnie nie ma.

BARTŁOMIEJ POCZOBUT – OCENA: 6

Odkąd wrócił do składu cały czas trzyma równą formę, choć miał lepsze mecze. Bardzo podobny występ do tego co zobaczyliśmy tydzień wcześniej z Górnikiem Polkowice – solidna gra w obronie i asekuracja stoperów. Zabrakło trochę gry do przodu, a momentami to rywale mieli przewagę w środku pola. Do tego jednak potrzebnych jest dwóch pomocników w odpowiedniej formie.

MATEUSZ MOŻDŻEŃ – OCENA: 5

Ponownie słabszy od swojego młodszego i mniej doświadczonego kolegi ze środka pola. Niewiele dawał przy odbiorze, również miał problem z rozgrywaniem piłki i tworzeniem okazji kolegom. Był mało widoczny, a zapamiętany z tego meczu zostanie za faul na Kołodzieju, po którym pomocnik Elany zakończył zawody z kontuzją, on sam zaś z żółtą kartką. Po tej sytuacji został zmieniony przez Radwańskiego.

KONRAD GUTOWSKI – OCENA: 5

Młody skrzydłowy Widzewa po meczu pucharowym ze Śląskiem nie może wrócić do odpowiedniej dyspozycji. Już w meczu z Górnikiem zaprezentował się nieco gorzej, a w Toruniu wcale nie zmazał nienajlepszego wrażenia sprzed tygodnia. Zabrakło jego przebojowych wejść z lewej strony boiska, choć trzeba mu oddać, że nie zapomina o wracaniu do defensywy i wspieraniu kolegów. Liczę, że to tylko chwilowa obniżka formy.

PRZEMYSŁAW KITA – OCENA: 7

Krok po kroku Kita wraca do formy sprzed urazu kolana, którego nabawił się w 3. kolejce. W 25. minucie odwrócił się z piłką w stronę bramki, mając na plecach Urbańskiego, który ostatecznie nieprzepisowo go zatrzymał. Wywalczony przez Kitę rzut karny na jedyną bramkę w tym meczu zamienił Robak. W 32. minucie oddał groźny strzał na bramkę Knuta, ale ten zdołał go obronić. Jeszcze bliżej zdobycia gola był w 65. minucie, gdy wyszedł sam na sam z Knutem, ale sytuacja nie należała do najłatwiejszych, przez co Kita nie trafił w światło bramki. Z pewnością ten występ to dobry prognostyk na kolejne mecze.

MARCIN ROBAK – OCENA: 7

Jakiś czas temu użyłem stwierdzenia, że kapitan Widzewa ciągnie swoją drużynę za uszy i ten mecz to kolejny taki przypadek. Skromne zwycięstwo Czerwono-Biało-Czerwonych po bramce Robaka z rzutu karnego zaczyna być oklepanym schematem ich spotkań w rundzie jesiennej II ligi. Zrobił to, co do niego należało, chociaż przez resztę spotkania nie zachwycił. Nie oznacza to jednak, że nie pracował dla drużyny, gdyż sama jego obecność w polu karnym podwójnie absorbuje obrońców rywali.

MICHAEL AMEYAW – OCENA: 5

Wszedł za Gutowskiego w 70. minucie, ale nie dał drużynie wiele więcej. Dobrze pokazywał się kolegom do gry, z kolei jego podania rzadko docierały do celu. Tym występem nie dał argumentu trenerowi, aby otrzymać więcej minut na boisku.

Adam Radwański – OCENA: 6

Zmienił zmęczonego Możdżenia i ponownie dał całkiem przyzwoitą zmianę. Rozruszał atak łodzian, dobrze rozdzielając piłki, choć nie ustrzegł się całkiem od złych decyzji. W obronie również wsparł drużynę i za te ponad 20 minut spędzonych na boisku należy mu się pochwała. Sam Radwański może nie być w pełni zadowolony ze swojej pozycji w klubie, lecz dla drużyny to dobrze, jeśli wchodzący z ławki zawodnik daje pozytywny impuls na murawie.

RAFAŁ WOLSZTYŃSKI

Trener wprowadził go na doliczony czas gry w miejsce Kity. Wolsztyńskiemu udało się nawet parę razy przenieść się z piłką pod pole karne rywala, ale zabrakło wsparcia kolegów z drużyny.

MARCEL PIĘCZEK

Pojawił się jeszcze później od Wolsztyńskiego i praktycznie nie miał kontaktu z piłką.

Polecamy: Chemik Police z Superpucharem Polski