Nie tylko prusaki. W mieszkaniach pojawia się nowy gatunek
Karaczany od dawna występują w polskich domach. Najczęściej spotykane są prusaki i karaluchy wschodnie, jednak specjaliści zwracają uwagę na nowego "lokatora" - karaczana brązowo-paskowego.
Owady te najlepiej czują się w ciepłych i suchych pomieszczeniach. W przeciwieństwie do wielu innych gatunków nie unikają światła i potrafią latać, dzięki czemu łatwiej przemieszczają się między mieszkaniami i budynkami.
Kolonia rozwija się po cichu
Obecność karaczanów często przez długi czas pozostaje niezauważona. Większość z nich prowadzi nocny tryb życia, a za dnia ukrywa się w szczelinach, za meblami czy pod sprzętem AGD.
To owady żyjące w dobrze zorganizowanych koloniach. Wydzielane przez nie feromony przyciągają kolejne osobniki do wspólnych kryjówek, a samice przenoszą jaja w specjalnych kapsułkach, tzw. ootekach, co zwiększa szanse przetrwania młodych.
O ich obecności mogą świadczyć nie tylko zauważone owady, ale również charakterystyczny, nieprzyjemny zapach.
Mogą przenosić drobnoustroje i wywoływać alergie
Karaczany nie są jedynie nieproszonymi gośćmi. Mogą zanieczyszczać żywność i przenosić różnego rodzaju drobnoustroje. Ich odchody i wydzieliny bywają także przyczyną reakcji alergicznych oraz mogą nasilać objawy astmy, zwłaszcza u dzieci i osób uczulonych.
Właśnie dlatego specjaliści zalecają, by nie bagatelizować nawet pojedynczych przypadków pojawienia się tych owadów w mieszkaniu.
Dlaczego tak trudno się ich pozbyć?
Karaczany należą do wyjątkowo odpornych owadów. Potrafią przez wiele tygodni obyć się bez jedzenia, sprawnie wspinają się po gładkich powierzchniach i bardzo szybko się rozmnażają. Jeśli w mieszkaniu pojawi się kolonia, domowe sposoby często okazują się niewystarczające.
Najskuteczniejszą metodą walki z nimi są specjalistyczne żele owadobójcze. Trucizna rozprzestrzenia się w kolonii dzięki temu, że karaczany przekazują sobie pokarm.
- W kolonii karaczanów nic się nie marnuje - martwe osobniki są zjadane przez pozostałe
- podkreśla cytowany przez RMF FM prof. Stanisław Ignatowicz z SGGW.
To właśnie dlatego odpowiednio dobrane preparaty mogą zniszczyć całą kolonię, a nie tylko pojedyncze owady widoczne na pierwszy rzut oka.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.