reklama

Były widzewiak zostanie milionerem. Awantura nie tylko o kasę

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Były widzewiak zostanie milionerem. Awantura nie tylko o kasę - Zdjęcie główne
Autor: Martyna Kowalska / widzew.com

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportOkienko transferowe w Polsce nie przestaje zaskakiwać. Kluby PKO BP Ekstraklasy robią hitowe transfery, a prezesi i dyrektorzy sportowi niemal dosłownie wyrywają sobie piłkarzy z rąk. Po rekorodywch zakupach w zeszłym sezonie Widzew przygląda się temu głównie z boku, co nie o znacza, że nie jest w nie uwikłany.
reklama

Haditaghi kontra świat. Widzewowi już się oberwało

Najgoręcej w kontekście Widzewa i transferowych przechwytów było zdecydowanie w przypadku Darko Churlinova. Macedończyk miał być już dogadany z klubem z Łodzi i czekać grzecznie w opłaconym przez klub hotelu na prezentację, ale pod osłoną nocy, jak w dobrym filmie sensacyjno-szczpiegowskim, przechwyciła go Pogoń Szczecin. To był jednak dopiero początek tej sagi, bo jej najciekawszymi elementami stały się późniejsze oświadczenia przedstawicieli obu klubów. Prym wiódł w tym Alex Haditaghi, który z uporem maniaka starał się tłumaczyć, jak to czysto i elegancko podkupił przyjaciołom z Łodzi pomocnika. Robił to na tyle angażująco, że do dyskusji włączył się czekający cały czas na rozpoczęcie oficjalnej pracy w Widzewie Łukasz Masłowski, a wcześniej głos zabrał na X-ie nawet Robert Dobrzycki, który zwykle stronił od osobistych przepychanek w social mediach.

reklama

Główny bohater tego zamieszania, czyli właściciel Pogoni Szczecin, bo o samym zadowniku w całym tym zamieszaniu wszyscy chyba najszybciej zapomnieli (dotychczas w barwach Portowcó 6 meczów - ani jednego w pełnym wymiarze czasowym - i 1 bramka), na polskiej scenie transferowej zyskał status niekwestionowanej gwiazdy, ale też eksperta od formalności i... moralności. Lekcję tej ostatniej dał Wieczystej Kraków, która miała chcieć podkupić ekipie z Zachodniopomorskiego Jeana-Pierra Nsame, prowadząc z nim nielegalne, w świetle prawa piłkarskiego, rozmowy, z pominięciem macierzystego klubu. Pogoń złożyła w stej sprawie oficjalną skargę do PZPN.

Co ciekawe, niedługo później ten sam zarzut Wisła Kraków wystosowała względem... Haditaghiego, który skorzystał z klauzuli w kontrakcie Jorgiego Sancheza i wyciągnął najlepszego w tym sezonie strzelca PKO BP Ekstraklasy z Białej Gwiazdy za dość atrakcyjną kwotę około 300 tysięcy euro. Pogoń miała rozmawiać bezpośrednio z piłkarzem (lub jego otoczeniem), bez zgody jego klubu. Tym razem właściciel Pogoni, podobnie jak w przypadku zwarcia z Widzewem o Churlinova, był dobrze przygotowany na atak i wyjaśnił, że skoro w kontrakcie Hiszpana jest klauzula, którą aktywować może każdy, to żadna dodatkowa zgoda na rozmowy wymagana być nie powinna. Zwrócił nawet uwagę, że gdy sprawa była już dogadana, z szacunku dla Wisły osobiście poinformował jej prezesa o tym, że z klauzuli skorzysta i zabiera Jordiego do siebie.

reklama
Rozwiń

Zraził do siebie Widzew, zraził do siebie Wisłę. Będzie gwiazdą w kolejnym klubie?

Wróćmy jednak do samego zawodnika. Kibice Widzewa na pewno doskonale pamiętają okliczności jego odejścia z łódzkiego klubu. Wspomnijmy tylko o tym, że sam mocno naciskał na transfer, pozostawiając po swoim zachowaniu przy Piłsudskiego 138 spory niesmak. W Krakowie aż tak ostro chyba nie było, choć z wypowiedzi Jarosława Królewskiego można wnioskować, że pod Wawelem mają do niego żal. Tym razem o żadnej awanturze czy wymuszeniach mowy jednak nie mogło być, bo zreliazowany został zapis kontraktu, pod którym podpisały się obie strony.

Rozwiń

Czy można dziwić się Sanchezowi? Pogoń złożyła mu ponoć ofertę nie do odrzucenia, z którą Wisła nawet nie próbowała rywalizować. Według portalu Weszło przedstawiła swoją kontrpropozycję, ale liczyła raczej na sentyment i wdzięczność zawodnika za przywrócenie go do piłkarskiego życia po średnio udanej przygodzie w Japonii, niż przebicie, czy chociaż wyrównanie oferty ligowego rywala. Sam piłkarz, według Szymona Janczyka, zarabiać ma w nowym klubie 400 tysięcy euro netto rocznie, czyli ponad 1,2 miliona złotych za sezon, a tych ma spędzić w Szczecinie minimum dwa. Może też liczyć na znacznie atrakcyjniejsze niż w Krakowie bonusy.

reklama

Co ciekawe, w porównaniu do najwyższych zarobków Widzewa Dobrzyckiego to nadal kwoty niewielkie. Andi Zeqiri i Osman Bukari mieli otrzymać kontrakty na poziomie ponad miliona rocznie, ale euro. Niewiele mniej inkasuje ponoć Steve Kapuadi, o czym na antenie Kanału Sportowego wspominał Mateusz Borek. Z kolei kontuzjowany obecnie Lukas Lerager, według Piotra Koźmińskiego, zarabia ponoć dwa razy tyle, ile Sanchez dostanie w Pogoni.

31-letni Jordi w 7 meczach obecnego sezonu PKO BP Ekstraklasy zdobył 6 goli. Czy w nowym miejscu potwierdzi, że jest wart swojego kontraktu i awantury, którą wywołał?

Ps. Cały czas czekamy na oficjalne potwierdzenie wykupu Hiszpana. Okienko transferowe w Polsce trwa do środy 9 września.

reklama
Artykuł pochodzi z portalu lodzkisport.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo