Artur S. był przywiązany do krzesła i dźgany nożem
A historia, której dotyczy proces, jest koszmarna. Rozegrała się na początku listopada 2025 roku. Wyszła na jaw po tym, jak przechodnie wezwali pogotowie i policję do mężczyzny, który wyskoczył z okna jednego z mieszkań przy Piotrkowskiej. Przed udzieleniem pomocy medycznej zdążył on poinformować funkcjonariuszy, że był przetrzymywany wbrew swojej woli.
- Pokrzywdzony na całym ciele oraz na twarzy miał obrażenia. W opisanym mieszkaniu odnaleziono z kolei fotel z przewiązaną na nim taśmą. Jak ustalono w trakcie śledztwa, 37-latek został zaproszony do mieszkania przez znane mu osoby na zakrapianą imprezę. Następnie jedna z nich zażądała od niego pieniędzy. Gdy pokrzywdzonemu nie udało się pozyskać środków, 36-letni podejrzany wraz z innym 25-letnim mężczyzną oraz 21-letnią kobietą przemocą przywiązali ręce pokrzywdzonego do krzesła. Następnie 21-latka dźgnęła 37-latka nożem oraz próbowała uciąć mu palec. Z uwagi na niepowodzenie, kolejną próbę pozbawienia go palca podjął 25-latek
- opisywał Paweł Jasiak z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Torturowany mężczyzna wyskoczył przez okno na Piotrkowską
Mężczyznę więziono i torturowano blisko trzy dni. Wielokrotnie grożono mu oraz uderzano go różnymi przedmiotami. Gdy 37-latek usłyszał, że podejrzani planują przypalanie go palnikiem, wykorzystał chwilę ich nieuwagi i wyskoczył przez okno na ulicę.
We wtorek (8 września) była przesłuchiwana Eugenia Sz., która wynajmowała pokój w budynku przy ul. Gdańskiej. W tej samej kamienicy grupa znajomych, których dotyczy proces, miała imprezować kilka godzin przed feralnymi wydarzeniami. Przy barierce dla świadków stanął też Bartosz O., policjant z patrolu, który jako pierwszy zjawił się na miejscu zdarzenia, kiedy Artur S. wyskoczył przez okno.
Kolejni świadkowie potwierdzają wersję poszkodowanego
- Poszkodowany leżał na ziemi w nienaturalnej pozycji. Powiedział, że był przetrzymywany wbrew swojej woli. Przy nim były dwie osoby, kobieta i mężczyzna. Oboje mieli związek z tym, co się stało, więc gdy przyjechał kolejny patrol, rozdzieliliśmy ich. Ja rozpytywałem Justynę G. (jej wątek wydzielono do odrębnego postępowania, w tej sprawie występuje jako świadek - przyp. red.). Opowiedziała, co się wydarzyło, była roztrzęsiona, ale mówiła składnie i logicznie. Według niej, Artur S. był przetrzymywany i bity. Również ona miała przebywać w mieszkaniu nie z własnej woli
- mówił Bartosz O.
Sędzia Małgorzata Kalinowska-Pakuła odczytała też zeznania Aleksandra B., który widział moment skoku z okna Artura S. i był przy nim jako jedna z pierwszych osób. Poszkodowany miał powiedzieć świadkowi, że był więziony i chciano uciąć mu palec. Według Aleksandra B. wyglądał na pobitego.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.