Reklama

Reklama

23 tysięcy na Widzewie. To możliwe, ale… czy wystarczające?

Opublikowano: sob, 2 maj 2020 12:04
Autor:

23 tysięcy na Widzewie. To możliwe, ale… czy wystarczające? - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Niczym bumerang powraca temat rozbudowy Stadionu Miejskiego przy al. Piłsudskiego 138, na którym swoje domowe mecze rozgrywa Widzew Łódź. Dla fanów Czerwono-Biało-Czerwonych 18 tysięcy miejsc to za mało.

Reklama

We wtorek 28 kwietnia w wywiadzie dla „Radia Widzew” wiceprezes klubu, Piotr Szor, zdradził nowe informacje na temat tego, jak może wyglądać rozbudowa obiektu przy Piłsudskiego 138.

Na początek 500 nowych miejsc

W rozmowie z Marcinem Guzewiczem wiceprezes Widzewa wspomniał o dwóch możliwościach powiększenia obecnej pojemności stadionu. Pierwsza opcja jest bardzo skromna, ale najmniej inwazyjna i nie mająca wpływu na kolejne możliwe inwestycje.

 - Zdecydowaliśmy się, a nawet zostaliśmy zobowiązani przez Stowarzyszenie RTS, do wykonania pewnego ruchu w kwestii rozbudowy. Zakłada on dodatkowych 500 miejsc, które powstałyby w dolnych rzędach przy murawie. Chcielibyśmy go sfinansować jako spółka. Zobaczymy, czy sytuacja na to pozwoli – powiedział Piotr Szor.

!reklama!

I choć dla niektórych pół tysiąca miejsc może wydawać się śmieszną liczbą, to pamiętajmy, że prawdopodobnie koszt takiego projektu nie byłby zbyt wysoki. Przy założeniu, że zainteresowanie karnetami na Widzew nie będzie słabło w kolejnym sezonach, to wpływ ze sprzedaży nawet najtańszych karnetów (przy obecnych cenach) na 500 dodatkowych miejsc, to ok. 100 tysięcy złotych na sezon. Pozwala to przypuszczać, że klubowi taka inwestycja zwróciłaby się dość szybko.

Polecamy: ŁKS Commercecon został mistrzem Polski równo rok temu! [WIDEO]

Docelowo 22-23 tysiące krzesełek

Na antenie Radia Widzew Piotr Szor poinformował, że wspomniany najtańszy etap, byłby pierwszym z czterech wariantów rozbudowy stadionu, a docelowo klub planuje rozbudować stadion do 22-23 tysięcy miejsc. Niezwykle ważną kwestią jest to, że zwiększenie pojemności w takiej formie nie wiązałoby się z naruszaniem obecnej bryły stadionu, a jedynie z demontażem dachu. Niewiadomo jednak, czy elementy ze zdemontowanej konstrukcji można by wykorzystać ponownie, czy niezbędne będzie wliczenie do kosztów inwestycji budowa nowego dachu.

Tutaj zaczynają się już jednak problemy finansowe. Całkiem niedawno ruszyła rozbudowa stadionu przy al. Unii, a raczej nie tyle rozbudowa, co dokończenie całego obiektu. Do tej pory ŁKS rozgrywał mecze przy jednej trybunie i nadszedł czas, aby dobudować brakujące trzy. Oznacza to jednak, że nawet gdyby nie pandemia koronawirusa, to władze miasta nie mają pieniędzy, które można by wyłożyć na rozbudowę stadionu Widzewa.

Trudno powiedzieć, kiedy tak naprawdę finansowa kondycja miasta wróci do stanu przed kryzysu jaki niespodziewanie nadszedł kilka tygodni temu. Nikt tak nie jest w stanie przewidzieć ile potrwa sama pandemia, a co dopiero mówić o kryzysie i jego skutkach, co może odroczyć rozbudowę stadionu przy al. Piłsudskiego 138.

Aż tyle, czy tylko tyle?

Wróćmy do tematu samej pojemności. Gdy kończono budowę stadionu, klub grał w III lidze, co jednak nie przeszkadzało kibicom bić kolejnych rekordów frekwencji i wykupionych karnetów. Każda następna runda, czy to w III czy II lidze pokazywała, że krzesełek na stadionie jest za mało, aby pomieścić wszystkich zainteresowanych. Nie zmieniły tego nawet potknięcia klubu, który nie awansował na wyższe szczeble tak szybko jakby chciał.

Aktualnie będący w II lidze Widzew jest na dobrej drodze do upragnionej promocji na zaplecze Ekstraklasy. Coraz bliżej jesteśmy wznowienia rozgrywek, a jako lider i jeden z najlepiej zorganizowanych klubów na tym poziomie (a może i w Polsce), łodzianie powinni swoją szansę wykorzystać. Klub liczy na to, że jak najszybciej uda się także wrócić na najwyższy poziom rozgrywkowy, gdzie walka z najlepszymi klubami w Polsce tylko zwiększy i tak już ogromne zainteresowanie meczami Widzewa.

