Reklama

Reklama

Wicelider jednak za mocny. Widzew przegrywa w Niecieczy 0:2

Opublikowano: pt, 20 lis 2020 19:26
Autor:

Wicelider jednak za mocny. Widzew przegrywa w Niecieczy 0:2 - Zdjęcie główne

Wicelider jednak za mocny. Widzew przegrywa w Niecieczy 0:2

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Wdziew Łódź po zdecydowanie nieudanym dla siebie spotkaniu poległ na boisku wicelidera 0:2. Jedną z bramek strzelił były zawodnik klubu z al. Piłsudskiego, Adam Radwański. 

Reklama

Widzew nie przystępował do tego w roli faworyta. Termalica przed spotkaniem była wiceliderem Fortuna 1 Ligi, podopiecznych Enkeleida Dobiego czekał ciężki bój o trzy punkty. 

Od samego początku gracze stroną dominującą byli podopieczni Mariusza Lewandowskiego. Termalica raz za razem atakowała bramkę gości, ale brakowało niekiedy dokładności. Właściwie od samego początku pachniało bramką dla gospodarzy. Ten padł bardzo szybko. Już od 9. Minuty spotkania widzewiacy przegrywali 0:1, a bramkę zdobył… były zawodnik czterokrotnego mistrza Polski, Adam Radwański. Napastnik Termalici odważnie wbiegł z piłką przed pole karne i mocnym, precyzyjnym uderzeniem w dolny róg bramki Miłosza Mleczki wyprowadził swój zespół na prowadzenie. 

15 minut później Kacper Śpiewak dostał znakomite prostopadłe podanie na wolne pole i znalazł się w sytuacji sam na sam z golkiperem Widzewa. Mleczko wykorzystał nie najlepsze przyjęcie młodego napastnika Termalici, który wygonił się nieco ze światła bramki i dobrze skrócił kąt zażegnując niebezpieczeństwo. 

7 minut przed końcem pierwszej połowy Radwański wpadł w pole karne i posłał podanie wzdłuż bramki Widzewa. Na szczęście dla łodzian w ostatniej chwili centrę przeciął Kosakiewicz, który nie pozwolił, aby gospodarze zwiększyli prowadzenie. Pętla w okół widzewiaków zaciskała się coraz bardziej. W 43 minucie Gergel wycofał piłkę na 11 metr do Stefanika. Ten uderzył z pierwszej piłki na bramkę, ale kapitalnie jego uderzenie obronił Miłosz Mleczko. To powinno być 2:0. Piłkarze Enkeleida Dobiego potrzebowali przerwy jak tlenu. 

Do przerwy szczęśliwie wynik dla łódzkiej drużyny się nie zmienił. Po bramce Adama Radwańskiego Termalica prowadziła z Widzewem 1:0 po pierwszej połowy. Tylko 1:0, bo przy lepiej ustawionym celowniku Samuela Stefanika śmiało gospodarze mogli prowadzić tutaj 2:0. Albański szkoleniowiec musiał koniecznie wstrząsnąć zawodnikami w szatni, bowiem podczas pierwszych 45 minut Widzew był tylko i wyłącznie tłem dla podopiecznych Mariusza Lewandowskiego. 

Po zmianie stron z większym animuszem atakował Widzew. Łodzianie podeszli wyżej rywali, chętnie zakładając pressing, ale to Termalica mogła podwyższyć na 2:0. W 56 minucie gospodarze wyszli z kontrą, która mogła zakończyć się samobójczym golem Krystiana Nowaka. Arbiter po tym rykoszecie wskazał jednak na narożnik, a nie środek boiska. Dalej na placu gry utrzymywał się rezultat z pierwszej połowy. 

Długo na boisku nie działo się nic. W 76 minucie w polu karnym gospodarzy odnalazł się Krystian Nowak, który złożył się do uderzenia z woleja. Jego uderzenie zostało zablokowane, a wszyscy gracze Widzewa podnieśli ręce sygnalizując, że futbolówka trafiła w rękę gracza Termalici. Arbiter nie zajął się sprawą i puścił grę. Jak pokazały później powtórki miał rację, bo rzut karny przyjezdnym się absolutnie nie należał. 3 minuty później Stefanik mógł odkupić swoje winy za zmarnowaną „setkę” w pierwszej części gry, ale jego próba sprzed pola karnego okazała się minimalnie niecelna. Na 10 minut przed końcem spotkania wciąż gracze Mariusza Lewandowskiego prowadzili 1:0 i nie zanosiło się, aby coś w tej kwestii miało się zmienić. 

Miało się nic nie zmienić, ale jednak się zmieniło, tyle że na niekorzyść Widzewa. Patrik Mišák w 89. minucie wykończył bardzo dobre dośrodkowanie Zemana i uderzeniem głową ustalił wynik meczu na 2:0 dla Termalici. 

Gracze trenera Dobiego przegrali pierwszy z wielu trudnych pojedynków, które do połowy grudnia będą musieli rozegrać.  Porażka Widzewa wyjątkowo w tym przypadku interesuje także fanów ŁKS-u. Rycerze Wiosny po porażce rywali zza miedzy spadli na drugie miejsce w tabeli. Nowym liderem została właśnie Bruk-Bet Termalica Nieciecza. 

Termalica: Loska - Wasielewski, de Amo Perez, Putiwcew (Hubinek 52’), Grabowski - Stefanik, Radwański, Wlazło, Żyra, Gergel (Czarnowski 90;) - Śpiewak (Zeman 46’)

Widzew: Mleczko - Stępiński, Tanżyna, Nowak, Kosakiewicz - Prochownik (Czubak 77’), Mucha (Fundambu 70’), Możdżeń, Poczobut, Michalski (Kun 83’) - Robak 

Bruk-Bet Termalica Nieciecza - Widzew Łódź 2:0 (1:0)
1:0 - Adam Radwański 9'
2:0 - Patrik Mišák 89' 

Polecamy: Arcytrudne spotkanie przed Widzewem. Łodzianie udadzą się do Niecieczy na mecz z wiceliderem
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.