reklama

Tragedia na A1. Zeznawali kierowcy, którzy próbowali ratować ofiary wypadku

Opublikowano:
Autor: PAP

Tragedia na A1. Zeznawali kierowcy, którzy próbowali ratować ofiary wypadku - Zdjęcie główne
Autor: Policja | Opis: Do wypadku doszło 16 września 2023 roku

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Na sygnaleNagły zwrot w procesie Sebastiana M. Oskarżony o spowodowanie wypadku na autostradzie A1 podważył dowody oskarżenia. Twierdzi, że opinia biegłych jest nierzetelna i wnioskuje o dopuszczenie prywatnej ekspertyzy. Ta sugeruje, że do wypadku mogło dojść przez rozerwanie opony w kole dojazdowym Kii.
reklama

W czwartek, w kolejnym dniu procesu Sebastiana M. przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim, oskarżony o spowodowanie wypadku na autostradzie A1 w Sierosławiu (Łódzkie) we wrześniu 2023 r., wystąpił z wnioskiem dowodowym podważającym wcześniejsze opinie biegłych, które były podstawą oskarżenia.

Sebastian M. zakwestionował rzetelność opinii biegłych z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych, zarzucając, że jest stronnicza i wybiórczo wykorzystuje fakty pod wpływem przekazów medialnych. Złożył wniosek o dopuszczenie prywatnej opinii biegłego oraz o przesłuchanie jej autora.

W wystąpieniu przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim Sebastian M. powiedział, że oględziny miejsca wypadku rozpoczęły się długo po wypadku, kiedy samochody rozjeżdżały ślady, a sporządzony szkic nie obrazuje właściwie miejsca wypadku i nie odwzorowuje skali.

reklama

Sebastian M. wskazał też na ślad na jezdni, który jego zdaniem nie jest śladem hamowania i nie pasuje do szerokości kół samochodów BMW i Kia. Ma to być ślad żłobiący asfalt, który zdaniem oskarżonego pozostawiła rozerwana w czasie jazdy opona koła dojazdowego Kii.

– W przypadku rozerwania opony musiałoby dojść do natychmiastowej zmiany toru jazdy – powiedział oskarżony, powołując się na zapisy z systemów elektronicznych Kii, że nastąpiły gwałtowne ruchy kierownicą.

Dodał, że kierowca Kii z taką oponą nie powinien poruszać się po autostradzie, a z pewnością nie z taką prędkością, z jaką jechał.

reklama

Adwokat Katarzyna Hebda, obrońca Sebastiana M., powiedziała, że w materiale dowodowym przedstawionym przez prokuraturę jest bardzo dużo wątpliwości, a na miejscu wypadku znaleziono koło dojazdowe, którego nikt nie zbadał.

– Prokurator mówi, że koło mogło wypaść z auta. Ale koło nie wypada tak sobie z pojazdu w chwili wypadku, a ślady na jezdni nie pasują do hamowania pojazdu. To są ślady koła bez powietrza. Jeśli mamy wątpliwości, zbadajmy to, a nie odrzucajmy tylko dlatego, że nie są zgodne z tezą oskarżenia

– poparła wniosek swojego klienta adwokat.

Odrzucenia wniosków dowodowych oskarżonego i obrońcy domaga się od sądu prokurator Aleksander Duda z Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Uzasadniając swoje stanowisko, powiedział, że prywatna ekspertyza, którą zleciła obrona, nie zawiera niczego poza szeregiem spekulacji na temat możliwego przebiegu zdarzenia.

reklama

– O wybiórczości tej ekspertyzy może świadczyć fakt, że biegły próbuje stworzyć wątpliwość co do stanu trzeźwości kierowcy Kii, bo pojawił się dodatni wynik zawartości alkoholu. Podobne wyniki testu miała również pasażerka i dziecko, a związane jest to ze zmianami pośmiertnymi

– powiedział prokurator Duda.

Pełnomocnik rodziny ofiar wypadku, mecenas Łukasz Kowalski, opinię biegłego przedstawianą przez obrońcę i oskarżonego nazwał spekulacjami, które mają zasiać ferment i są próbą przerzucenia odpowiedzialności za wypadek na nieżyjącego kierowcę, który nie może się bronić.

Sędzia Renata Folkman zapowiedziała, że decyzję, czy dopuścić wnioski dowodowe obrony i oskarżonego, podejmie podczas jednego z posiedzeń sądu w lutym, po przesłuchaniu wszystkich świadków. Ci w styczniu i lutym wezwani są na sześć posiedzeń sądu. Łącznie sąd chce przesłuchać jeszcze ponad 20 osób.

reklama

W czwartek zeznawali m.in. kierowcy, którzy próbowali ratować ofiary wypadku. Grzegorz B. i Artur P. niemal w tej samej chwili zatrzymali się na A1 obok rozbitego samochodu Kia i ruszyli na ratunek.

– Próbowaliśmy wyciągnąć ludzi z auta, ale drzwi były zablokowane. Samochód zaczął się palić. Chwyciliśmy gaśnice, ale one nic nie dawały. Zasięg miały może na metr, a z powodu płomieni nie dało się podejść bliżej niż na dwa metry. Ogień był coraz większy. W tym momencie musieliśmy odejść, bo nie dało się na to patrzeć

– zeznał Grzegorz B.

– Byliśmy bezradni. Zostało nam tylko patrzeć na to, co się dzieje

– powiedział przed sądem Artur P.

Do śmiertelnego wypadku doszło 16 września 2023 r. na autostradzie A1 w rejonie Piotrkowa Trybunalskiego. W zderzeniu zginęła trzyosobowa rodzina – rodzice i ich 5-letni syn. Zanim prokuratura zdołała przesłuchać Sebastiana M., ten wyjechał za granicę. Został zatrzymany w Dubaju i wydany Polsce w maju br. Od tego czasu przebywa w areszcie tymczasowym. Za spowodowanie śmiertelnego wypadku Sebastianowi M. grozi kara do 8 lat więzienia. (PAP)

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo