Reklama

Reklama

Stysiak show! Polki po horrorze pokonują Niemki i będą walczyć o medale ME

Opublikowano: czw, 5 wrz 2019 00:00
Autor:

Stysiak show! Polki po horrorze pokonują Niemki i będą walczyć o medale ME - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Polskie siatkarki, w obecności ponad 9 tysięcy widzów, pokonały 3:2 reprezentację Niemiec i po 10 latach przerwy zagrają w półfinale mistrzostw Europy! Biało-Czerwone pokazały, że nawet w trudnych momentach potrafią zachować chłodną głowę. W drugim meczu rozegranym w Atlas Arenie Włochy pokonały Rosję 3:1.

Polki pokazały w tym meczu właściwie wszystko to, z czego dały się poznać przez cały turniej. Kiedy wejdą na swój najwyższy poziom są w stanie pokonać każdego. Wciąż jednak zdarzają się im, często trudno wytłumaczalne, przestoje, a wtedy dla odmiany potrafią mieć problemy nawet z teoretycznie słabszymi rywalami.

Mecz z Niemkami zaczął się bardzo dobrze dla naszego zespołu. Polki szybko osiągnęły przewagę – gdy Geerties zaatakowała w aut na tablicy pojawił się wynik 5:2. Rywalki wyraźnie bały się naszego bloku na skrzydłach i po kolejnym autowym ataku – tym razem Poll – zrobiło się 7:3. Od stanu 9:5 nasze dziewczyny straciły jednak 3 punkty w serii, a chwilę później Niemki doprowadziły do remisu (10:10). Po bloku na Mędrzyk podopieczne Felixa Koslowskiego wyszły na pierwsze prowadzenie (12:13). Polkom udało się co prawda jeszcze raz odzyskać inicjatywę, kiedy to kontrę wykorzystała Smarzek-Godek (15:14), ale było to ostatnie prowadzenie naszych siatkarek w tym secie. Drużyna gości zakończyła seta blokiem na Mędrzyk (22:25). Trudno było się oprzeć wrażeniu, że Polki trochę pokpiły sprawę. 9 punktów oddanych rywalkom po własnych błędach to na tym poziomie nieco za dużo. Inna sprawa, że Niemki grały w tej partii co najmniej solidnie.

Drugi set rozpoczął się od wyniku 0:1, ale było to ostatnie prowadzenie gości w tej odsłonie. Od stanu 4:4 nasze zdobyły 5 kolejnych punktów i zrobiło się 9:4. Polki nie odpuszczały, a Niemki gubiły się. Po czterech punktach z rzędu, które dostaliśmy w prezencie od rywalek zrobiło się 13:5. Czas wzięty przez Koslowskiego pomógł tylko częściowo. Po chwili co prawda wynik brzmiał 13:8, ale nasze szybko wróciły na właściwe tory i po ataku z krótkiej Kąkolewskiej było 16:9. Do końca seta nasze powiększyły jeszcze przewagę, by ostatecznie, po ataku Smarzek-Godek, zwyciężyć 25:16.

Trzecia partia zaczęła się od prowadzenia naszych zawodniczek 4:0, a po chwili było już 7:1. Nasze panie kapitalnie zagrywały i wciąż powiększały przewagę. Przy stanie 13:6 trener Niemek poprosił o czas, ale na niewiele się to zdało, bo po przerwie kolejny punkt dołożyły blokiem Wołosz do spółki z Alagierską (chociaż to ta pierwsza kapitalnie zamknęła kierunek). Również w tym doskonale granym secie Polki nie ustrzegły się przestojów. Rywalki dwukrotnie zbliżały się do naszych (15:10, 19:16), ale i tak nic nie było w stanie zabrać Biało-Czerwonym zwycięstwa (25:19) i prowadzenia w meczu 2:1.

Druga i trzecia partia to popis gry naszych dziewczyn. Polki weszły na ten poziom, na którym są trudne „do ugryzienia” dla wszystkich. Warto podkreślić, że Niemki bardzo dobrze przyjmowały, ale to nasze brylowały w ofensywie. Mimo, że Wołosz wcale nie miała rewelacyjnego przyjęcia to jednak statystki w ataku wręcz powalały. 55% w drugim secie, 67% w trzecim. Te dwie odsłony to również początek show Magdaleny Stysiak. 67% skuteczności w drugim secie, 71% w trzecim. Do tego łącznie 3 asy, a można powiedzieć, że to był dopiero początek.

