reklama

Protest lokatorów z Łodzi. Przepychanki pod Zarządem Lokali Miejskich. Interweniowała policja [ZDJĘCIA]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Protest lokatorów z Łodzi. Przepychanki pod Zarządem Lokali Miejskich. Interweniowała policja [ZDJĘCIA] - Zdjęcie główne
Autor: Joanna Chrzanowska | Opis: Pod siedzibą ZLM odbył się protest lokatorów.
Zobacz
galerię
32
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości ŁódźOgromne emocje podczas protestu lokatorów pod Zarządem Lokali Miejskich. W pewnym momencie doszło do przepychanek. Interweniowali obecni na miejscu policjanci.
reklama

Protestujący przynieśli trumnę 

Organizatorem pikiety było Łódzkie Stowarzyszenie Lokatorów. Protestujący pojawili się z transparentami i trumną. "Lokatorki, pracownice wychodzimy na ulice" - to jedno z haseł. Jeden z pikietujących przyszedł z psem. "Mam lepiej i cieplej w budzie niż ludzie w lokalach ZLM" - można było przeczytać na tabliczce, którą przewieszoną miał czworonóg. 

Co chwila można było usłyszeć "hańba". 

- Urząd Miasta, prezydent, Rada Miejska i Zarząd Lokalny Miejski mają gdzieś nasze postulaty. Mają gdzieś to, co mówimy. Jedynie co nam oferują, to drobne zmiany. Chcemy budynków, które są w dobrym stanie technicznym. Chcemy, żeby urząd reprezentował nas, a nie swoje interesy. Chcemy rozmów na temat tego, w jaki sposób robić politykę mieszkaniową

reklama

- mówi Weronika Dąbrowicz, Ludzkie Stowarzyszenie Lokatorów.

Jak mówią organizatorzy pikiety, protest to też pokłosie śmierci czterech osób z wychłodzenia w lokalach komunalnych. Na miejscu pojawiło się kilkadziesiąt osób.

- Tak liczna nasza obecność tutaj świadczy o tym, że pewne granice zostały przekroczone. Jako ruch lokatorski od lat domagamy się tego, żebyśmy byli traktowani w sposób godny. Domagamy się godności i godnych warunków mieszkaniowych. W chwili obecnej są tysiące lokali komunalnych, które nie mają łazienek. Setki nie mają centralnego ogrzewania, ani nawet bieżącej wody. Domagamy się równości. Chcemy, żeby wszyscy mieszkańcy, niezależnie od tego, czy są zamożni, czy nie są zamożni, byli traktowani równo. Mamy dość tego, że część mieszkańców jest traktowana jako obywatele drugiej kategorii

reklama

- mówił inny z pikietujących.

2 tys. zł miesięcznie za prąd

Na proteście pojawiła się pani Izabela z Polesia. W mieszkaniu komunalnym mieszka od 30 lat.

- Ostatnie prace, które pamiętam, odbywały się w latach siedemdziesiątych. Największym problemem jest ogrzewanie elektryczne. Od listopada do lutego musimy płacić za prąd 2 tysiące zł miesięcznie, a jesteśmy na emeryturze

- przyznała w rozmowie z portalem TuLodz.pl.

- Ogrzewanie elektryczne w lokalach komunalnych to nie jest tylko przypadek Łodzi. Tak jest też również w innych dużych miastach. Natomiast Łódź jest największym kamienicznikiem w Polsce, drugim w Europie. Jesteśmy spadkobiercą zasobu, który po II wojnie światowej nie podlegał remontom. Nie jesteśmy w stanie w ciągu dwóch, trzech czy czterech lat nadrobić dziesiątki lat, które gdzieś uciekły

reklama

- mówi Paweł Jędrachowicz, dyrektor Departamentu Mieszkalnictwa UMŁ.

Jak dodaje, nie może zgodzić się z zarzutami protestujących, że miasto niczego nie robi w zakresie mieszkalnictwa. 

- W 2024 wydatkowane były 74 miliony na samą tylko politykę remontową. W tamtym roku 107 milionów. W tym roku mamy już 167 milionów zarezerwowane w budżecie, co się przełoży na wyremontowanych blisko 500 lokali mieszkalnych 

- podkreśla.

W dniu protestu zmieniono godziny pracy ZLM. "Dla bezpieczeństwa pracowników"

Z uwagi na protest Zarząd Lokali Miejskich czynny był do godz. 16, a zatem do godziny, o której rozpoczynała się pikieta.

- Nie skróciliśmy godziny pracy, ale je przesunęliśmy. Podjęliśmy taką decyzję z uwagi na bezpieczeństwo pracowników. Nie mówimy tylko o pracownikach administracji, ale również o tych, którzy pracują w rejonach obsługi najemców. To jest ponad pięćset trzydzieści osób. To nie jest tak, że to jest tylko kwestia protestu, który dzieje się tutaj. Pracownicy spotykają się z agresją również w terenie

reklama

- mówi Paweł Jędrachowicz.

Na proteście zrobiło się nerwowo zwłaszcza w momencie zamykania Zarządu Lokali Miejskich. Pikietujący usiłowali do tego nie dopuścić. Interweniowała policja i doszło do przepychanek. Dyrektor Jędrachowicz wyszedł do protestujących. Zaprosił do środka pięciu przedstawicieli Łódzkiego Stowarzyszenia Lokatorów. Ci jednak na to nie przystali, chcieli rozmawiać przed siedzibą ZLM, w towarzystwie wszystkich.

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo