W ofercie portu znajduje się siedem kierunków regularnych, do: Alicante, Birmingham, Brukseli, Dublina, Londynu, Malagi i Mediolanu. Samoloty czarterowe w poprzednim roku latały do Albanii (Tirana), Bułgarii (Burgas), Egiptu (Marsa Alam, Szarm el Szejk), Grecji (Kreta, Rodos, Zakynthos) i Tunezji (Enfidha).
Trzy nowe kierunki z Łodzi. Zdaniem internautów to za mało
W 2026 roku pojawią się dodatkowo czartery na hiszpańską wyspę Majorka oraz do Monastyru w Tunezji i Hurghady w Egipcie. Podróżni twierdzą, że to wciąż mało. W ich ocenie brakuje takich kierunków, jak: Szkocja, Chorwacja, Cypr czy Norwegia.
"Ogarnijcie jeszcze jakieś fajne stolice, nie czarterowo. Paryż, Kopenhaga, Amsterdam"
- napisał na fanpejdżu łódzkiego portu pan Jan.
"Konieczne Rzym. Wiele osób chce zwiedzić Rzym i Watykan, a najpierw trzeba się dostać do Warszawy, Krakowa lub do Lublina. To zbyt długo i drogo. Dla ludzi mieszkających w środkowej Polsce najwygodniejsza byłaby Łódź"
- skomentowała pani Iwona.
Część podróżnych uważa, że cenniejsze byłyby loty regularne od czarterów.
"Gdyby loty w wymienione miejsca były regularne (choćby 1-2 razy w tygodniu), ogólnie dostępne, bez konieczności wykupienia wycieczek z biur podróży, byłaby to świetna informacja, a liczba pasażerów wzrosłaby kilkakrotnie"
- stwierdził pan Arkadiusz.
Lotnisko z oczekiwań mieszkańców.
- I wcale nas nie dziwi ich coraz większy apetyt na latanie. My też taki mamy i staramy się w ramach naszych możliwości rozwijać ruch na lotnisku w Łodzi. W tym roku osiągnęliśmy rekord w liczbie dotychczas obsłużonych pasażerów na lotnisku w Łodzi i dążymy do tego, by wynik był coraz lepszy. Do komentarzy podchodzimy spokojnie będąc świadomi, że nigdy nie spełnimy oczekiwań wszystkich. Nawet lotniska obsługujące kilka milionów pasażerów rocznie spotykają się z takimi komentarzami
- mówi Wioletta Gnacikowska, rzeczniczka Portu Lotniczego w Łodzi.
Rozmowy o nowych destynacjach prowadzone są na bieżące, ale to trudne negocjacje
Jak dodaje, łódzkie lotnisko cały czas prowadzi rozmowy w sprawie nowych destynacji.
- Dynamika ich oferowania zależy od wielu czynników niezależnych od nas. Wypadkową liczby kierunków i obsługiwanych pasażerów jest skala promocji zagranicznej miast i regionów, w których zlokalizowane są lotniska. Inwestycja w promocję po prostu opłaca się
- uważa Wioletta Gnacikowska.
Podkreśla, że negocjacje z liniami lotniczymi nie są proste. Rzeczniczka odniosła się również do głosów pasażerów, którzy podkreślają, że latać muszą z Warszawy, a woleliby z Łodzi.
- Lotnisko Chopina jest dla nas najsilniejszą konkurencją z racji tego, że obejmują największą w Polsce aglomerację. I z tą konkurencją musimy się mierzyć, a linie lotnicze to też przedsiębiorstwa, które rozwój swojego biznesu bardzo precyzyjnie kalkulują
- wyjaśnia.
Jak zaznacza, lotnisko doskonale rozumie dyskomfort pasażerów. Niemniej jednak są też tacy, którzy skromną łódzką siatkę połączeń wykorzystują do latania po całym świecie. Zdarzają się podróże do Malagi, a stamtąd na Wyspy Kanaryjskie lub Maroka. Niektórzy lecą do Bergamo, a stamtąd do Lizbony, Porto lub Barcelony.
- Ostatnio podróżowała z naszego lotniska rodzina, najpierw do Londynu Stansted, stamtąd podróżni przemieścili się na Heathrow i polecieli do Wietnamu
- opowiada rzeczniczka.
Wioletta Gnacikowska przywołuje przy okazji zeszłoroczny raport, o którym już pisaliśmy na łamach TuLodz.pl. To zestawienie Polskich Portów Lotniczych i Zespołów Doradców Gospodarczych TOR, z którego wynika, że łódzkie lotnisko wygenerowało dla regionu 2,6 mld zł.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.