Reklama

Zablokował torowisko i zażądał 1,3 mln złotych

Autor:
k.s.
2019-12-15 01:55

Torowisko tramwajowe na łódzkim Marysinie zostało zablokowane został ciężkimi betonowymi płytami. Usuwanie ich trwało kilka godzin. Okazuje się jednak, że to nie był żaden chuligański wybryk.

Torowisko na ul. Dolnej - fot. Kasper Fiszer Torowisko na ul. Dolnej - fot. Kasper Fiszer

Zablokował torowisko i zażądał 1,3 mln złotych

Na początku miesiąca na jednej z tras na łódzkim Marysinie wystąpiła dosyć nietypowa przerwa w ruchu. Wszystko wskazywało na to, że w nocy właściciel prywatnej działki, przez którą przebiegają położone w latach 60. tory, zablokował ciężkimi betonowymi płytami przejazd, aby zamanifestować, że status terenu wciąż nie został uregulowany. Przewozy szybko jednak zostały wznowione, ale problem nadal nie znalazł swojego rozwiązania.

To nie jest najlepszy czas dla łódzkich tramwajów – takie zdanie mogłoby otwierać liczne artykuły o kolejnych zawieszeniach ruchu na wyłączanych z eksploatacji odcinkach sieci. Jednak 3 grudnia tramwaje nie kursowały dodatkowo także na trasie do tymczasowego krańca przy ul. Skrzydlatej.

„Betonowymi płytami zablokowana została trasa tramwaju linii 3, który we wtorek o godz. 4:30 jechał na Marysin. Ciężkie przeszkody leżały na torowisku na ul. Dolnej przy ul. Zgierskiej. Obok nich wisiał plakat z napisem: teren prywatny” – opisywała Lila Sayed w lokalnym dzienniku „Express Ilustrowany”.

Grunt leżący pod torem faktycznie ma prywatnego właściciela

Choć przewozy zostały wznowione jeszcze tego samego dnia, to istotny problem nie został rozwiązany. Jak się okazuje, choć sposób manifestacji swojej własności może budzić spore wątpliwości, zwłaszcza w kontekście bezpieczeństwa ruchu, prawdopodobny autor swoistej instalacji ma rzeczywiście podstawy, by rościć sobie prawa do terenu, po którym codziennie przejeżdżają dziesiątki tramwajów.

– Torowisko na ul. Dolnej powstało w roku 1966. Przebiega ono w niezmienionym śladzie do dziś. Działka 2/21 w obrębie B-47 znajdująca się u zgiegu ulic [Dolnej], Zgierskiej i Zachodniej jest własnością prywatną – mówi Tomasz Andrzejewski, rzecznik prasowy Zarządu Dróg i Transportu Urzędu Miasta Łodzi.

Na obszarze działki poza torowiskiem znajduje się również fragment dużego targowiska Dolna.

– Właściciel kontaktował się z Urzędem Miasta Łodzi i ze ZDiT, aby uzyskać zadośćuczynienie za korzystanie z jego terenu na potrzeby drogi. Zarówno jednostki UMŁ, jak i ZDiT podejmowały działania, aby uregulować stan rzeczy – deklaruje nasz rozmówca. 

Mówi on, że działania te polegały na składaniu do wojewody, który ma prawną możliwość dokonania podziału działki, o wydzielenie z niej torowiska.

W latach PRL-u kwestie własności schodziły na dalszy plan

– Pozytywna decyzja wojewody została jednak kilka razy odwołana przez organy nadrzędne – stwierdza przedstawiciel ZDiT. – Sprawa spotkała się również z odwołaniem stron i kasacjami – dodaje.

Zapewnia on przy tym, że Zarząd podejmie dalsze kroki zmierzające do normalizacji stanu rzeczy. Mówi też, że tego typu sprawy są pozostałością po praktyce okresu PRL.

– Wówczas nie parcelowano na nowo przebiegu nowo powstających dróg i zajmowano tereny prywatne bez uregulowania tego stanu. Urządzano też tereny o nieureguowanych własności. Stąd obecnie mamy do czynienia z sytuacją, w której pas drogowy składa się z wielu działek, a nie jest jednolitym obszarem, ponieważ przebiega przez tereny, które niegdyś nie służyły infrastrukturze – tłumaczy Tomasz Andzejewski.

Tymczasem z wywiadu przeprowadzonego z włascicielem działki przez dziennikarza Gazety Wyborczej wynika, że sprawa ciągnie się od dawna i miasto miało na jej załatwienie 15 lat. Rozmówca żąda od miasta 1,3 mln złotych i mówi, że właściwym pytaniem jest nie to, dlaczego on blokuje linię tramwajową, ale pytanie skierowane do władz miejskich, "dlaczego tutaj jeździ tramwaj?"


Źródło: transport-publiczny.pl

Reklama
Sonda
Wybierz sportowe wydarzenie roku 2019!
Proszę wypełnić wszystkie pola!
Oddanych głosów:
3962
Reklama
Reklama
0.18252301216125