Reklama

Reklama

Pani Jolanta: „Absolutnie weszłam w szaloną miłość”. Historia prawdziwa z pięknym obliczem człowieka [WIDEO]

Opublikowano: ndz, 23 lut 2020 17:30
Autor:

Pani Jolanta: „Absolutnie weszłam w szaloną miłość”. Historia prawdziwa z pięknym obliczem człowieka [WIDEO] - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Łódź Gdy po raz pierwszy spotkaliśmy się na jednym z wydarzeń z dzieciakami w roli głównej, intuicja podpowiadała mi: to jest ktoś niezwykły. Jej dzieci też są niezwykłe tak, jak niezwykłe są rzeczy dziejące się pod dachem ich wspólnego domu. Teraz dojrzałem do opowieści o nim i o Pani Jolancie, która go zbudowała.

Pani Jolanta to osoba niezwykle skromna i w pierwszych kontaktach dość ostrożna. Być może wielka wrażliwość, którą niewątpliwie posiada, i wielkie doświadczenie z budowania relacji międzyludzkich, które także na pewno ma, podpowiadają jej, że z nieznanym trzeba się najpierw oswoić. Gdy jednak wejdzie już w relację i zaprosi Cię do szczerej i otwartej rozmowy, czujesz się u niej jak w domu.

Pani Jolanta ma dar budowania domu. Jak mówi w naszej rozmowie, gdy stała się babcią, na nowo została matką. Gdy bawiła się i opiekowała maleńkim wnuczkiem, odrodził się w niej instynkt matki pielęgnującej dziecko. Jednak to nie wnuczek stał się obiektem jej troski, nie on skupił na sobie większość jej uwagi, a mały, bezbronny i samotny Dawidek przebywający na szpitalnym OIOMie, podpięty rurkami do aparatury medycznej. Tak w sercu Pani Jolanty narodził się Dom. Specjalnie dla Dawidka. Dom w Łodzi.

Pani Jolanta mówi spokojnie i waży słowa. Nie dlatego, że się czegoś obawia, ale dlatego, że chce powiedzieć tylko to, co ważne i prawdziwe. Rozmawiamy o ponad trzydziestce dzieci, które przez ostatnie jedenaście lat mieszkały w jej domu. To dla nich Pani Jolanta zebrała specjalną rodzinę, zespół ludzi wrażliwych, odpowiedzialnych i kompetentnych, a przede wszystkim gotowych zajmować się dzieciakami 24 godziny na dobę 365 dni w roku. Bo jak inaczej miałby funkcjonować Dom, w którym (obecnie dziewiątka) dzieci, przewlekle i skomplikowanie chorych, codziennie przechodzi żmudne medyczne, pielęgnacyjne czy rehabilitacyjne czynności? Pani Jolanta zbudowała zatem Dom z żywych, prawdziwych ludzi, gdzie dorośli oddają wiele ze swojego życia na potrzeby dzieci.

Pani Jolanta nie mówi dużo o swojej prywatności, ale w pewnym momencie przyznaje, że śmiały projekt Dom w Łodzi, który zaistniał już w dojrzałej części jej życiorysu, to projekt całkowity. Czyli taki, który pochłania, zabiera wszystko, co można dać od siebie. Raz rozpoczęty wymaga ciągłej aktywności, ciągłej troski i nie kończy się o 16:30. Nie kończy się w piątek przed weekendem, nie ma w nim wolnej niedzieli. Po prostu się nie kończy. Prawdopodobnie się to nie zmieni, bo zawsze gdzieś w Łodzi, ale pewnie i poza nią, znajdą się dzieci chore, bezbronne i samotne, którymi trzeba się zająć.

Pani Jolanta to osoba roztropna. Choć porwała ją szalona miłość, nie pozwoliła bezwolnie nieść się na fali emocji, ale systematycznie i konsekwentnie zbudowała Dom. Cały czas, razem z pomagającym jej zespołem musi planować, budżetować, prosić, apelować, promować czy aplikować. Choć wiele osób mówi jej: dobra robota, choć wiele osób pomaga wymiernie i konkretnie, to jednak o codzienny byt dla Domu Pani Jolanta, z całą swoją drużyną musi zwyczajnie walczyć. Na szczęście dobrzy ludzie to widzą i doceniają. Tak było w przypadku wielu wyróżnień i laurów. Choć Pani Jolanta w swej skromności nie chwali się nimi ostentacyjnie, to jednak docenia ich wartość podwójnie: jest to doskonałe docenienie wysiłków całej ekipy oraz świetna promocja tego miejsca na świecie. To zaś jest potrzebne do zdobywania kolejnych środków. Bo skomplikowane leczenie, rehabilitacja i codzienna praca z dziewiątką dzieciaków pochłaniają majątek.

Oprócz Pani Jolanty wiele osób czynnie włącza się nie tylko w opiekę nad dziećmi, ale też działania promujące Dom w Łodzi. Jedną z nich jest Ciocia Marta, niezwykle kreatywny, dobry duch wszystkich nietuzinkowych wydarzeń z udziałem dzieci i dla dzieci. Jak choćby "Sen o zdrowych rączkach", który śni mała Nadia. Posłuchajmy zatem, jak Ciocia Marta opowiada o zwykłych i niezwykłych potrzebach dla Domu, jak bardzo chce zachęcić wszystkich, by się nim zainteresowali. 

A na koniec małe przypomnienie, jak to kilka miesięcy temu Dom w Łodzi odwiedził Michał Szpak. Jak wiele się działo, gdy można było razem pośpiewać przy gitarze...

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.