Epidemia i kontuzje w ekipie ŁKS-u Commercecon

Autor:
Michał Granosik
2019-11-06 10:43 Aktualizacja: 2019-11-06

Trzeba otwarcie przyznać, że o ostatnich trzech ligowych potyczkach jakie rozegrały aktualne mistrzynie Polski, fani ŁKS-u Commercecon chcieliby jak najszybciej zapomnieć. Dwie porażki i jedno zwycięstwo odniesione po tie – breaku to z pewnością nie są wyniki, jakich można było spodziewać się na starcie sezonu po łódzkich zawodniczkach. Jednak przyczyny tego gorszego okresu w ekipie „Wiewiór” dotyczą aspektów pozasportowych.

Do zagrywki przygotowuje się Daria Szczyrba (Fot. Michał Pietrzak) Do zagrywki przygotowuje się Daria Szczyrba (Fot. Michał Pietrzak)

Rozłożone na łopatki

Po sensacyjnej porażce przed własną publicznością w pojedynku z Energą PTPS Piła można było śmiało stwierdzić, że rywalki łódzkich zawodniczek nie miały dla nich litości (zwłaszcza w ostatnim secie) i rozłożyły popularne „Wiewióry” na łopatki.

Prawda jest taka, że owszem siatkarki ŁKS-u Commercecon przegrały i to zdecydowanie ligową batalię z drużyną z Piły, jednak przed wspomnianym pojedynkiem na łopatki zostały rozłożone przez zupełnie innego przeciwnika, jakim była grypa jelitowa.

Zapewne gdyby wirus dopadł tylko jedną kluczową zawodniczkę w drużynie, trener Marek Solarewicz nie miałby aż tak dużego bólu głowy na kogo postawić w meczu z rywalkami z Piły. Na jego nieszczęście oprócz kapitan zespołu – Izy Kowalińskiej, w trakcie spotkania wirus dopadł Evę Mori i Darię Szczyrbę. Na domiar złego po zakończonym pojedynku na podobne objawy zaczęły skarżyć się kolejne dwie siatkarki ŁKS-u Commercecon.

Dużym osłabieniem w szeregach łódzkiego zespołu był również brak Karatiny Lazović, która w pierwszych dwóch ligowych meczach była wybierana jako MVP spotkania. Przyjmująca aktualnych mistrzyń Polski nie mogła zagrać z drużyną PTPS Piła ze względu na kontuzję barku. Brak kluczowej zawodniczki i epidemia, która wybuchła w łódzkim zespole, jak widać po końcowym wyniku spotkania z pilankami wpłynęła bardzo negatywnie na postawę podopiecznych trenera Marka Solarewicza.

Strata kapitana

Po porażce z pilankami i licznymi problemami zdrowotnymi w drużynie aktualne mistrzynie Polski miały bardzo mało czasu, by zregenerować siły, gdyż na horyzoncie widać było już kolejne ligowe starcie.

Tym razem łódzkie zawodniczki udały się do Kalisza, aby rozegrać rewanżowe spotkanie z zespołem Energi MKS-u. Na całe szczęście kuracja w ekipie „Wiewiór” przebiegła pomyślnie i trener Marek Solarewicz mógł skorzystać niemal ze wszystkich swoich zawodniczek.

Jednak podczas meczu po raz kolejny doszło w szeregach ŁKS-u Commercecon do bardzo dużego osłabienia. W połowie trzeciego seta parkiet wskutek kontuzji musiała opuścić kapitan łódzkiej drużyny – Iza Kowalińska, która skacząc w jednej z akcji do bloku doznała urazu stawu skokowego. Okazało się jednak, że kontuzja odniesiona przez atakującą popularnych „Wiewiór” nie jest poważna i kapitan ŁKS-u Commercecon wróci na parkiet, by dyrygować grą swoich koleżanek w ciągu 2-3 tygodni.

Ostatecznie brak Izabeli Kowalińskiej nie wpłynął negatywnie na łódzkie siatkarki, które po fantastycznej postawie w ostatnim secie wywiozły z Kalisza dwa punkty. W najbliższą sobotę zawodniczki ŁKS-u Commercecon czeka kolejne starcie. Tym razem „Wiewióry” udadzą się do Legionowa by zagrać z tamtejszą Legionovią.

Polecamy: Połamane (dosłownie) skrzydła piłkarskiego Widzewa. Przyszedł czas na eksperymenty?

0.16941499710083