Reklama

Reklama

Posłuchaj, to o mnie. Igor Herbut – Chrust [RECENZJA]

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

Posłuchaj, to o mnie. Igor Herbut – Chrust [RECENZJA] - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Łódź Pierwsza solowa płyta Igora Herbuta, lidera zespołu LemON, to album wypełniony po brzegi emocjami. Mogłoby się wydawać, że delikatne, kruche dźwięki nie uniosą takiego ciężaru. Okazuje się jednak, że jest to możliwe, a 14 utworów zawartych na płycie potrafi rozgrzać serce przyjemnym ciepłem.  

!reklama!

“Proszę Państwa, oto Igor Herbut” – tak, bez żadnej przesady, można opisać debiutancki album lidera LemON. Nie tylko dlatego, że wokalista jest autorem tekstów do wszystkich piosenek, a dodatkowo zaaranżował i wyprodukował płytę. Przede wszystkim “Chrust” to efekt końcowy procesu odkrycia przed słuchaczami swojego wnętrza i uczuciowości, która jak odcisk palca dla każdego człowieka, jest czymś absolutnie unikalnym dla każdego artysty. Na “Chruście” emocji mamy pod dostatkiem, co z przyjemnością pozwala nam poznać autora od bardzo osobistej strony.

Na płycie znajdziemy 14 lirycznych, spokojnych, osobistych utworów. “Chrust” to taki dłuższy (74-minutowy) spacer w deszczu. Dodajmy - ciepłym, letnim deszczu. Jest więc momentami nostalgicznie (“Krakowski spleen”), jest też czasami bardziej rytmicznie (“Ro”) - nawet bowiem podczas lekkiego deszczyku może chwilami mocniej powiać. Nie przeszkadza to bynajmniej w dalszej podróży. I chociaż jesteśmy trochę zmoknięci, (bo trzeba przyznać, że teksty Herbuta mają w sobie pewną nutę smutku), to jednak czujemy ciepło. Ciepło bijące od całego albumu, zarówno od samych tekstów, jak i od dźwięków. 

Skąd pochodzi owo ciepło? Jego źródłem jest odpowiednie dopasowanie słów z dźwiękami, przy czym owa “odpowiedniość” nie jest przejawem rzemieślniczej wprawy, lecz osobistego i szczerego zaangażowania się w proces tworzenia dzieła. Sam Herbut mówi, że słuchacze dostają do ręki jego pamiętnik. Pamiętnik to wyjątkowy, bo jak już pisałem, nie tylko szczery, ale dodatkowo napisany bez powtórzeń i w ładnym stylu. Na “Chruście” nie znajdziemy ani jednego zbędnego słowa, ani jednego zbędnego akordu. Wszystko tu gra.

Ciepło jest również jednym ze słów - kluczy, które można wykorzystać do rozszyfrowania tytułu albumu. Na wewnętrznej stronie okładki można przeczytać:

Chrust - wydawać by się mogło, że to liche, suche, połamane przez wiatr gałęzie, nikomu do niczego niepotrzebne, ale to one najlepiej rozpalają ogień i dają ciepło.

Oczywiście taka muzyka nie będzie podobała się wszystkim. Wielu zapewne powie, że jest zbyt melancholijna, zbyt ascetyczna lub może nawet nudna. Owszem – to nie jest muzyka do samochodu. “Chrustem” nie wypełnimy ciszy w kuchni czy w salonie. Album Igora Herbuta przyprowadza ciszę do nas; zaprasza ją szerokim gestem, po czym wypełnia ją swoją opowieścią. Opowieścią, nad której poszczególnymi fragmentami musimy skupić się dłużej niż tylko trzy minuty.

“Chrust” Igora Herbuta jest tym, czego potrzeba do przyjemnego wieczoru w samotności lub we dwójkę. Zastąpi serial z Netflixa lub książkę z domowej biblioteki. Dobrej, osobistej narracji jest w nim aż nadto. Czy można bowiem sobie wyobrazić, zwłaszcza w czasach społecznej izolacji, lepszy sposób na spędzenie wolnego czasu niż dobra i szczera opowieść?

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy