reklama

PGE Budowlani Łódź muszą odrabiać straty. Chieri '76 lepsze w Sport Arenie

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

PGE Budowlani Łódź muszą odrabiać straty. Chieri '76 lepsze w Sport Arenie - Zdjęcie główne
Autor: Marek Młynarczyk | Opis: PGE Budowlani Łódź - Chieri '76

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportPGE Budowlani Łódź przegrali pierwszy mecz w ramach ćwierćfinału Pucharu CEV. Podopieczne Macieja Biernata okazały się słabsze od włoskiego Chieri '76. Spotkanie było jednak świetne do oglądania dla postronnego kibica.
reklama

PGE Budowlani Łódź dalej walczą w Europie

PGE Budowlani Łódź po zajęciu trzeciego miejsca w grupie Ligi Mistrzyń europejskie granie musiały kontynuować w Pucharze CEV, gdzie w ćwierćfinale spotkały się z Chieri ‚76.

Jeszcze kilka tygodni temu powiedzielibyśmy, że faworytem jest zespół z Włoch, ale ostatnia forma, a zwłaszcza występ w Elblągu sprawił, że PGE Budowlani Łódź śmiało mogli myśleć o wyeliminowaniu ćwierćfinalisty mistrzostw Włoch z ostatniego sezonu.

 

Od pierwszych piłek widać było, że czeka nas bardzo intensywne starcie. Obie drużyny grały punkt za punkt, ale goście w końcu uciekli dzięki Laurze Kunzler, która posyłała bardzo trudne zagrywki. Później coraz częściej w ataku zaczęły mylić się gospodynie. Przy stanie 17:11 o drugą przerwę poprosił Maciej Biernat. Był taki moment, że Łodzianki złapały wiatr w żagle i zdobyły dwa puntky z rzędu przy serwisie Sašy Planinšec. Strata i tak była jednak wyraźna bo Chieri prowadziło 21:16. Wydawało się to niemożliwe, ale PGE Budowlani doprowadzili do gry na przewagi i mieli nawet piłkę setową. Niewykorzystali jej, a kilka minut później na boisku zrobił się duży chaos, w którym Alicja Grabka dotknęła siatki. To dało Chieri punkt i zwycięstwo 27:25. Mecz w końcówce był jednak pasjonujący.

reklama

PGE Budowlani Łódź byli wyraźnie lepsi w końcówce, w której mieli trochę pecha. Nie załamali się i przenieśli świetną dyspozycję także na drugiego seta. Łodzianki grały rewelacyjnie i zasłużenie prowadziły 10:5. Funkcjonował blok, funkcjonowała zagrywka, dobra gra w obronie i atak. W tamtym momencie wszystko wydawało się działać bez zarzutu w machinie Macieja Biernata. Saša Planinšec dołożyła kolejne punkty swoją świetną zagrywką i było już 14:6. O czas poprosił trener Nicola Negro, ale przerwa nie wybiła z rytmu gospodyń.Trener przyjezdnych wpuścił na plac gry Halimatou Bah, która miała poprawić przyjęcie, ale ona także niespecjlanie radziła sobie z piłkami Łodzianek. W końcówce drugiego seta trochę ucierpiała Saša Planinšec, która przy skutecznym bloku oberwała łokciem od Pauliny Damaske. Słowenka rozgrywała kolejne bardzo dobre zawody, więc gdyby musiała zejść, to byłaby to duża strata dla PGE Budowlanych. Waleczna środkowa została jednak na boisku jeszcze przez chwilę. Bez niej Łodzianki i tak wygrały 25:16, a Saša wykorzystała chwilę przerwy, żeby przyłożyć lód.

reklama

Od początku trzeciego seta przewagę uzyskały siatkarki z Chieri. Dwukrotnie zablokowana została Paulina Damaske, co dało gościom prowadzenie 8:4. Od razu reagował Maciej Biernat, prosząc o czas. Zaraz po niej Budowlane zmniejszyły stratę do dwóch punktów, ale chwilę później siatkarki z Włoch znów zczęły uciekać. Przy stanie 13:8 dla rywalek znów o przerwę poprosił trener Biernat i znów przyniosła ona natychmiastowy efekt. PGE Budowlani Łódź świetnie bronili i ponownie zbliżyły się na dwa oczka. Wtedy to trener Nergro musiał przeprowadzić rozmowę ze swoimi zawodniczkami. To nie przeszkodziło PGE Budowalnym wygrać najdłużej wymiany, do tej pory, w tym spotkaniu i złapać kontakt po dobrym ataku Rodiki Buterez, która przedarła się przez szczelny, włoski blok. Końcówka należała jednak do Chieri '76. Dwa razy w ważnym momencie w aut zaatakowała Maja Storck. Za drugim razem była to pomyłka, która pozwoliła przypieczętować rywalkom zwycięstwo w trzeciej partii 25:21. Przez większość tego seta drużynie nie mogła pomóc Saša Planinšec. Pojawiła się w końcówce, ale nie dała rady zmienić losów tego seta.

reklama

Czwarta odsłona rozpoczęła się tak, jak trzecia, czyli od przewagi gości. Co prawda bardzo dobrze zaatakowała Rodica Buterez, ale nadal to Chieri prowadizło 6:4. Później doszło do przykrej sytuacji. Groźnie wyglądającej kontuzji nabawiła się Anna Gray. Zawodniczka Chieri '76 bardzo mocno cierpiała i boisko musiał niestety opuścić na noszach. Jej koleżanki nie odpuszczały jednak i dalej kontrolowały przebieg wydarzeń na boisku. Budowlane także nie odpuszczały, ale nawet dobre wykońćzenie akcji Pauliny Damaske i punktowy blok Sašy Planinšec nie sprawiły, że Łodzianki były blisko wygranej w tej partii. Trener Nicola Negro poprosił wtedy o czas, ale jego podopieczne prowadziły 19:16. Później było już 23:19 dla gości, ale wtedy na zagrywce pojawiła się Alicja Grabka i sprawiła, że wszyscy kibice w Sport Arenie oglądali do końca tego seta na stojąco, bo dzięki jej świetnym zagrywkom Łodzianki wyrównały stan meczu. Nadal to one były jednak pod presją, bo piłki meczowe miały zawodniczki z Włoch. W końcu jedną z nich na siatce przegrała Paulina Damaske, która ratowała jeszcze sytuację nogą, ale nie zdało się to na wiele. Chieri '76 wygrało 26:24 i całym mecz 3:1. Po ostatniej akcji w tym meczu ręce w geście triumfu wzniósł trener Nicola Negro, co pokazuje tylko, jak trudny był to mecz dla jego zespołu.

reklama

MVP: Anett Németh

PGE Budowlani Łódź 1:3 Chieri '76
(25:27, 25:16, 21:25, 24:26)

reklama
Artykuł pochodzi z portalu https://lodzkisport.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo