Na miejsce skierowano kilka zastępów straży pożarnej, zespoły ratownictwa medycznego oraz policję. Ratownicy wyciągnęli mężczyznę ze zbiornika, jednak było już za późno.
Strażacy: „Nie znaleźliśmy nawet ręcznika ani klapków”
Służby na razie bardzo ostrożnie wypowiadają się o okolicznościach tragedii. Jak usłyszeliśmy od strażaka pracującego na miejscu, na razie pytań jest więcej niż odpowiedzi.
- Na tę chwilę nie możemy powiedzieć nic więcej. Naszym zadaniem było wyciągnięcie mężczyzny z wody i sprawdzenie czynności życiowych. Nie wiemy, czy był tutaj sam, czy z kimś. Obeszliśmy cały teren, ale nie znaleźliśmy żadnego porzuconego ręcznika czy klapków
- powiedział nam strażak.
To może oznaczać, że śledczy będą musieli dokładnie odtworzyć ostatnie chwile życia mężczyzny i ustalić, co wydarzyło się nad Stawami Jana.
Na miejscu cały czas pracują policjanci pod nadzorem prokuratora. Na obecnym etapie nie ujawniono tożsamości zmarłego ani informacji o tym, w jakich okolicznościach znalazł się w wodzie. Odpowiedzi mają przynieść prowadzone czynności i postępowanie wyjaśniające.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.