Reklama

Reklama

Przystań euforycznego hałasu

Opublikowano: pt, 7 lut 2020 13:36
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Łódź „Godzicie się być przez ten wieczór jedną, wielką heavy metalową rodziną?! Dobra, teraz siedzimy w tym wszystkim razem!” - wołał do tłumu kilku tysięcy fanów Slipknota w Atlas Arenie Corey Taylor, wokalista zespołu.

Przystań euforycznego hałasu

Slipknot wraz z Behemothem wstrząsnęli w czwartkowy wieczór łódzką halą, a ci, którzy pojawili się na koncercie dostali nie tylko prawdziwą ucztę ostrego grania. To było coś więcej niż dwa dobre koncerty.

!reklama!

„Przystań euforycznego hałasu w szalonym świecie” - pisał o „We Are Not Your Kind Tour” Slipknota brytyjski „The Guardian”. „Metalowi rzemieślnicy triumfalnie wjeżdżają do miasta”, „Slipknot znów na swoim miejscu” - wtórowały „The Standard” i „New Musical Express”. To według wielu nie tylko koncert, a wręcz manifest ideałów Slipknota, co wybrzmiewa z przesłania najnowszego krążka. Zespół miał być w swojej najlepszej dyspozycji od lat, więc fani mogli oczekiwać nieco ponad 90 minut pełnego wyrazistości i charakteru, do którego zostali przyzwyczajeni podczas siedmiu poprzednich występów grupy w Polsce. Jeden z nich miał już miejsce w Łodzi, gdy Slipknot w 2015 roku był gwiazdą Impact Festiwalu.

Pierwszy na scenie w Atlas Arenie zaprezentował się Behemoth. Zadziwić mogła bardzo licznie wypełniona płyta - przebywało na niej tylko nieco mniej osób niż czasie występu Slipknota. Wszystko wyglądało na święto fanów zespołu, który nie dość, że wystąpił w tak dużym obiekcie, to jeszcze u boku potęgi światowego formatu. Patrząc na reakcje fanów, organizatorzy sprawili im miłą niespodziankę, dobierając takiego gościa specjalnego trasy. Zespół Adama „Nergala” Darskiego zaprezentował przekrój materiału z czterech albumów, których w swoim dorobku łącznie ma jedenaście.

Najwięcej, bo trzy utwory pochodziły z najnowszego „I Loved You At Your Darkest” - „Bartzabel”, „Room 5:8” oraz otwierające „Wolves or Siberia”, ale najbardziej żywiołowo publika zareagowała na kończący set Behemotha utwór „Chant for Eschaton 2000”. W tłumie utworzył się dość spory mosh pit, a sam kawałek wybrzmiał w świetnie zaaranżowanej wersji. Na koniec Nergal wykrzyczał, że był to „najlepszy koncert na tej trasie” i zszedł na chwilę ze sceny, by wraz z całym zespołem zakończyć występ na bębnach.

Następnie publiczność licznie zbierającą się wówczas na trybunach i płycie Atlas Areny czekało kilkadziesiąt minut oczekiwania. Przed sceną wywieszono ogromną płachtę z podświetlonym logo Slipknota, które wisiało tak do 21:00. Wtedy przygasły światła, a z głośników popłynęło „For Those About To Rock (We Salute You)” AC/DC. Na dźwięk kończącego utwór okrzyku „Fire!” sceną wstrząsnął wybuch, a płachta z logiem spadła. Dało się słyszeć pierwsze takty otwierające najnowszy album bohaterów wieczoru instrumentalne „Insert Coin”.

Chwilę później na scenie pojawił się zespół, oczywiście w uwielbianych przez fanów maskach i przebraniach, a Corey Taylor zaczął wykrzykiwać pierwsze słowa „Unsainted”. Set nie różnił się niczym od poprzednich z całej europejskiej części trasy Slipknota, ale na uwagę zasługuje fakt, że starannie dobierali materiał. Najczęściej podczas koncertu nie sięgali wcale po najnowszy, promowany album - aż pięć utworów pochodziło z ich debiutanckiego krążka. Były także popularne „Psychosocial”, który poderwał do pogo niemalże wszystkich na płycie, wgniatające w posadzkę hali „Before I Forget”, czy „Duality”, które świetnie zamknęło główną część setu.

W przebiegu koncertu pojawiały się świetnie wyreżyserowane momenty na zejścia zespołu poza scenę, na chwilę odpoczynku i wymiany instrumentów. Na telebimach i ośmiu scenicznych ekranach, których rolę pełniły także dwie dodatkowe perkusje, pojawiały się związane z klimatem „We All Not Your Kind” wizualizacje. To moment dla fanów na przegrupowanie się do kolejnego pogo, które w trakcie utworów jednak nie ustawało. Znalazł się też czas na przemowy Taylora, wybuchy, dym, ogień, czy wnoszoną na scenę pochodnie, co współgrało z świetnie dopasowaną do scenariusza koncertu sceną. Tak dobrze ułożonego show pod względem współpracy zespołu z publiką, a także wykorzystaniem przestrzeni, Atlas Arena nie widziała być może nawet od ośmiu lat i pamiętnego występu grupy Muse w ramach „The 2nd Law Tour”.

Gdyby zastanawiać się czego w tym wieczorze zabrakło, należałoby wymienić popularny na koncertach grupy moment tzw. „sit the fuck down”. Chodzi o ruch Coreya Taylora, który każe usiąść, albo obniżyć się publice zazwyczaj podczas utworu „Spit It Out”, by w odpowiednim momencie wyskoczyć wysoko w górę, co tworzy świetny efekt w połączeniu z dynamiką kawałka. Zamiast tego podczas bisu pojawiły się natomiast potężne „(sic)”, niemalże symbol twórczości Slipknota „People=shit” i ogniste „Surfacing”, które na pewno zrekompensowały fanom brak ulubionej rozrywki z poprzednich lat.

Nikt, kto przyszedł do Atlas Areny, oczekując heavy metalowego show klasy światowej, nie wychodził stąd zawiedziony. Mógłby wręcz uznać, że to było coś więcej niż koncert. Corey Taylor i spółka wraz z Behemothem podołali zadaniu i dali koncerty, które Łódź zapamięta na długo. Wydaje się, że Slipknot ustanowił kolejny rekord w swojej lidze i pobić go będzie mógł tylko przyjeżdżając tu jeszcze raz. Corey Taylor, chyba nie ma nic przeciwko, bo ze sceny często komplementował polskich fanów. To właśnie dzięki nim i wyjątkowej atmosferze, łódzki koncert mógłby spokojnie konkurować choćby z tymi tak docenianymi na Wyspach. Choć taki sam w strukturze, zupełnie odmienny w klimacie i przeżyciach fanów, a to wydaje się w tym całym zamieszaniu najważniejsze.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.