Reklama

Reklama

Anglia - Polska na Wembley. Prezes ŁZPN: „Oby wszystkiego nie popsuł koronawirus”

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

Anglia - Polska na Wembley. Prezes ŁZPN: „Oby wszystkiego nie popsuł koronawirus” - Zdjęcie główne

Anglia - Polska na Wembley. Prezes ŁZPN: „Oby wszystkiego nie popsuł koronawirus” (fot. TuŁódź.pl)

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport W środowy wieczór Polacy wybiegną na murawę w świątyni futbolu jaką jest Wembley. Polacy z Anglikami nie wygrywają, nie ma co się oszukiwać. Historia pojedynków z zespołem z Wysp Brytyjskich ma jednak bogatą historię, w której znajdują się łódzkie wątki. Swoimi odczuciami względem naszej kadry podzielił się także prezes Łódzkiego Związku Piłki Nożnej. 

Ostatni mecz z Anglikami Polacy rozegrali aż 8 lat temu
Polacy spotkają się z Anglikami po raz piąty w XXI wieku. Nie będzie nic dziwnego w tym, że w tym czasie nie wygraliśmy z nimi ani razu. Zaliczyliśmy trzy porażki i raz udało nam się zremisować. Ostatni raz spotkaliśmy się z Anglią w październiku 2013 roku w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata w Brazylii. Przegraliśmy bezapelacyjnie po golach Wayne’a Rooneya i Stevena Gerrarda. Spotkanie raczej bez historii. Przynajmniej takiej, która szczególnie zapadłaby w pamięć łódzkim kibicom. 

!reklama!

Anglia - Polska. Nie brakuje wątków ŁKS-u i Widzewa Łódź
Inaczej było w 1996 roku, kiedy nasza kadra mierzyła się z „Synami Albionu”. Mijały wtedy już 23 lata odkąd Polacy ostatni raz strzelili bramkę na słynnym Wembley. Miało to miejsce podczas słynnego meczu Jana Tomaszewskiego w 1973 roku, który był wówczas zawodnikiem Łódzkiego Klubu Sportowego. Kibiców Rycerzy Wiosny z pewnością rozpierała wtedy duma, że ich przedstawiciel był tym, który „zatrzymał Anglików na Wembley”. Bramkę zdobył wówczas Jan Domarski. 

Na kolejnego gola, jak już wspomnieliśmy czekaliśmy 23 lata, do meczu w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata we Francji. Zaledwie siedmiu minut potrzebowała na odczarowanie angielskiej bramki gwiazda Widzewa Łódź, Marek Citko. Ostatecznie bramka najlepszego w tamtym czasie Widzewiaka nie wystarczyła nawet do remisu. Zawodnicy znad Wisły przegrali 1:2 po dublecie Alana Shearera i na mundial do Francji nie pojechali. Legenda angielskiej piłki dwukrotnie pokonała wtedy stojącego między słupkami polskiej bramki Andrzeja Woźniaka.

Citko i Woźniak grali wówczas na Wembley jako mistrzowie Polski z Widzewem. Nie bez przyczyny w okół napastnika łódzkiego klubu był później wielki szum w prasie, która pisała o jego bliskim przejściu do Blackburn Rovers, które w 1995 zdobywało mistrzostwo kraju. 2 lata później kiedy Marek Citko był łączony z mistrzowską drużyną z 95 roku, ekipa z Ewood Park była już w dolnych rejonach tabeli, co przesądziło o tym, że polski zawodnik nie zdecydował się na transfer. 

Polecamy: Trochę pozytywnych wieści dla kibiców ŁKS-u Łódź. Mózg zespołu wiąże swoją przyszłość z klubem z al. Unii?
Prezes Łódzkiego Związku Piłki Nożnej: „Szymański to zawodnik postury juniora B1”
W środę Polacy zmierzą się z Anglią w ramach eliminacji do mundialu w Katarze w 2022 roku. Pierwsze dwa mecze polska kadra zagrała słabo. Jest to jednak dopiero pierwsze zgrupowanie nowego selekcjonera, Paulo Sousy. Daleki od narzekania na naszych reprezentantów jest prezes Łódzkiego Związku Piłki Nożnej, Adam Kaźmierczak:

- Ja bym się mocno jakoś nie wpinał w tę tendencję, że wszystko było takie beznadziejne i słabe. My nie jesteśmy hegemonem, a jak sobie popatrzymy, to wiele tych silnych reprezentacji problemy ze średniakami. Okazuje się, że Luksemburg jedzie na Irlandię i wygrywa 1:0, Malta remisuje ze Słowacją 2:2. Ten poziom sportowy jest w tej chwili bardzo wyrównany - powiedział Adam Kaźmierczak. 

