Proces odbywa się w Grecji. Na miejscu jest mama Anastazji, która jest oskarżycielem posiłkowym. Zarówno ona, jak i prokurator mają się domagać dla mężczyzny dożywotniego więzienia. Obywatel Bangladeszu nie przyznaje się do winy.
Setki osób poszukiwało Anastazji. Detektyw relacjonował przebieg akcji. "Ciało znalezione w worku"
Anastazja zaginęła na wyspie Kos w poniedziałek, 12 czerwca 2023 roku. Policję o sprawie powiadomił jej chłopak we wtorek. Wcześniej mężczyzna przez wiele godzin sam jej szukał. Niestety po kilku dniach ziścił się czarny scenariusz tej historii. Ciało młodej kobiety zostało znalezione 18 czerwca, niedaleko miejsca, gdzie wcześniej znaleziono jej telefon oraz w pobliżu miejsca zamieszkania 33-letniego mężczyzny, który zdaniem służb odpowiada za jej śmierć.
(www.kosnews24.gr)
Zdaniem ekspertów przyczyną śmierci Anastazji było uduszenie, jednak nie wiadomo, czy została ona uduszona rękoma, czy za pomocą liny. Nie udało się również ustalić, czy doszło do stosunku seksualnego ofiary z głównym podejrzanym, obywatelem Bangladeszu.
W poszukiwanie młodej Polski zaaranżowane było biuro detektywa Rutkowskiego. Podczas wideorozmowy z dziennikarzem portalu goniec.pl. Krzysztof Rutkowski zdradził, że ciało Anastazji odnalazły wolontariuszki z Grecji, które były zaangażowane w poszukiwania.
Ciało było rozebrane do połowy, nie było dolnej części garderoby, została owinięta w prześcieradło i zapakowana w worek. Ciało rozkładało się, dlatego jej odnalezienie było możliwe przez zapach, który był wyczuwalny, kiedy dziewczyny chodziły i szukały
Później kanale patriot24 przyznał, że w tej sprawie jego żona, Maja Rutkowska ma zostać przesłuchana przez funkcjonariuszy z greckiego wydziału zabójstw. Jak dodał, ich jego detektywi zdobyli w tej sprawie istotne informacje, stąd też taka decyzja śledczych.
Anastazja pochodziła z Wrocławia. W Grecji mieszkała od kilku tygodni. Razem ze swoim chłopakiem pracowali w hotelu.
Tata młodej kobiety w rozmowie z Polsat News przyznał, że jego córka była wspaniałą i ufną dziewczyną, ale znalazła się w złym miejscu i zaufała niewłaściwym ludziom. - Córka była na zwolnieniu lekarskim, bo miała poparzona dłoń. W dniu zaginięcia, o godz. 22.30 miała się spotkać ze swoim chłopakiem w barze Alexander, kilkaset metrów od jego pracy. Zadzwoniła do niego, że będzie za kilka minut, ale nie przyjechała - opowiadał.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.