Nowa ustawa śmieciowa to kuriozum? Łódzcy radni alarmują

Autor:
M.B.
2019-10-07 06:36

Na piątkowej (4 października)  konferencji prasowej Antonina Majchrzak, radna Rady Miejskiej Łodzi oraz Marcin Bugajski, radny sejmiku województwa łódzkiego przedstawili kontrowersje związane z nową ustawą śmieciową. 

Antonina Majchrzak i Marcin Bugajski (fot. UMŁ) Antonina Majchrzak i Marcin Bugajski (fot. UMŁ)

Najważniejszą zmianą dotyczącą gospodarowania odpadami jest zniesienie regionalizacji. To powoduje, że instalacje mogą wygrywać przetargi w całym kraju, co może doprowadzić to sytuacji, w której poszczególne gminy pozostaną bez możliwości utylizacji odpadów. Lub ze znacznie zwiększonymi opłatami za nie.

- Ministerstwo Ochrony Środowiska blokowało wpisywanie do Wojewódzkiego Planu Gospodarki Odpadami większej ilości mocy przerobowych niż były potrzebne. Spowodowało to problem ogólnopolski. Zniesienie regionalizacji powoduje, że instalacje mogą stratować w przetargach w całym kraju. Teraz Kamieńsk może wygrać w przetargu na obsługę Katowic, a Łódź pozostanie bez możliwości zagospodarowania odpadów. Jest to bardzo niekorzystna sytuacja. Obecnie nastąpił 300% wzrost cen w przetargach. Kolejne przetargi rozstrzygają się na wyższe kwoty. A marszałek radzi, że do zagospodarowania odpadów można sobie szukać miejsca gdziekolwiek w całej Polsce. Takie zachowanie jest bardzo niepoważne – powiedział radny Marcin Bugajski

Radna Antonina Majchrzak stwierdziła, że rozwiązaniem problemu byłoby zamknięcie gospodarki komunalnej w obrębie regionu

I dodała:

- Regionalizacja nie polegałaby na trzech regionach, tylko na jednym, którym byłoby właśnie województwo łódzkie. Instalacje komunalne w rejonie województwa łódzkiego nie mogłyby przyjmować odpadów z innych województw. Obecna sytuacja jest kuriozalna. Firmy odbierające odpady szukają instalacji po całej Polsce. Wiąże się to z ogromnymi kosztami przewozu odpadów. Nie ma to sensu. A instalacje przyjmują odpady od tych, którzy dadzą więcej. To powoduje stały wzrost opłat dla mieszkańców. Dzisiejsza gospodarka odpadami przypomina ciężki żart

Ministerstwo Środowiska argumentuje, że taka sytuacja nie będzie mieć miejsca. Co więcej, ceny powinny spaść

- Obserwowany wzrost cen za zagospodarowanie odpadów wynikał przede wszystkim z tego, że pojawiły się monopolistyczne praktyki. Konieczność przekazywania odpadów do RIPOK-ów (regionalnych instalacji przetwarzania odpadów komunalnych) spowodowała to, że takie instalacje poczuły się monopolistami, przez co zaczęły podnosić ceny za zagospodarowanie odpadów. Zdarzało się, że ceny za zagospodarowanie odpadów w ciągu kilkunastu miesięcy wzrosły ponad 2,5-krotnie, mimo że koszty ich przetwarzania wcale nie rosły, nie rosły też koszty pracy. Taką sytuację można było wytłumaczyć tylko w jeden sposób: działaniem monopolu - powiedział minister ochrony środowiska, Henryk Kowalczyk

Złamanie monopolu ma przyczynić się do obniżki opłat za wywóz śmieci.

Źródło: UMŁ / Gazeta Prawna