Reklama

Reklama

(Nie) wszyscy umarli. Muniek Staszczyk – Syn miasta [RECENZJA]

Opublikowano: pt, 12 cze 2020 13:43
Autor:

(Nie) wszyscy umarli. Muniek Staszczyk – Syn miasta [RECENZJA] - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Łódź Na tej płycie nie znajdziemy wielkich hitów. Nie usłyszymy na niej również ckliwych zawodzeń starego rockmana. Druga solowa płyta Muńka Staszczyka to szorstki, mocny, ale do szpiku kości prawdziwy kawałek dobrej muzyki.   

Reklama

Muniek długo kazał czekać na swój drugi solowy album. Prawie dekada oczekiwania musiała zaostrzyć apetyty fanów, tym bardziej, że od lidera T.Love spodziewać się można wykonania dobrej, muzycznej roboty. Czy “Syn miasta” spełnił te oczekiwania?

Na początku trzeba zaznaczyć jedną rzecz: album Muńka Staszczyka to nie album T.Love. Jeśli szukacie czegoś “w klimacie” zespołu z Częstochowy, to ta płyta nie jest dla Was. Żeby nie było, że nie uprzedzałem.

“Syn miasta” jest bowiem albumem znacznie cięższym niż ostatnie produkcje spod szyldu T.Love (nie licząc oczywiście początkowego okresu działalności zespołu, kiedy pełnymi garściami czerpał on z dobrodziejstw punk rocka). Owa “ciężkość” nie jest bynajmniej ciężkostrawna. Mamy tu do czynienia z muzyką z wyraźnym rockowym sznytem, jednakże bez jednoznacznie klasyfikujących etykietek.

Nie może być bowiem inaczej, jeśli sprawdzimy, z kim Muniek tworzył “Syna miasta”. Producentem albumu jest Jurek Zagórski, który pracował przy ostatnich płytach Natalii Przybysz. Do współpracy zostali zaproszeni również m.in. Król (“Szwy”), Kasai (“Kłamstwo”) oraz Dawid Podsiadło i Olek Świerkot (“Pola”). W tym wszystkim znajdziemy jeszcze Wojciecha Waglewskiego (“Bo życie jest...”). W połączeniu z charyzmą Muńka Staszczyka zapewniło to płycie życiodajną muzyczną różnorodność, jednocześnie nie pozwalając rozpłynąć się w bylejakości.

“Syn miasta” proponuje nam bowiem zarówno kompozycje poetycko-jazzowe (“Krajobraz z wilgą i ludzie” Marka Grechuty), bluesowe (“Ołów”), rockowe (“Wszyscy umarli”) czy pop rockowe (“Pola”). Trzeba przyznać, że przekrój muzyczny jest spory, ale bez obaw. Solidnym zawiasem, na którym kręci się cała ta karuzela, jest właśnie Muniek, który w żadnym momencie nie pozwala na jazdę bez trzymanki. Dla jednych będzie to zaletą, dla innych wadą. Tym zaś, dla których Muniek Staszczyk to T.Love pozostaje jedynie posłuchać “Zakurzone tynki w Petersburgu”. Ten utwór bowiem najmocniej przypomina to, do czego przyzwyczaił nas zespół.

Warto w tym miejscu wspomnieć jeszcze o utworze “Ta piosenka nie jest dla ciebie”. Była to pierwsza kompozycja powstała z myślą o “Synu miasta”, a stworzona jeszcze w 2018 roku, tuż po zawieszeniu działalności zespołu. Jak mówił o nim sam Muniek:

“To bardzo reprezentatywny song, takie Moje Małe Credo Artystyczne na dziś”

Podsumowując: “Syna miasta” bynajmniej nie jest synem marnotrawnym. To dobre, sprawiające pociechę dziecko, choć mające swoje marzenia i aspiracje, z którymi nie zawsze musimy się zgadzać. Widać też, że wychowywał się on na podwórku. Tam bowiem, gdzie spotykają się charakterność, potęgowana nie zawsze wesołymi okolicznościami życiowymi, z melancholijnymi marzeniami o “normalnym” życiu, tam często rodzą się wspaniałe opowieści o ludzkim, powszednim losie. Album Muńka Staszczyka dodatkowo przypomina nam o tym, w jakiej rzeczywistości przyszło nam obecnie żyć. Warto posłuchać jego słów.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.