Czwarta partia to powrót największych koszmarów. Wydawało się, że Niemki po laniu w drugim i trzecim secie już się nie podniosą. Tym bardziej, że set zaczął się znakomicie dla Polek. Po punktowej zagrywce Kąkolewskiej zrobiło się 4:1 i niemiecki trener poprosił o czas. Kiedy nasze powiększyły przewagę po bloku Kąkolewskiej i Wołosz (9:5) chyba nikt ze zgromadzonych w hali nie przypuszczał, że to jeszcze nie koniec emocji. Z 14:12 zrobiło się jednak 14:15 (Niemki ostatni raz prowadziły przy stanie 0:1 w drugim secie!) i wszystko się posypało. Szczególnie od stanu 16:18, kiedy to najpierw z krótkiej w aut zaatakowała Kąkolewska, a po chwili na zagrywkę poszła Hanke i „poczęstowała” nas 3 asami. Końcówkę, od stanu 16:17, przegraliśmy 1:8, a patrząc jeszcze bardziej wstecz – od naszego ostatniego prowadzenia (14:13) – 3:12!

Przed tie-breakiem to Niemki mogły mieć przewagę mentalną. I pierwsze piłki wydawały się to potwierdzać. Od czego mamy jednak na boisku Stysiak?! Najpierw nasza młoda zawodniczka zaatakowała z drugiej piłki i dała drużynie remis 2:2. Później Mędrzyk do spółki z Alagierską zaliczyły blok, a następnie zaczął się show. Stysiak poszła na zagrywkę. Zdobyła 2 punkty bezpośrednio, a po czasie dla Niemek dołożyła trzeci strzał, który źle przyjęty wracał do nas, a punkt zdobyła Smarzek-Godek. I choć w kolejnej zagrywce nasza przyjmująca pomyliła się, to trudno oprzeć się wrażeniu, że rywalki chyba właśnie w tym momencie pękły. Kolejne 2 punkty zdobywaliśmy bowiem po ich banalnych błędach w polu serwisowym. Przy zmianie stron było zatem 8:4. Od stanu 8:6 rozpoczął się kolejny mały show. Najpierw Natalia Mędrzyk skończyła atak na lewym skrzydle, a później, podobnie jak jej młodsza koleżanka zdobyła dwa punkty zagrywką. Po czasie dla Felixa Koslowskiego „poprawiła” i ponownie Smarzek-Godek dała nam punkt. 12:6 – tego nie można już było przegrać. Ale polskie siatkarki kochają emocje. Od stanu 14:8 przegrały 3 kolejne wymiany. Trener Jacek Nawrocki musiał wziąć czas. W kolejnej akcji znów nie było idealnie, ale pomogły rywalki, które dotknęły siatki. 15:11 i 3:2 dla Polski! Jedziemy do Turcji! A stamtąd mamy same dobre wspomnienia!

W drugim łódzkim ćwierćfinale Włoszki pokonały Rosjanki 3:1. Pierwsza partia padła łupem podopiecznych Wadima Pankowa po grze na przewagi. Dwie kolejne to triumf siatkarek Davide Mazzantiego, a trzeci set też grany był na przewagi. W czwartym długo wydawało się, że obie ekipy czeka tie-break. Rosjanki jednak (podobnie jak w partii numer 3) roztrwoniły przewagę i mecz zakończył się po 4 partiach. Warto podkreślić świetne przyjęcie Rosjanek, które jednak nie przełożyło się na skuteczność w ataku. To zaś w dużej mierze zasługa znakomitego bloku Włoszek, które punktowały w tym elemencie aż 18-krotnie, z czego 6-krotnie w ostatniej odsłonie.

W meczach rozgrywanych w Ankarze Serbia pokonała 3:0 Bułgarię, zaś gospodynie w takim samym stosunku rozprawiły się z Holandią.

Reprezentacja Turcji będzie w półfinale rywalem Biało-Czerwonych. Druga parę tworzą Serbia i Włochy, a więc mistrzynie i wicemistrzynie świata.

 

Polska - Niemcy 3:2 (22:25, 25:16, 25:19, 17:25, 15:11)

Włochy - Rosja 3:1 (25:27, 25:22, 27:25, 25:21)

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.