Reklama

Reklama

Czy Widzew Łódź będzie miał problem z młodzieżowcami?

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

Czy Widzew Łódź będzie miał problem z młodzieżowcami? - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Młodzi zawodnicy Widzewa nie sprawiają problemów wychowawczych. W klubie z al. Piłsudskiego brak jednak stabilności, jeśli chodzi o ilość młodzieżowców, zdolnych występować w pierwszej drużynie.

Przepisy gry obowiązujące w II lidze polskiej wymuszają na klubach wystawianie w meczu przynajmniej dwóch młodzieżowców, czyli zawodników, którzy w danym sezonie skończą 21 lat najpóźniej w roku, w którym kończą się rozgrywki. W rundzie jesiennej sezonu 2019/2020 takich zawodników w drużynie trenera Marcina Kaczmarka było 5-ciu: Konrad Gutowski, Kornel Kordas, Marcel Pięczek, Michael Ameyaw oraz Kamil Piskorski, który dołączył do pierwszego zespołu z drużyny rezerw pod koniec rundy. Nie liczę tutaj bramkarza Jakuba Mikołajczaka, który w zasadzie nie „łapał się” do składu i szansę na grę w „jedynce” miał prawie zerowe.

KOLEJNY WYPOŻYCZONY Z WIDZEWA

Wiemy już, że w rundzie wiosennej, z wyżej wymienionych zawodników, nie zobaczymy już Michaela Ameyaw, który udał się na wypożyczenie do Bytovii Bytów. Samo w sobie nie jest to niczym złym, gdyż mała ilość minut rozegranych w Widzewie mogłaby hamować rozwój młodego łodzianina (przypomnienie dla zdziwionych, Michael urodził się w Łodzi). W poprzedniej rundzie nie grał on zbyt wiele i trzeba przyznać, że niewiele dawał zespołowi gdy był na boisku. Pamiętajmy jednak o tym, że najczęściej nie występował on na swojej nominalnej pozycji – grał na skrzydle, choć zdecydowanie lepiej czuje się w środku pola – tam nie było jednak dla niego miejsca. W tym miejscu muszę uderzyć się w pierś, gdyż nie zawsze pamiętałem o tym fakcie i często nie szczędziłem krytyki młodemu piłkarzowi.

PIĘCZEK NA WYLOCIE?

Ostatnio na łamach Gazety Wyborczej ukazał się artykuł, sugerujący że Raków Częstochowa jest zainteresowany sprowadzeniem do siebie Marcela Pięczka i tutaj mogłyby już zaczynać się kłopoty dla sztabu trenerskiego Widzewa Łódź. Na początku jesiennych rozgrywek Marcel grał wszystko „od deski do deski”, aż do meczu z Lechem II Poznań, w którym doznał drobnego urazu i musiał pauzować jeden mecz. Po tym wydarzeniu stracił miejsce w pierwszym składzie na rzecz Kornela Kordasa, lecz mimo to wciąż był bardzo ważnym ogniwem w układance trenera Kaczmarka. Wchodził w końcówkach, aby ustabilizować grę obronną zespołu i również z przodu dodawał coś od siebie, o czym świadczą dwie asysty. Pozbycie się tego zawodnika ograniczyłoby jeszcze bardziej pole manewru, jakim dysponuje szkoleniowiec Widzewa w wyborze dwóch młodzieżowców do kadry meczowej.

Polecamy: W lidze zagrać się nie udało ale z odsieczą dla kibiców wraca Liga Mistrzów

BRAK ODPOWIEDNICH ZASTĘPCÓW

Być może zespół nie straciłby nic ilościowo, wszakże tak jak wspomniałem, pod koniec rundy do zespołu dołączył Kamil Piskorski, a zimą klubowi udało się sprowadzić do siebie obiecującego, 17-letniego Roberta Prochownika. Mam jednak duże wątpliwości co do tego, że owi piłkarze będą mieli odpowiednią jakość, aby „zastąpić” Ameyaw oraz (ewentualnie) Pięczka. Cudzysłów nieprzypadkowy, gdyż zastępowaliby tylko statusem młodzieżowca, a nie charakterystyką piłkarską, co nastręcza problemów.

Prochownik pozycją na boisku zbliżony jest do Ameyaw, jednak mimo wszystko jest usposobiony jeszcze bardziej ofensywnie. Patrząc na to, że Michael nie dostawał wielu szans w środku pola, trudno sobie wyobrazić, by Prochownik nagle „wygryzł” z pierwszego składu Radwańskiego jako ofensywny pomocnik, nie mówiąc już o grze w ataku jako partner dla Marcina Robaka. Szansą dla Prochownika byłoby przystosowanie się do gry na boku pomocy, ale czy trener zdoła przygotować go na to w ciągu miesiąca zimowych treningów? Może skończyć się to dwojako – Przemysław Kita grając na prawej flance radzi sobie znakomicie, jest on jednak o wiele bardziej doświadczony. Z kolei Michaelowi Ameyaw zmiana pozycji niewątpliwie zaszkodziła.

Równie niekorzystna wydaje się sytuacja Kamila Piskorskiego. Jako środkowy, defensywny pomocnik szans na grę może mieć bardzo mało, bo gdy tylko Bartłomiej Poczobut będzie zdrowy, jego pozycja będzie niezachwiana. Piskorski może grać również jako stoper i na takiej pozycji aktualnie występuje, co pokazują treningi i sparing z Unią Janikowo. Tam jednak o szanse na grę będzie jeszcze trudniej – w rundzie jesiennej pozycja Tanżyny była niepodważalna. Sebastian Rudol miewał wpadki, po których zastępował go Sebastian Zieleniecki, ale jego w klubie już nie ma, jest natomiast Krystian Nowak – zawodnik o wiele lepszych umiejętnościach i piłkarskim CV. Szansą dla Piskorskiego byłyby więc jedynie pauzy w grze kolegów spowodowane kartkami lub urazami.

CEL SPORTOWY PRZEDE WSZYSTKIM

Ważne jest, aby pamiętać o rzeczy w zasadzie najważniejszej – trener Kaczmarek ma przed sobą jeden cel, czyli awans do Fortuna 1 Ligi. Utrudnia to znacząco pole do eksperymentowania ze składem, choć tego w poprzedniej rundzie nie brakowało, głównie jednak ze względu na wykluczenia lub kontuzje poszczególnych zawodników. Wróćmy do założenia jakie poczyniłem wcześniej (odejście Pięczka z Widzewa) na które trzeba spojrzeć uważniej w świetle ostatnich faktów. Kontuzja Kornela Kordasa pokazuje, że zawsze trzeba mieć przynajmniej jeden plan awaryjny. Wypożyczony z Korony Kielce obrońca wypada na trzy tygodnie i prawdopodobnie ominą go cztery sparingi pierwszej drużyny rozegrane w Polsce. Na zgrupowanie w Turcji Kordas powinien już wyzdrowieć, więc ma szansę spokojnie przygotować się z drużyną do startu gier ligowych. Jego uraz pokazuje jednak, że oddanie Pięczka do Rakowa (czy innego chętnego klubu) wiązałoby się z pozbyciem nominalnego zastępcy na lewą obronę.

ALTERNATYWY CZTERY TRZY

W takim wypadku pierwszą możliwością wydaje się skrócenie wypożyczenia Marcela Stefaniaka, który aktualnie reprezentuje barwy III-ligowego Bałtyku Gdynia. Nie wystąpił on w trzech ostatnich meczach rundy jesiennej z powodu urazu, lecz wcześniej rozegrał w 9 meczach 808 minut na 810 możliwych. Jednakże jak udało mi się dowiedzieć w klubie, taki temat nie był nawet podejmowany – Stefaniak zostaje w Bałtyku do czerwca.

Drugą opcją byłoby w takim razie ściągnięcie do klubu nowego zawodnika ze statusem młodzieżowca, grającego przynajmniej na takim samym poziomie jak Pięczek. To jednak wydaje się zadaniem karkołomnym, gdyż w Polsce takich zawodników jest niewielu. Ostatnią propozycją jest wsparcie z rezerw, co niejako już ma miejsce, choć na razie w wymiarze treningowym. Do zespołu, który wyruszył na zgrupowanie do Cetniewa, dołączył Filip Becht, 18-letni lewy obrońca. Jego obecność ma na celu zachowanie balansu w treningach drużyny po kontuzji Kordasa. Trudno jednak oczekiwać, że zawodnik, który dopiero co trafił do pierwszego zespołu z drużyny rezerw, będzie w stanie regularnie walczyć w meczach II ligi.

Polecamy: Kordas wypada na trzy tygodnie! Widzew uzupełnia kadrę piłkarzami rezerw

I BEZ TEGO MOŻE BYĆ TRUDNO

Odpuszczenie Marcela Pięczka byłoby w moim odczuciu dla Widzewa bardzo ryzykowne i prawdę mówiąc, niewiele wskazuje na to, aby władze klubu miałyby się na to zdecydować. Jego kontrakt kończy się w czerwcu, co pozwala mu na negocjacje z ewentualnym przyszłym pracodawcą. Nawet jak porozumie się on z innym klubem, to jeszcze przez pół roku będzie zawodnikiem Czerwono-Biało-Czerwonych. Nikt też nie zmusi Widzewa do oddania swojego obrońcy w zimie, tym bardziej, że sytuacja finansowa klubu jest dobra i nie potrzebuje on na siłę sprzedawać swoich zawodników.

Przy założeniu, że skład wyglądać będzie podobnie do tego z rundy jesiennej, 19-letni Pięczek jest bardzo wartościowym zmiennikiem zarówno dla Kornela Kordasa jak i Konrada Gutowskiego. Wymieniona dwójka może być podstawowym „zestawem młodzieżowców” na mecze ligowe, zaś ich zmiennikami prawdopodobnie będą Pięczek oraz Prochownik. Jak dotąd nic nie zapowiada, aby do zespołu mieli dołączyć inni młodzieżowcy z zewnątrz, a w razie problemów, trener ma do dyspozycji juniorów występujących w Akademii oraz rezerwach. Nawet gdyby udało się sprowadzić piłkarza do pierwszego składu, jednocześnie mającego status młodzieżowca, Widzew i tak nie powinien już żadnego się pozbywać.

Na tę chwilę przy Piłsudskiego jest tak naprawdę trzech solidnych zawodników młodzieżowych. Potencjał Prochownika i Piskorskiego jest być może duży, ale na tym etapie nie wydają się oni piłkarzami zdolnymi w większym wymiarze czasowym zastępować kolegów z drużyny, bez utraty na jakości w grze zespołu. Podobnie sprawa ma się ze wspomnianym Bechtem oraz Mateuszem Malcem (również zawodnik z drużyny U-19 oraz rezerw, który pojechał do Cetniewa), których możemy później już nie oglądać w kadrze pierwszego zespołu, gdy łódzki klub dopnie wszystkie transfery, a do zdrowia wrócą Kordas oraz Mąka.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy