Mecz na stadionie Króla. Potrzebowali wygranej
Piłkarze ŁKS Łódź potrzebowali wygranej z Polonią Warszawa nie tylko po to, żeby dopisać sobie kolejne trzy punkty w walce o awans do PKO Ekstraklasy. Łodzianie chcieli poprawić nastroje swoich fanów, którzy triumfującego ŁKS-u na Stadionie Króla nie widzieli od 17 września i meczu z Wisłą Kraków.
W ostatniej kolejce ełkaesiacy przegrali prestiżowy mecz z Ruchem Chorzów i pozwolili niebieskim przeskoczyć się w tabeli Betclic 1. ligi.
Mecz na stadionie Króla. Bez okazji bramkowych
Już w 7. minucie ŁKS mógł przegrywać z Polonią. Vega biegł sam na sam z Aleksandrem Bobkiem, ale trafił w słupek. Dobijał jeszcze Kobusiński, ale fatalnie spudłował. ŁKS odpowiedział 20 minut później. Ełkaesiacy wypracowali sobie okazję kilkoma podaniami, a w roli głównej wystąpił Pirulo, który nie wykorzystał dogodnej sytuacji. Podobnie, jak w poprzednim meczu z Ruchem. Do końca pierwszej połowy żadna z drużyn nie stworzyła sobie żadnej okazji.
Mecz na stadionie Króla. Obie drużyny się starały
Tuż po zmianie stron znów zostało obite obramowanie bramki. Tym razem Feiertag główkował, ale trafił tylko w słupek. Obie drużyny starały starały się grać ofensywnie, ale zawodnicy nie potrafili wyklarować klarownych okazji. Wydawało się, że zmieni się to w 78. minucie. Drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną obejrzał po stronie gości Vega. Arbiter ukarał go za symulowanie.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.