- Piesi jednak z nich korzystają, bo inaczej musieliby chodzić do pasów, a te są od siebie oddalone o kilkaset metrów - mówi jeden z mieszkańców. - Kładki są ułatwieniem zwłaszcza dla osób starszych, chociaż z drugiej strony im ktoś ma większe kłopoty z poruszaniem się, tym bardziej musi na takiej kładce uważać.
Nie trzeba mocno się przypatrywać, żeby zobaczyć spękania i ubytki w podpierających kładki filarach. Od razu wiadomo, że są bardzo stare i dawno nie były remontowane. Do tego beton w wielu miejscach jest "ozdobiony" wątpliwą twórczością kibiców jednego z łódzkich klubów sportowych.
Zardzewiałe barierki i odchody gołębi
Nie lepiej prezentują się metalowe barierki, które z pędzlem i farbą styczności nie miały chyba od czasów powstania. Zżera je korozja, w wielu miejscach są wypaczone i nie trzymają pionu. Strach się ich złapać.
Swoje do ogólnego wyglądu kładek dokładają miejskie gołębie. W zakamarkach obiektów ptaki wiją sobie gniazda i urządzają kryjówki, co niestety wiąże się z wszechobecnością ich odchodów.
Miasto nie ma pieniędzy
Nadziemne przejścia przez al. Wyszyńskiego zostały zbudowane w latach 70. XX wieku. Na ich modernizację miasto nie znalazło środków w latach 2013-2015, kiedy przebudowywana była trasa W-Z (al. Wyszyńskiego stanowi jej zachodnią część). Wydaje się, że nie ma ich także teraz - jednak do tej sugestii, mimo próśb portalu tulodz.pl, nie odniósł się Tomasz Andrzejewski z Zarządu Dróg i Transportu w Łodzi.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.