Przedsmak tego co może czekać łodzian w kolejnych sezonach mieliśmy już w obecnych rozgrywkach przy okazji meczów Pucharu Polski przeciwko Śląskowi Wrocław oraz Legii Warszawa. Jestem przekonany, że w przypadku tego drugiego spotkania również wspomniane 23 tysiące miejsc byłoby niewystarczające aby pomieścić wszystkich chętnych.

Właśnie stąd pojawia się moje pytanie z tytułu tego artykułu. Czy 23 tysiące wystarczy kibicom Widzewa?

Polecamy: Aleksandra Wójcik przedłużyła kontrakt z ŁKS-em Commercecon Łódź

Dalekosiężne plany

Właściciele i władze klubu z al. Piłsudskiego od samego początku reaktywacji starały się roztaczać przed kibicami wieloletnią wizję na odbudowę Wielkiego Widzewa. Niestety, częściowo te wizje rozpływały się już na wczesnych etapach. Od momentu przejęcia sterów przez prezes Martynę Pajączek mam wrażenie, że te „wizje” nareszcie zamieniają się w realne cele, poparte konkretnymi planami. Widzew tak czy inaczej wróci do Ekstraklasy, nie ulega to dla mnie wątpliwości, jednak nikomu w środowisku na dłuższą metę nie będzie wystarczało. Docelowo Czerwono-Biało-Czerwoni mają wrócić do walki o najwyższe cele – awans do europejskich pucharów czy mistrzostwo Polski.

Część kibiców zwraca uwagę, że stadion Widzewa powinien mieć przynajmniej 30 tysięcy miejsc. Z jednej strony można to odczytywać jako przejaw megalomanii, z drugiej jednak, patrząc na obecną sytuację, wcale nie wydaje się to złym pomysłem. Przez obecny kryzys, trudno wskazać kiedy wspomniana wyżej rozbudowa ma szansę ruszyć i może okazać się, że zakończy się ona w momencie kiedy Widzew zdoła już wrócić do Ekstraklasy. Jeśli łodzianie chcą wejść do grona najlepszych klubów w Polsce, to przy tak zorganizowanej kibicowskiej społeczności 23 tysiące miejsc będzie zmarnowanym potencjałem.

Warto zadać sobie pytanie, czy lepiej czekać na rozbudowę o te 4-5 tysięcy, czy jednak w perspektywie i tak dłuższego oczekiwania na pieniądze z miasta, nie pomyśleć o obiekcie, który będzie już pasował do wysokich aspiracji klubu. Bo jeśli przyjdą mecze z Legią, Lechem czy Wisłą Kraków, w dodatku o wysoką stawkę, to 23-tysięczny obiekt nie spełni oczekiwań.

Co więcej, zdecydowanie większy obiekt będzie miał większą szansę na organizację imprez międzynarodowych, co już szczególnie powinno interesować miasto, a nie sam klub. Mistrzostwa Świata U-20 w piłce nożnej, które odbywały się w 2019 roku w Polsce pokazały, że takie imprezy mogą być świetną promocją Łodzi, jednak przy obiektach poniżej 30 tysięcy (stadion przy al. Unii prawdopodobnie nie będzie miał więcej niż 20 tysięcy) nie będzie szans na większe sportowe wydarzenia.

Nie można mieć wszystkiego

Nie można być głuchym na argumenty przeciwne, bo nie ulega wątpliwości, że rozbudowa stadionu Widzewa, aby liczba miejsc dobiła chociaż do tych 30 tysięcy, wiązałaby się najprawdopodobniej z gruntowną przebudową, a może nawet całkowitym wyburzeniem starego-nowego obiektu. Kłóciłoby się to z obecnymi pracami na stadionie, czyli dodawaniem kolejnych elementów wystroju, prowadzącym do uczynienia z niego prawdziwego widzewskiego domu, a przede wszystkim planowanemu otwarciu w nim Muzeum Widzewa.

Nie ma też żadnych wątpliwości, że znaczne ingerowanie w obecną konstrukcję, czy budowa nowego obiektu byłaby dużo droższa niż obecnie planowany projekt rozbudowy. To z kolei nasuwa pytanie czy lepiej mieć w zasięgu wzroku (z perspektywy klubu) rozbudowę do 23 tysięcy, na którą i tak trzeba będzie walczyć o fundusze z miasta, czy rozpoczynać batalię o nowy obiekt. W drugim przypadku negocjacje z władzami Łodzi byłyby dużo trudniejsze i wcale nie musiałyby zakończyć się dla Widzewa pozytywnie.

Patrząc realnie, rozbudowa stadionu przy al. Piłsudskiego w Łodzi jest potrzebna i te kilka tysięcy nowych krzesełek z pewnością szybko znajdzie swoich „właścicieli” wśród kibiców, dlatego mam nadzieję, że miasto możliwie szybko (wiadomo, że teraz inne wydatki są ważniejsze) znajdzie fundusze na ten projekt. Nie potrafię się jednak oprzeć wrażeniu, że w przypadku sportowych sukcesów i planowanego rozwoju klubu, temat pojemności stadionu powróci do nas jeszcze nie raz.

Polecamy: Rafał Wolsztyński: „Mogę spędzić o wiele więcej czasu z żoną i córkami”
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.