Reklama

Reklama

Sprawa toksycznych odpadów w Zgierzu zostanie zbadana przez prokuraturę

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

Sprawa toksycznych odpadów w Zgierzu zostanie zbadana przez prokuraturę  - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Łódź Prokuratura Okręgowa w Łodzi wszczęła we wtorek śledztwo w sprawie nieprawidłowości przy składowaniu odpadów niebezpiecznych na terenie zakładu Eko Boruta w Zgierzu. Szacuje się, że pod ziemią może znajdować się nawet pół miliona ton substancji zagrażających życiu i zdrowiu. 

Działania prokuratury to bezpośredni efekt telewizyjnego reportażu wyemitowanego w ostatnią niedzielę przez stację Polsat News w programie “Państwo w państwie”. Dziennikarze informowali w nim, że na terenie zgierskiego przedsiębiorstwa Eko Boruta zajmującego się składowaniem substancji niebezpiecznych nielegalnie zakopano 200 tys. blaszanych beczek z trującymi substancjami. Jak wykazały analizy zlecone ekspertom przez dziennikarzy, w glebie znajduje się 200 toksycznych substancji m.in. azbest, rtęć, ołów, a także składniki gazów bojowych. Wszystko to w bezpośrednim sąsiedztwie budynków mieszkalnych.

- Na kanwie publikacji prasowych podjęliśmy decyzję o konieczności przyjrzenia się tej sprawie, stąd decyzja o przesłuchaniu przedstawiciela Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska i wszczęciu śledztwa. Toczyć się ono będzie w sprawie o przestępstwo polegające na składowaniu odpadów w sposób zagrażający życiu i zdrowiu człowieka i naturalnemu środowisku. Będziemy ustalać, czy doszło do skażenia i jeżeli tak, to jaka była jego skala, czy można mówić o spowodowaniu zagrożenia powszechnego - mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania

Odrębne doniesienia do prokuratury złożyli także marszałek województwa łódzkiego Grzegorz Schreiber oraz prezydent Zgierza Przemysław Staniszewski. Również Najwyższa Izba Kontroli rozpoczęła analizę sytuacji i nie wyklucza przeprowadzenia stosownej kontroli.

Zgierska “ziemia jałowa

Nielegalne składowisko chemicznych odpadów w Zgierzu to kolejny, po ubiegłorocznym tamtejszym wielkim pożarze wysypiska śmieci, przykład ekologicznej katastrofy w regionie łódzkim. Co ciekawe oba obiekty są położone blisko siebie, na terenach dawnych zakładów ZPB “Boruta” - niegdyś największego w Polsce przedsiębiorstwa produkującego barwniki, którego początki sięgają końca XIX wieku.

Sytuacja prawna składowiska była zawiła. Władze Zgierza od 2015 roku starały się o przejęcie tego terenu od właścicieli firmy Eko Boruta. Wielokrotne próbowano się z nimi skontaktować, jednak bez rezultatu. Kiedy w końcu w czerwcu tego roku wydawało się, że uda się dopiąć formalności, niespodziewanie pojawił się większościowy udziałowiec firmy i nie wyraził zgody na przejęcie terenu. Nieoficjalnie mówi się, że postawił on władzom miasta warunek – zgoda na oddanie terenu w zamian za umorzenie prawie milionowego długu.

- Powołano Eko Borutę. To było po to, żeby ten teren uporządkować, poddać rekultywacji. Oni rozpoczęli jakieś działania, wzięli bardzo duże pieniądze, a ta ich rekultywacja polegała na tym, że zwozili tego jeszcze więcej, zwozili co tylko się da - wyjaśnia Wojciech Brzeski ze Starostwa Powiatowego w Zgierzu

O sprawie wielokrotnie informowały lokalne media. Tymczasem składowisko działało dalej. Aż do ukazania się materiału dziennikarki Polsat News, Ewy Żarskiej.

Trujące opary

Zagrożenie zdrowia i życia stanowią przede wszystkim ulatniające się z gleby toksyczne opary, które mogą wywoływać zatrucia, a nawet – poparzenia skórne. Wiadomo także, że mogą wpływać na podwyższenie zachorowalności na nowotwory.

- To są związki mutagenne, kancerogenne jak i stanowiące bezpośrednie zagrożenie dla życia praktycznie każdych organizmów żywych - powiedział Łukasz Szulc, szef laboratorium "Jars", które wykonało badania próbek.

Działalność nielegalnego składowiska można próbować łączyć z alarmującą statystyką medyczną - najczęstszą przyczyną zgonów w Zgierzu są bowiem właśnie nowotwory.

Jak rozbroić eko - bombę?

Jak dalej będzie się rozwijała sytuacja? O chemicznym problemie w Zgierzu wiedziano od dawna, ale dopiero materiał telewizyjny ukazał skalę skażenia i niebezpieczeństwa, na jakie narażeni są mieszkańcy. Władze miasta zapowiedziały bardziej energiczne działania w celu przejęcia tego terenu i zamierzają wypowiedzieć właścicielowi użytkowanie wieczyste. Problem polega na tym, że w umowie użytkowania nie zawarto celu dzierżawy, zatem nie można jej wypowiedzieć pod pretekstem niewłaściwego użytkowania terenu. Samorządowcy zapowiadają jednak, że będą szukać innych możliwości przejęcia terenu składowiska, aby w końcu rozpocząć tam rekultywację. Jeśli to się uda, na władze miasta będzie czekać kolejny problem. Koszt rekultywacji tak rozległego terenu jest szacowany na ponad 6 miliardów złotych. Już teraz wiadomo, że takich środków w budżecie miasta nie ma i nie będzie. Być może konieczne będzie zwrócenie się do władz centralnych o pomoc w rozwiązaniu tego problemu.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy