Trener rywali stanął w obronie piłkarzy ŁKS-u
Przed startem Betclic 1 Ligi piłkarze ŁKS-u trenowali na sztucznej murawie, co sprzyjało im w starciu z Polonią w Bytomiu, gdzie właśnie na takich nawierzchni musieli mierzyć się z drużyną trenera Czubaka.
Teraz czekamy, aż poprawi się pogoda i boiska w końcu będą zielone. Na razie większość treningów odbywamy a sztucznej murawie. Nie jest to zbyt przyjemne dla piłkarzy, ale zawsze musimy być gotowi, by walczyć o swoje - mówił w tygodniu przed meczem z Chrobrym Grzegorz Szoka.
Trener wiedział, co mówi, bo murawa na Stadionie Króla do najlepszych nie należała. Z jednej strony ciężko było zakładać, że w połowie lutego w trakcie takiej zimy murawa będzie w świetnym stanie, ale jej stan pozostawiał dużo do życzenia, nawet jak na moment rozgrywania tego meczu.
Trzeba wziąć pod uwagę, że ŁKS ma bardzo dobrych zawodników, ale to boisko im dzisiaj nie pomogło. Mieliśmy tę przewagę, że mamy bardzo dobre boisko, trenujemy na naturalnej murawie i chciałem bardzo podziękować wszystkim pracownikom Chrobrego Głogów, że możemy trenować i grać w takich warunkach - powiedział Łukasz Becella, szkoleniowiec głogowian po meczu na Stadionie Króla.
Trener ŁKS-u nie chciał komentować stanu boiska
Grzegorz Szoka sam nie wspomniał nic o boisku. Nie chciał, żeby po takim meczu odebrano to jako wymówkę. Wolał skupić się na samym meczu, ale został natomiast o to spytany na konferencji. Na pytanie nie odpowiedział, ale był szczery.
Nie mogę odpowiadać na to pytanie. Mogę natomiast pochwalić boisko w Głogowie. Byłem tam i za każdym razem jest ono świetnie przygotowane - powiedział trener ŁKS-u, odnosząc się do słów Łukasza Becelli.
ŁKS musi trenować na sztucznej murawie, a jak już przyszło mu zagrać na naturalnej nawierzchni, to była ona po prostu w złym stanie. To nie sprzyja grze kombinacyjnej, którą preferuje trener. Oczywiście drużyna sama napytała sobie biedy, tracąc bramkę już w 5. minucie. Szybko stracony gol nigdy nie jest dobry, ale w meczu z takim rywalem, jak Chrobry, który bardzo dobrze czuje się broniąc blisko od własnej bramki, zadanie staje się jeszcze trudniejsze.
Murawa na stadionie w Łodzi nie sprzyjała grze kombinacyjnej. To już wiemy. Skoro ciężko jest zaskoczyć rywala grą krótkimi podaniami w takich warunkach, to przecież zawsze można spróbować bardziej bezpośredniej gry. To też nie był jednak idealny plan na sforsowanie defensywy Chrobrego, bo ten dobrze czuje się także w grze w powietrzu. Tego wieczoru bardzo dobre zawody zagrali stoperzy gości Myroslav Mazur i Jakub Grič, ale dobra gra w defensywie tego zespołu nie była żadną niespodzianką, bo głogowianie mają drugą najlepszą obronę w całej lidze. Ustępuje tylko Wiśle Kraków.
Margines błędu będzie coraz mniejszy
ŁKS na pewno miał utrudnione zadanie, żeby rozwinąć skrzydła tego dnia na Stadionie Króla. ŁKS na pewno zagrał też słaby mecz i nie można tłumaczyć takego występu jedynie nawierzchnią. To byłoby zbyt proste. Chrobry miał po prostu lepszy plan na to starcie i lepiej go zrealizował. Chociaż to gospdoarze częściej byli w posiadaniu piłki, to oddali mniej strzałów od głogowian (7:9) i mniej celnych uderzeń (3:5).
We znaki ełkaesiakom dał się te Kelechukwu, były piłkarz klubu z Al. Unii Lubelskiej. Z dobrej strony pokazał się też Piotr Janczukowicz, kolejny zawodnik z przeszłością w biało-czerowno-białych barwach.
To była jednak dopiero pierwsza porażka ŁKS-u pod wodzą Grzegorza Szoki. Przed nim jeszcze 13 spotkań w tym seoznie, czyli wciąż wystarczająco dużo, żeby wszystko znalazło się w rękach łodzian. Z każdą kolejną stratą punktów margines błędu będzie się jednak zmniejszał. Na razie ŁKS zajmuje 11. miejsce w tabeli ze stratą pięciu punktów do szóstej Polonii Warszawa.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.