Według Prezesa ŁZPN Andora nie jest wcale takim słabym zespołem, jak wielu uważało przed spotkaniem, a Węgrzy to może być jedna z niespodzianek:

- Widzimy, że ta Andora potrafi grać w piłkę. Są nieźle przygotowani fizycznie, zorganizowani, konsekwentni. Węgrzy natomiast mogą być taką niespodzianką na mistrzostwach Europy. Jeśli dojdzie jeszcze do nich Dominik Szoboszlai, to może się okazać, że może nie będą walczyli o medale, nie będą takim czarnym koniem, ale na pewno zaznaczą swoją obecność na turnieju - skomentował dwóch pierwszych przeciwników reprezentacji Polski, Adam Kaźmierczak. 

Przechodząc już do naszej kadry, Pan Prezes przyznał, że nie jest zwolennikiem zmiany formacji na 3-5-2, ale to nie zmienia faktu, że ma on nadzieję na to, że Paulo Sousa dobrze wie co robi:

- Ja gdzieś tam mogę się nie zgadzać z tą zmianą systemu gry, ale nie zmienia to faktu, że wierzę, że Paulo Sousa wie co robi. W tym pierwszym spotkaniu Ci ludzie byli nieprzygotowani do grania w innym systemie. Zarówno Bereszyński, jak i Szymański grający na tej jednej stronie nie wiedzieli za bardzo jak się zachować.

Adam Kaźmierczak skrytykował jeszcze samo posłanie w bój Sebastiana Szymańskiego przez portugalskiego selekcjonera, a o spotkaniu na Wembley zawodnik Dynamo Moskwa powinien zdaniem prezesa ŁZPN-u zapomnieć.:

- Wystawienie chłopaka, który waży jakieś 52 kilogramy na solidną, silną drużynę węgierską wydaje się nie najlepszym pomysłem. O Anglii to należy w ogóle zapomnieć. Szymański to jest chłopak postury juniora B1. On może wyglądać dobrze na tle drużyny grającej technicznie, ale w Europie w tej chwili jest coraz mniej drużyn, które nie są przygotowane pod względem tej fizyczności - mówił wprost Adam Kaźmierczak. 

Przed spotkaniem z Anglią, obawy jakie towarzyszą prezesowi ŁZPN są związane z koronawirusem. Początkowo mówiło się, że kolejnymi po Mateuszu Klichu zawodnikami z pozytywnym wynikiem są Kamil Piątkowski i Grzegorz Krychowiak. Wiemy już, że drugi test zawodnikowi Lokomotivu Moskwa wyszedł negatywny i może on polecieć z zespołem do Londynu:

- Obawiam się, że ognisko koronawirusa wewnątrz kadry już jest. Nie ma Piątkowskiego, nie ma Lewandowskiego (z powodu kontuzji - przyp. TuŁódź.pl). Nie daj Bóg, dojdzie kolejnych dwóch zawodników i wtedy możemy mieć już problem z kadrą - powiedział zmartwiony Adam Kaźmierczak

Na koniec Pan Prezes wziął w obronę nowego selekcjonera naszej kadry mówiąc, że może niektóre jego wybory personalne nie wypalił, to jednak były podyktowane dobrem naszej kadry:

- Okazało się, że pomysł z Szymańskim i z Helikiem nie wypalił, ale każdy trener ma prawo do wyborów personalnych. Myślę, że każda jego decyzja była podyktowana dobrem drużyny, a nie chęcią pokazania swojej oryginalności

O wyczekiwanym spotkaniu z Anglią, Adam Kaźmierczak powiedział optymistycznie, że należy wierzyć, iż uda się w Londynie zapunktować pierwszy raz od 1973 roku, ale będzie o to niezwykle ciężko:

- Musimy podchodzić do tego, że na tym stadionie, który jest jedną z ikon aren piłkarskich na świecie, uda się ponownie zapunktować, ale będzie o to bardzo ciężko - podsumował w rozmowie z Bartoszem Jankowskimprezes ŁZPN, Adam Kaźmierczak. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy