Kolejne problem zdrowotny w ŁKS-ie
W pierwszym sparingu podczas zgrupowania w Turcji nie wystąpili Fabian Piasecki i Jasper Löffelsned. Pierwszy wracał do zdrowia po kontuzji, którą odniósł jeszcze w trakcie meczu ligowego w 2025 roku, a drugi cierpiał na lekkie dolegliwości zdrowotne.
W drugim meczu Piasecki wyszedł już w pierwszym składzie, a Niemiec usiadł na ławce rezerowwych i pojawił się na boisku w drugiej połowie. Nie oglądaliśmy z kolei Mateusza Lewandowskiego, który wystąpił z kolei w pierwszym meczu. Napastnik nie znalazł się nawet na ławce rezerwowych zarówno w drugim, trzecim meczu kontrolnym.
To samo tyczy się Michała Mokrzyckiego, którego nie było w kadrze meczowej na mecz z FK Javor-Matis Ivanjica. Pomocnik nie wrócił też na spotkanie z Aqvital FC Csákvár. Mokrzyci narzeka na staw skokowy po pierwszej grze kontrolnej.
Dominacja ŁKS-u
Na początku spotkania z węgierską drużyną ŁKS miał bardzo dużą przewagę. Praktycznie cały czas utrzymywał się przy piłce i stawrzał zagrożenie pod bramką. W końcu łodzianie dopięli swego i po rzucie rożnym otworzyli wynik. Mateusz Wysokiński dośrodkował, akcję strzałem zamykał Andreu Arasa, ale zrobił to niedokładnie. Piłka wróciła do Wysokińskiego, który znów zacentrował w pole karne. Tym razem do piłki doszedł Mateusz Kupczak, który miał dużo szczęcia, bo trafił w poprzeczkę. Piłka odbiła się od obramowania bramki, trafiła w Kupczaka i wpadła do siatki.
Pięć minut później Aqvital FC Csákvár był bardzo blisko wyrównania. Bardzo niedokładnie ełkaesiacy wznowili grę od własnej bramki. Rywale przygotowali sobie pozycję do strzału z dystansu jednym podaniem i za sprawą Pétera Szalaia huknęli na bramkę Jakubowskiego. Młody bramkarz miał szczęście, bo piłka minimalnie minęła słupek.
W 27. minucie to ŁKS ponownie trafił do siatki. Krykun odzyskał piłkę, zagrał do Wysokińskiego, ten przytomnie do Arasy, a Hiszpan z pierwszej piłki pięknym podaniem uruchomił Antoniego Młynarczyka. Wychowanek biało-czerwono-białych potwierdził swoją dobrą dyspozycję i strzałem w kierunku dalszego słupka podwyższył prowadzenie. Takim wynikiem zakończyła się pierwsza część gry.
Tylko sparing, a emocje sięgały zenitu
W drugiej połowie nie za wiele oglądaliśmy sytuacji podbramkowych. Emocji natomiast nie brakowało. Bardzo często dochodziło do starć między zawodnikami obywdu zespołów. Gorąco było m.in z udziałem Fabiana Piaseckiego, czy Artura Craciuna. Trzeba też powiedzieć, że momentami zespół z Węgier grał po prostu zbyt niebezpiecznie dla zdrowia, jak na zwykły sparing. To denerwowało graczy ŁKS-u.
Ci postawili jednak na grę w piłkę i w końcówce trzecią bramkę dołożył Sebastian Ernst, który po zgraniu piłki przez Bastiena Tomę głową, ale z dużą siłą, wpakował ją do siatki. W 85. minucie okazję miał jeszcze Mateusz Książęk, ale minimalnie chybił.
ŁKS ostatecznie pewnie wygrał, ale biorąc pod uwagę, że brak umiejętności rywale często nadrabiali agresją, można się zastanawiać, czy konfrontacja z takim rywalem była potrzebna.
ŁKS Łódź 3:0 Aqvital FC Csákvár
ŁKS (1. połowa): Jakubowski - Młynarczyk, Czerwiński, Rudol, Kupczak, Norlin, Terlecki, Wysokiński, Hinokio, Krykun, Arasa
ŁKS (2. połowa): Bomba - Löffelsend, Fałowski, Craciun, Książek, Głowacki, Ernst, Leśniewski, Toma, Olejniczak, Piasecki
Aqvital FC Csákvár: Perczel - Lorentz, Karacs, Pál, Tifán-Péter, Dencinger, Radics, Szalai, Szabó, Haragos, Baracskai
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.