Reklama

Reklama

Czy koronawirus spowolni polską gospodarkę?

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

Czy koronawirus spowolni polską gospodarkę? - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Łódź Z ocen agencji S&P wynika, że makroekonomiczne skutki koronawirusa od ostatniego raportu wydanego 11 lutego są dwukrotnie wyższe.

Czy koronawirus spowolni polską gospodarkę?

Agencja S&P zweryfikowała swoje spojrzenie na wpływ SARS-CoV-2 na gospodarkę, a OECD zaapelowała do banków centralnych i rządów o wsparcie rynków, żeby zapobiec jeszcze większemu spowolnieniu.

– Zachodzi ryzyko, ale w ułamku procenta, że znajdzie to odzwierciedlenie w naszej gospodarce – powiedział Wojciech Murdzek, sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju.

Epidemia koronawirusa objęła już 83 kraje na wszystkich kontynentach. Pierwszy przypadek został potwierdzony także w Polsce.

!reklama!

Z ocen agencji S&P wynika, że makroekonomiczne skutki koronawirusa od ostatniego raportu wydanego 11 lutego są dwukrotnie wyższe. Obniżyła zatem swoje prognozy globalnego wzrostu PKB z przewidywanych w grudniu 3,3 proc. do 2,8 proc. Obniżyła również o 0,9 p.p. tempo wzrostu chińskiej gospodarki, a o 0,7 włoskiej.

Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju jest znacznie bardziej sceptyczna. Jej zdaniem globalny PKB wzrośnie nie więcej niż 2,4 proc., i  to tylko pod warunkiem, że koronawirus przestanie się rozprzestrzeniać po I kwartale. W przeciwnym przypadku może spaść nawet do 1,5 proc.

Zagrożona jest też strefa euro, której gospodarka spowolni z prognozowanych wcześniej 1,1 proc. do 0,8 proc. OECD zaapelowała więc do rządów i banków centralnych o wzmocnienie poszczególnych gospodarek, by oprócz epidemii nie rozprzestrzeniała się także recesja. Pierwszy zareagował FED, który niespodziewanie obniżył nagle stopy procentowe. Jego śladem poszły banki centralne Kanady, Australii i Malezji. Spowolnienie może również dotknąć Polskę, ale NBP zachował spokój.

– Na pewno w gospodarce są zjawiska, które pilnie musimy obserwować. Odzwierciedlają się one we wzroście lub spadku PKB i wskazują, czy mamy wzrost gospodarczy, czy grozi nam stagnacja. Cieszymy się, że na tle innych krajów polska gospodarka wykazuje zdecydowanie większą stabilność, i chcemy, żeby rosła w tempie ponad 3-proc. i powyżej średniego europejskiego PKB  – mówi Wojciech Murdzek,  sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju.

Według analityków Citibanku scenariusz taki może być jednak zagrożony. Ich zdaniem, gdyby nie epidemia, polska gospodarka faktycznie rosłaby w tempie 3–3,5 proc. Z końcem lutego, a więc zanim koronawirus trafił do Polski, obniżyli już swoje prognozy do 2,8 proc.

–  Nie jesteśmy wyizolowaną wyspą, ale analizy zawsze są trudne, bo w tej chwili nie tylko ci, którzy zajmują się naszym zdrowiem, ale też świat gospodarczy stawia sobie pytania, na ile ten kryzys związany z koronawirusem przełoży się na gospodarkę. Wiemy, że tąpnięcie w Chinach jest bardzo wyraźne, a ten kraj i gospodarka globalna to naczynia połączone. Zachodzi ryzyko, ale w ułamku procenta, że znajdzie to odzwierciedlenie w naszej gospodarce  – mówi Wojciech Murdzek.

Zdaniem OECD PKB chińskiej gospodarki spadnie w tym roku do 4,8 proc. Spadną także obroty handlowe między Chinami i innymi państwami, co Polska może odczuć  nie tylko bezpośrednio, ale też pośrednio. Bezpośrednio, jako że gros towarów importujemy z Chin, a pośrednio, ponieważ od dawna odczuwalne jest spowolnienie gospodarcze Niemiec, które są naszym największym partnerem handlowym, a również znaczącym rynkiem dla Chin. Niektóre przedsiębiorstwa zaczęły już sygnalizować brak importowanych półproduktów.   

– Powinniśmy więc zachęcać do szukania dywersyfikacji rynków docelowych. To jest wyzwanie, ale Polacy potrafią – nazwijmy to – improwizować gospodarczo, bo przecież spowolnienie w Niemczech nie przełożyło się wprost na polską gospodarkę. Stało się tak, ponieważ zbudowaliśmy powiązania gospodarcze z wieloma różnymi krajami, choćby z Chinami, do których eksport w 2019 roku wzrósł aż o 25 proc., wypełniając lukę, która pojawiła się gdzie indziej – tłumaczy sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju. 

Resort nie wyklucza, że spowolnienie może się też przełożyć na zahamowanie wzrostu cen. Nie widzi więc powodu, żeby podejmować jakieś nadzwyczajne działania.

– Rząd nie przygotowuje się wprost na trudne czasy, bo stara się reagować na rzeczywistość w sposób dynamiczny i płynny. Cały czas staramy się podnosić poprzeczkę, akcentować, że rozwój gospodarczy jest podstawową bazą i siłą naszego kraju. Wszystkie rozwiązania temu służą. Pracujemy nad kolejnymi ustawami, które mają wspierać inwestycje i innowacje. To jest właśnie nie permanentne przygotowywanie się, tylko ciągła gotowość do szukania coraz lepszych rozwiązań i do wspierania gospodarki jako podstawy wszystkich poczynań związanych z budżetem – podkreśla Wojciech Murdzek. 


Źródło: Newseria.pl

Tymczasem w Łodzi zabrakło w wielu aptekach maseczek, które wprawdzie mają służyć głównie osobm zakażonym, ale strach, a może zwykła przezorność, spowodowały, że "maseczkowy biznes" kwitnie i ceny tych najtańszych wzrosły dziesięciokrotnie, a tych nieco lepszych nawet kilkaset razy. Brakuje żeli antybakteryjnych i środków odkażających. Łodzianie nie zwiększyli jednak znacznie zakupów spżywczych, co ma miejsce w niektórych rejonach Polski. Zatem biznes, przynajmniej w mikroskali, broni się w czasach wirusa całkiem nieźle...

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy