Jeszcze przed godziną 16 droga prowadząca do bram lotniska Gdynia Kosakowo zaczęła zapełniać się ludźmi. Jedni nieśli plecaki wypchane pelerynami przeciwdeszczowymi, inni ciągnęli walizki albo składane krzesełka. W telefonach przewijali harmonogram koncertów, próbując odpowiedzieć sobie na pytanie, którego chyba nie da się rozwiązać podczas żadnego Open'era.
Jak zobaczyć wszystko, kiedy wiadomo, że wszystkiego zobaczyć się nie da?
Kilka godzin później na scenie miała pojawić się Florence + The Machine. Później The xx, Zara Larsson, Kneecap i kolejni artyści. W następnych dniach publiczność czekają jeszcze koncerty Nick Cave & The Bad Seeds, The Cure, Calvina Harrisa oraz Jennie. Tegoroczny line up wielu fanów uznaje za jeden z najmocniejszych od lat.
Mimo to, kiedy zaczęliśmy rozmawiać z ludźmi stojącymi w kolejce do wejścia, okazało się, że niemal nikt nie zaczyna od koncertów. Najpierw mówią o pieniądzach. Dopiero później o muzyce.
Open'er Festival 2026. Rosnące koszty coraz częściej wpływają na decyzje uczestników
Pierwszą osobą, z którą rozmawiamy przed wejściem na teren festiwalu, jest uczestniczka z Warszawy. Na tegorocznego Open'era przyjechała tylko na środę. Jak przyznaje, zdecydowała się wybrać jeden dzień przede wszystkim ze względu na line up. Najbardziej zależało jej na koncertach Kneecap, Florence + The Machine, Zary Larsson i The xx.
- To jest mój trzeci Open'er. W zeszłym roku nie byłam. Dwa lata temu byłam, ale wtedy była ta burza. To zostawiło we mnie taki ślad, że odpuściłam kolejną edycję. W tym roku wróciłam tylko na jeden dzień. Najbardziej chciałam zobaczyć Kneecap, Florence + The Machine, Zarę Larsson i The xx. W sumie dzisiaj trafił mi się najlepszy dzień całego festiwalu.
Choć tegoroczny program ocenia bardzo wysoko, szybko zwraca uwagę na coś, co jej zdaniem coraz bardziej wpływa na decyzje uczestników. Chodzi o koszty związane z przyjazdem do Gdyni, szczególnie dla osób spoza Trójmiasta.
- Przyjechałam z Warszawy i wracam jutro rano pierwszym pociągiem bez noclegu, bo ceny noclegowe są tutaj porąbane. Nie chciałam się całkowicie wypłukać z kasy. Myślę, że jest coraz drożej i to nie jest fajne. Wydaje mi się, że Open'er robi się bardzo ekskluzywny, tylko dla takich ludzi, którzy mogą sobie pozwolić zapłacić sześćset złotych za jeden dzień. A przecież powinien być bardziej dostępny dla ludzi z różnych grup społecznych.
Podobne opinie pojawiały się również w kolejnych rozmowach. Część uczestników przyznawała, że zrezygnowała z noclegu i wraca do domu zaraz po koncertach. Inni zdecydowali się kupić bilet tylko na jeden dzień, choć jeszcze kilka lat temu bez większego zastanowienia wybierali czterodniowe karnety. Rosnące ceny sprawiają, że dla wielu osób udział w Open'er Festival wymaga dziś znacznie dokładniejszego planowania niż jeszcze kilka edycji temu.
Cały tekst przeczytasz na portalu Puls Gdańska
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.