Zwierzęta nie zachowują się agresywnie, jednak są dzikie
Szpital znajduje się na zielonym terenie, rośnie tu mnóstwo drzew i jest spokojnie - zapewne stąd zainteresowanie dzikich zwierząt.
- Według relacji pracowników oraz nagrań wykonywanych telefonami, grupa liczy prawdopodobnie 14 zwierząt: dwie lochy, knura i jedenaście warchlaków. Dziki najczęściej pojawiają się po zmroku i spacerują pomiędzy samochodami oraz budynkami szpitala
- mówi Katarzyna Giedrojć, rzeczniczka szpitala.
I dodaje:
- Choć sytuacja wywołuje sporo uśmiechu i stała się tematem rozmów wśród personelu, szpital podchodzi do sprawy poważnie. Zwierzęta nie zachowują się agresywnie, jednak są dzikie, dlatego pracownicy - szczególnie podczas wieczornych dyżurów - mogą odczuwać niepokój.
Szpital wdrożył procedury bezpieczeństwa i powiadomił służby
- Idąc z pracy, napotkałem gromadę dzików. Kiedy zaczęły się wycofywać, naliczyłem ich 14. Ten jeden większy chrumknął do mnie grubym głosem, więc trochę się wystraszyłem
- opowiada Dariusz Łakomy z Działu Sprzętu Aparatury Medycznej.
Szpital wdrożył już procedury bezpieczeństwa. Personel otrzymał instrukcje postępowania i numery kontaktowe na wypadek pojawienia się zwierząt. Administrator obiektu Jakub Widymajer skontaktował się m.in. z Ośrodkiem Rehabilitacji Dzikich Zwierząt w Łodzi.
- Prosimy, żeby nie zbliżać się do dzików i nie próbować ich dokarmiać. Zwierzęta zachowują się spokojnie, ale nadal są dzikimi mieszkańcami lasu
- apeluje Katarzyna Giedrojć.
Aktywność stada jest na bieżąco monitorowana, a kolejnym etapem ma być jego odłowienie przy użyciu specjalnej klatki. O sytuacji zostały poinformowane odpowiednie służby miejskie i kryzysowe.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.