reklama

Nowe kładki na Retkini podzieliły mieszkańców. Było dobrze, a jest jeszcze gorzej?

Opublikowano:
Autor:

Nowe kładki na Retkini podzieliły mieszkańców. Było dobrze, a jest jeszcze gorzej? - Zdjęcie główne
Autor: Iwona Spodenkiewicz | Opis: Od 14 stycznia przejście przez stare pasy jest zabronione
Zobacz
galerię
9
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości ŁódźNajpierw mieszkańcy Retkini nie mogli się doczekać, a gdy kładki otwarto - ruszyła fala krytyki. Konstrukcje nad al. Wyszyńskiego miały poprawić komfort i bezpieczeństwo pieszych. Jak się jednak okazało, wszyscy byli zadowoleni dopóty, dopóki istniało stare przejście dla pieszych. Gdy je zlikwidowano, pojawiły się problemy. Niektórzy zaczęli omijać kładki szerokim łukiem, a inni… przechodzą ukradkiem w miejscu dawnych pasów.
reklama

Stare kładki wymagały pilnego remontu. Były w bardzo złym stanie i zagrażały bezpieczeństwu łodzian. To na wniosek mieszkańców zostały zdemontowane, a w tym samym miejscu wybudowano nowe. Oprócz schodów powstały także specjalne podjazdy dla osób na wózkach, rodziców z małymi dziećmi oraz rowerzystów.

Pierwszą kładkę, przy ul. Hubala w Łodzi, otwarto w pierwszych dniach grudnia. Drugą, na wysokości Pałacu Młodzieży, kilka dni później. 14 stycznia definitywnie zamknięto przejścia dla pieszych w poziomie jezdni. Wtedy entuzjazm szybko zniknął…

- Po co ta kładka? Było przejście dla pieszych i było dobrze

- narzeka pani Małgorzata z ul. Tomaszewicza.

- Ta kładka to jakieś nieporozumienie. Śmiem twierdzić, że ciężkie miliony zostały zmarnowane. Długa i trudna droga do pokonania. Schody strome, słabo wykończone, nie dają poczucia bezpieczeństwa. Jeden raz pokonałam tę drogę i chyba już tego nie powtórzę. Ja nie mam problemu z chodzeniem, ale co z osobami, które poruszają się z trudnością?

reklama

- pani Jolanta daje upust swojej frustracji na facebookowej grupie „Mieszkańcy Retkini”.

- Nie mówiąc już o tym, że jak spadł śnieg, nie dało się tu przejść. To było lodowisko

- denerwuje się kolejna mieszkanka.

„Jaja sobie robicie?”. Gdzie są windy?

Najwięcej pretensji dotyczy jednak braku wind. Podjazdy są długie i, jak twierdzą mieszkańcy, zimą często bezużyteczne.

- Dlaczego nie ma wind dla niepełnosprawnych? Podjazd jest teraz oblodzony. Jaja sobie robicie?

- nie kryje emocji pan Adam.

Pojawiają się też gorzkie podsumowania całej inwestycji.

- Ta kładka jest dowodem na to, że lepsze jest wrogiem dobrego

- kwituje pani Ela.

reklama

Są też głosy „za”. Ale z jednym „ale”

Nie wszyscy krytykują. Wielu mieszkańców przyznaje, że sama idea kładek ma sens. Pod warunkiem, że ktoś o nie dba.

- Ja jestem bardzo zadowolona. Przechodzę nimi codziennie. Nie muszę się martwić, czy auta się zatrzymają, gdy będę przechodzić z wózkiem po pasach

- mówi pani Julia, którą spotkaliśmy na spacerze z córeczką.

- Jedyny problem to to, że zapomniano je odśnieżać.

Miasto milczy

Wielu mieszkańców podkreśla, że najlepszym rozwiązaniem byłyby windy. Nawet jeśli drogie w budowie i utrzymaniu. Pojawia się pytanie, dlaczego nie przewidziano ich już na etapie projektu?

reklama

20 stycznia zapytaliśmy Urząd Miasta Łodzi, dlaczego przy nowych kładkach nie zaplanowano wind. Do momentu publikacji tekstu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo