reklama

Widzew tylko zremisował z Cracovią, ale nie potrafił strzelić gola

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Widzew tylko zremisował z Cracovią, ale nie potrafił strzelić gola - Zdjęcie główne
Autor: Marek Młynarczyk | Opis: Osman Bukari chwilami pokazywał wielki potencjał

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportWidzew bardzo chciał wygrał drugi mecz z rzędu, ale same chęci i zaangażowanie to za mało, by pokonać solidną Cracovię.
reklama

Pierwsza połowa nie była porywającym widowiskiem. Na pewno wpływ na to miało nie najlepsze boisko, utrudniające płynną grę, bo piłka podskakiwała i ciężko było ją opanować. Lepsze wrażenie w rozegraniu sprawiała Cracovia, ale nie przekładało się to na stwarzanie groźnych sytuacji, gdyż Widzew dobrze bronił. Stelios Andreou i Przemysław Wiśniewski nie przegrali żadnego pojedynku główkowego, na ziemi też radzili sobie pewnie. Rywale strzelili gola po podaniu za linię obrony i kontrze, ale Kahvleh Zahiroleslam był na pozycji spalonej. Inna sprawa to fatalna interwencja Bartłomieja Drągowskiego, ale tym razem bramkarzowi się upiekło…

Widzew może nie grał tak ładnie jak Cracovia, ale był groźniejszy pod bramką. Najwięcej zamieszania robiły indywidualne akcje Osmana Bukariego, wygrywającego indywidualne pojedynki z przeciwnikami. Ghańczyk kilka razy stworzył zagrożenie w polu karnym, lecz strzały jego kolegów były albo niecelne, albo blokowane. 

reklama

Najlepszym zawodnikiem Widzewa był jednak Lukas Lerager, król środka pola. Duńczyk był niczym skała, od której odbijali się rywale. Niewiele dobrego można za to napisać o Juljanie Shehu, wciąż szukającym formy z początku sezonu. Ale to kapitan Widzewa oddał pierwszy celny strzał – uderzał z rzutu wolnego, ale bramkarz odbił piłkę. To było już po przerwie i dobrze wpłynęło na Albańczyka, który był dużo aktywniejszy i przede wszystkim kreatywniejszy. Wciąż jednak zdarzało mu się dużo strat.

W 62. min gra została przerwana z powodu zadymienia boiska. Piłkarze zeszli do szatni, a po powrocie widzieliśmy jeszcze więcej chaosu i przypadkowości. Widzew był nieco groźniejszy, lecz brakowało mu precyzji, czy to w ostatnim podaniu, czy strzałach. Irytujące były dośrodkowania z rzutów rożnych, po których piłka nie mijała pierwszego rywala. A przecież Wiśniewski, Kornvig czy Lerager to wysocy gracze...

reklama

Na boisku było duża walki, ale jak mówił Śp. trener Orest Lenczyk: W piłkę nożną się gra, a nie walczy. Widzew się starał, Cracovia skutecznie broniła. Najlepszą okazję miał Fran Alvarez, kiedy po przypadkowej wrzutce Bukariego znalazł się przed bramkarzem, jednak nie zdołał oddać strzału. 

W doliczonym czasie Cracovia przeprowadziła jedyną groźną akcję w drugiej połowie. Wiktor Bogacz minął Andreou, a ten sfaulował go tuż przed polem karnym. Strzał zatrzymał Shehu, było sporo zamieszania, ale obrońcy wyjaśnili sytuację. W odpowiedzi strzelał jeszcze Carlos Isaac, bramkarz wypuścił piłkę, lecz Shenu nie zdążył.

Widzew Łódź – Cracovia  (0:0)

Widzew Łódź: Drągowski – Krajewski (90+2 Isaac), Andreou, Wiśniewski, Cheng – Fornalczyk (90+2 Pawlowski), Shehu, Lerager, Bukari – Kornvig – Zequiri (85. Alvarez)

reklama

Cracovia: Madejski – Piła, Henriksson, Wójcik, Šutalo – Klich (90+1 Charpentier), Al-Ammari – Praszelik (54. Dominguez), Sans (46. Kameri), Hasić (90+1 Selan) – Zahiroleslam (74. Bogacz)

Żółte kartki: Fornalczyk, Zequiri, Kornvig, Shehu, Andreou - Šutalo, Sans, Klich, Wójcik

reklama
Artykuł pochodzi z portalu https://lodzkisport.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo