Reklama

Reklama

To co z tym poparciem? Trener Widzewa może spać spokojnie?

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

To co z tym poparciem? Trener Widzewa może spać spokojnie? - Zdjęcie główne

Łódź. Sport

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Przez ostatnie dni, lokalne, ale także ogólnopolskie media żyły dymisją Marcina Kaczmarka i zatrudnieniem na stanowisko trenera Widzewa innego szkoleniowca. Jak jednak w czwartek zakomunikowała prezes Martyna Pajączek – do zmiany nie dojdzie. Przynajmniej na razie.

ZESTRESOWANY, ZREZYGNOWANY I… SPAKOWANY

!reklama!

Wszystko zaczęło się dzień przed meczem z Pogonią Siedlce. W sobotę światło dzienne ujrzała informacja, że Martyna Pajączek rozmawia z Leszkiem Ojrzyńskim. Wtedy jasne było, że Marcin Kaczmarek jest bardzo bliski pożegnania się ze stołkiem. Łodzianie po raz kolejny zawiedli i po fatalnej grze w drugiej połowie, zasłużenie przegrali 1:3. Nie było trudno zgadnąć już przed samym spotkaniem, że trenerowi Widzewa będzie bardzo ciężko osiągnąć dobry rezultat w Siedlcach. Niełatwo bowiem spokojnie pracować, gdy nad głową wisi widmo zwolnienia, ma się przeciwko rzeszę włodarzy, a także kibiców. Niemożliwe również jest to, że Kaczmarek nie był świadomy tego, że klub rozmawia z innymi szkoleniowcami. Przecież trener to też człowiek i z pewnością miał dostęp do tych wszystkich doniesień medialnych. Mało tego, na meczu z Pogonią pojawił się na trybunach Leszek Ojrzyński, więc wydawało się, że to właśnie on już za chwilę przejmie stery w drugoligowym zespole.

Po porażce w Siedlcach, czara goryczy (znów!) się przelała. Wszyscy fani Widzewa, niezależnie od tego czy byli za zwolnieniem 46-letniego szkoleniowca czy przeciw, po końcowym gwizdku w niedzielę odliczali najpierw minuty, godziny aż w końcu dni do zwolnienia Kaczmarka. Nie zdziwię się, jeśli aktualny trener po powrocie do Łodzi miał już spakowane walizki. Temperaturę podkręcały media, które informowały, że łodzianie rozmawiają także m.in. z Bogdanem Zającem i Maciejem Bartoszkiem. Można było się również natknąć na informacje o zatrudnieniu przez Widzew niemieckiego szkoleniowca, który ostatni raz pracował w Turcji, albo o powrocie Radosława Mroczkowskiego. Można było odnieść wrażenie, że to historia rodem z brazylijskiej telenoweli.

ŻELAZNA DAMA NIE SYGNALIZUJE REWOLUCJI

W końcu głos w całej sprawie zabrała prezes Martyna Pajączek, której nieprzypadkowo przypisano w środowisku piłkarskim pseudonim „Żelazna Dama”, bowiem słynie ona z rządów twardą ręką (np. natychmiastowe zwolnienia Smółki i Masłowskiego po przejęciu sterów w klubie z al. Piłsudskiego). W czwartek na antenie Widzew.FM zapewniła, że trener Kaczmarek nadal jest trenerem Czerwono-Biało-Czerwonych i pozostanie nim minimum do końca sezonu.

- Cały czas pracujemy z trenerem Kaczmarkiem i on nigdy nie dostał informacji, że coś się zmienia. To, że analizujemy inne rozwiązania, świadczy o przytomności umysłu. Przed nami ważne mecze i wierzymy, że zrealizuje postawiony przed nim cel. Wszystkim nam na tym zależy – powiedziała prezes Widzewa.

Ta wiadomość z pewnością sprawiła, że niejednemu kibicowi Widzewa kamień spadł z serca. Wielu bowiem obawiało się czarnego scenariusza z poprzedniego sezonu – zmiana trenera i ostatecznie brak awansu. Do roszady na tym gorącym w Widzewie stanowisku jednak nie dojdzie, przynajmniej w najbliższym czasie. W końcu zapewniła o tym przecież sama prezes klubu.

OBIECANKI CACANKI, A GŁUPIEMU RADOŚĆ

Nie bez powodu zacznę ten wątek od następującego cytatu: „Mogę powiedzieć, że nawet jeśli spadniemy, to z trenerem Moskalem, a potem z nim znowu awansujemy” – tak przekonywał jesienią prezes rywala zza miedzy, Tomasz Salski. Jak się stało, wszyscy łódzcy fani zapewne wiedzą. Kilka miesięcy później, sternik ŁKS-u powierzył funkcję trenera Wojciechowi Stawowemu. Obawiam się, że i w przypadku Widzewa może być podobnie.

Prawda jest taka, że Marcin Kaczmarek wciąż jest bardzo bliski dymisji, a prezes Widzewa w końcu musiała zabrać głos w całej sprawie i uspokoić kibiców, ale chyba też piłkarzy i samego trenera. Chociaż nietrudno zgadnąć, że 46-letni szkoleniowiec wyczuwa co się dzieje. Nie ma co owijać w bawełnę. Jeśli Widzew przegra w Katowicach, to może się okazać, że Martyna Pajączek wdroży w życie swój plan B, o którym mówi otwarcie, że takowy posiada i ma tutaj na myśli zmianę szkoleniowca. Co innego, jeśli łodzianie zgarną w niedzielę trzy punkty, wtedy trener powinien być spokojny przynajmniej do końca sezonu. A co potem, kto wie?

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy