Wszystko zaczęło się na Lublinku
Pasja narodziła się jeszcze w dzieciństwie. Pan Mateusz wychował się na Retkini i często jeździł rowerem w okolice lotniska na Lublinku.
- W gimnazjum dostałem pierwszy aparat cyfrowy i tak się zaczęło. Przed znaczącym rozwojem lotniska i jego rozbudową ogrodzenie znajdowało się bliżej progu pasa startowego. Dzięki temu można było podziwiać samoloty przelatujące nisko nad głową
- wspomina.
Aparat ma zawsze pod ręką
Łodzianin na co dzień pracuje jako logistyk, ale gdy tylko pojawia się informacja o ciekawym przylocie, potrafi prosto po pracy pojechać na lotnisko.
- Aparat mam praktycznie zawsze przy sobie. Niektóre sytuacje wymagają podjechania na lotnisko tuż po pracy. Różnie bywa - czasami trzeba zorganizować się bardzo szybko, jeśli chce się uchwycić ciekawe kadry. Obecnie fotografuję Canonem R6
- mówi.
Jak przyznaje mężczyzna, w fotografii lotniczej równie ważne, jak sprzęt, są przygotowanie i cierpliwość. Viewfinder (nazwa profilu, który prowadzi w mediach społecznościowych) sam śledzi informacje o nietypowych przylotach, jest członkiem grup spotterskich i pozostaje w stałym kontakcie z pasjonatami z województwa łódzkiego.
- Kiedyś łódzka grupa spotterów była znacznie liczniejsza. Dziś jest nas mniej, ale nadal jesteśmy w kontakcie i wymieniamy się informacjami
- opowiada.
Myśliwce F-35 i wyjazdy po całej Polsce
Choć pan Mateusz najczęściej fotografuje samoloty na łódzkim lotnisku, jeździ także do Łasku. To właśnie w okolicach 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego znajduje się znany wśród spotterów punkt obserwacyjny.
- Fotografuję wyłącznie z miejsc ogólnodostępnych. W Łasku jest Falcon Point, z którego doskonale widać startujące i lądujące myśliwce. Podczas ostatniego powitania F-35 było naprawdę tłoczno, ale dla każdego znalazło się miejsce. Przyjechało wiele osób z całej Polski
- wspomina.
Nie omija także pokazów lotniczych i większych wydarzeń związanych z lotnictwem. Każdy wyjazd to szansa na kolejne unikatowe zdjęcia.
W jego obiektywie znalazła się także "Mrija"
Największe emocje budzą wojskowe maszyny, ale w archiwum Łodzianina nie brakuje także zdjęć samolotów pasażerskich. Szczególne miejsce zajmuje fotografia legendarnego Antonowa An-225 "Mrija", wykonana w Rzeszowie, jeszcze przed zniszczeniem maszyny podczas wojny w Ukrainie.
- Na zdjęcia mieliśmy raptem 20-30 minut, a cała podróż zajęła nam praktycznie cały dzień. Ale było warto
- mówi.
Fotografował także gwiazdy przylatujące do Łodzi
Przez jego obiektyw przewinęły się nie tylko samoloty. Na łódzkim lotnisku fotografował m.in. członków zespołów Kings of Leon i Thirty Seconds to Mars, którzy przylecieli do miasta na koncerty. W swojej kolekcji ma również zdjęcia George'a Clooneya i Carlosa Santany.
Jak przyznaje Łodzianin, rodzina entuzjastycznie podchodzi do jego pasji, żona czasem towarzyszy mu podczas fotograficznych wypraw.
- Po koncercie Kings of Leon wybrała się z mną na ich odlot, bo bardzo lubi ich muzykę
- śmieje się.
Viewfinder nie marzy o lataniu. Woli zostać po drugiej stronie obiektywu
Choć pan Mateusz spędza wiele czasu w pobliżu lotnisk i doskonale zna świat lotnictwa, nigdy nie planował zostać pilotem.
- Kurs pilota jest bardzo kosztowny. Warto się na niego zdecydować, jeśli ktoś wiąże z tym swoją przyszłość zawodową
- mówi.
Póki co, mężczyzna lata jedynie dronem, by uchwycić ciekawe kadry z innej perspektywy.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.