Historia na naszych oczach
Jagiellonia Białystok w ostatnich latach kojarzona jest m.in z sukcesami w Lidze Konferencji. Piłkarze z Podlasia występują obecnie szczebel wyżej. Zmagania w Lidze Europy rozpoczęli od porażki z Olympiakosem Pireus. Wczoraj zmieżyli się ze słabszym rywalem - ormiańskim Araratem - i trumfowali 3:1. To pierwsza wygrana "Jagi" w historii na tym poziomie. Pierwszą bramkę dla ekipy z Podlasia zdobył były reprezentant Polski, Kamil Jóźwiak. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że przez to stał się obiektem drwin oraz memów. Dlaczego?
Kolejny z wielu
Jóźwiak to wychowanek Lecha Poznań. Akademia klubu z Wielkopolski jest postrzegana jako prawdziwa kuźnia talentów. Skrzydłowy z czasem trafił do pierwszej drużyny, gdzie z miesiąca na miesiąc wyglądał coraz lepiej. Dobra forma poskutkowała powołaniem do reprezentacji Polski oraz transferem za granicę. Jóźwiak ani tu, ani tu wielkiej kariery nie zrobił. Mimo tego wciąż postrzegany był jako wartościowy piłkarz. Stąd powrót do Ekstraklasy, a konkretnie Jagiellonii.
Na Podlasiu wiedzie mu się średnio. Gra nieregularnie, a liczb nie miał wcale. Nie miał aż do wczoraj. I teraz przechodzimy do całkiem szokującej rzeczy.
1254
1254. Dokładnie tyle dni Kamil Jóźwiak czekał na strzelenie bramki. Szokująca liczba, biorąc pod uwagę fakt, że to zawodnik ofensywny. Polak ostatni raz dokonał tego 10 maja 2023 roku. Bronił wówczas barw amerykańskiego Charlottee. W swoim stylu odniósł się do tego znany z boisk, a obecnie z programów piłkarskich Wojciech Kowalczyk.
- Jóźwiak trafił do bramki. Coś o cudzie można napisać. - opublikował "Kowal"
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.