Reklama

Reklama

Brak koncentracji w obronie decyduje o stracie punktów z Puszczą

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

Brak koncentracji w obronie decyduje o stracie punktów z Puszczą - Zdjęcie główne

Brak koncentracji w obronie decyduje o stracie punktów z Puszczą

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Łódzki Klub Sportowy w niesamowitym meczu dla postronnego kibica zremisował z Puszczą Niepołomice 4:4. Hat-trickiem popisał się Domínguez, a czerwony kartonik obejrzał Maciej Wolski. Jak sytuację w drużynie skomentował Wojciech Stawowy?

Szkoleniowiec ŁKS-u był wyraźnie rozgoryczony postawą swojego zespołu. Zdaniem Wojciecha Stawowego sytuacja, która miała miejsce w meczu z Puszczą, nie powinna w ogóle mieć miejsca:

- Spotkanie dramatyczne. Ten mecz układam nam się bardzo dobrze. Szybko zdobyte dwie bramki powinny spowodować w naszej grze dużo spokoju i pełnej kontroli nad meczem. Nie powinniśmy pozwolić sobie na to, aby w jakikolwiek sposób to oblicze spotkania się zmieniło. Przyszedł taki moment gdy Maciej Wolski dostał czerwoną kartkę i wydawało się, że będzie nam trudniej

!reklama!

Po bezbarwnym spotkaniu z Radomiakiem ełkaesiacy grą ofensywną odpowiedzieli w najlepszy możliwy sposób, strzelili aż cztery gole. Gra w destrukcji pozostawiała jednak tego niedzielnego popołudnia wiele do życzenia:

- Niefrasobliwość w grze obronnej, brak koncentracji spowodowało to, że dawaliśmy paliwo Puszczy. Oni nie mieli nic do stracenia, a my mieliśmy tego świadomość. Chcieliśmy to jeszcze w przerwie dobrze poukładać żeby zachować przewagę, którą mieliśmy, strzelać kolejne bramki i zagrać bardziej z kontry. Zawiodła gra w obronie, dużo błędów, które kosztowały nas utratę goli. Nie ma co zwalać na to, że graliśmy o jednego zawodnika mniej. Pomimo tego, że graliśmy w dziesiątkę, to powinniśmy się pokusić o zdecydowanie lepszy wynik – mówił rozczarowany Wojciech Stawowy.

- Nastrój po tym meczu jest słaby. Zawodnicy są mocno przybici. Ten zły nastrój bierze się stąd, że mecz nam się dobrze układał. Prowadziliśmy 2:0 i mieliśmy wszystko pod kontrolą. Grając nawet zawodnika mniej prowadziliśmy 4:2. Nie możemy sobie pozwolić na to żeby w takiej sytuacji dać rywalowi możliwość strzelenia dwóch goli. Powinniśmy pokusić się o kolejne bramki, grając odpowiedzialnie i w pełni skoncentrowani w obronie – dodaje.

Część odpowiedzialności za stratę punktów niektórzy przypiszą Maciejowi Wolskiemu, który ujrzał czerwony kartonik i sam nabawił się kontuzji w pierwszej odsłonie meczu. Wojciech Stawowy bierze jednak swojego gracza w obronę:

- Nie mam pretensji do Maćka Wolskiego o czerwoną kartkę z tego względu, że był na samym końcu tej akcji. Sytuacja bramkowa ma zawsze swój zalążek dużo wcześniej. Tak było też teraz. Sfaulował zawodnika i należała mu się czerwona kartka. Szkoda tylko, że zostało to okraszone niestety kontuzją Maćka. Nawet gdybyśmy stracili tą bramkę na 2:1 i mielibyśmy go zdrowego to miałbym przynajmniej możliwość skorzystania z niego w najbliższym meczu. Straciliśmy bramkę i straciliśmy zawodnika na kolejne mecze. Nie jest to dobra sytuacja dla Maćka, bo teraz przez jakiś okres czasu nie będzie mógł zagrać

Chociaż część fanów może być rozżalonych po stracie pięciu punktów w dwóch spotkaniach szkoleniowiec Rycerzy Wiosny przypomina, że nadal jego zespół idzie w odpowiednim kierunku i konsekwentnie będzie realizował cel. Trudno się nie zgodzić z Wojciechem Stawowym. ŁKS ma w końcu 32 punkty na 39 możliwych i jest wiceliderem rozgrywek z siedmiopunktową przewagą nad trzecim w klasyfikacji Górnikiem Łęczna:

- W lidze zdarzają się różne momenty. My dalej idziemy w dobrym kierunku i dalej jesteśmy w trakcie realizowania celu. To nam będzie przyświecało do końca sezonu. Będą zdarzały się wpadki, bo to jest wliczone w sport. Z tego meczu trzeba wyciągnąć wnioski, zrobić dogłębną analizę i jak najlepiej przygotować się do następnego spotkania. Trzeba patrzeć do przodu, a nie do tyłu. Szkoda straconych punktów, bo się na to nie zanosiło dzisiaj – zakończył trener Stawowy.

Na razie zespół z al. Unii złapał zadyszkę, ale wydaje się, że póki co nie ma się czym martwić, choć oczywiście o tym zadecydują kolejne spotkania Łódzkiego Klubu Sportowego. Najbliższe już 27 listopada z wspomnianym wcześniej Górnikiem. Będzie to więc świetna okazja do rehabilitacji. Należy pamiętać jednak, że do dyspozycji trenera nie będą zawieszeni za kartki Maciej Wolski i Jan Sobociński:

- Będziemy mieli bardzo duże ubytki jeśli chodzi o blok obronny. Nie chcę na gorąco zastanawiać się jakie rozwiązanie będzie na mecz z Górnikiem Łęczna. Nad tym trzeba usiąść i się zastanowić. W tygodniu  musimy się dobrze przygotować do tego meczu. Zarówno w obronie jak i w całym zespole. W defensywie będą wymuszone zmiany – zakończył trener Stawowy.

Jeden z bohaterów po stronie gospodarzy, Przemysław Sajdak zadeklarował, że drużyna zareaguje tak, jak powinna na ostatnie niepowodzenia. 20-latek w meczu z Puszczą wywalczył dwa rzuty karne, a także oddał uderzenie, które pod nogi Wolskiego sparował golkiper gości dając tym samym szansę na zdobycie bramki koledze:

To jest dla nas nowa sytuacja. Wcześniej szliśmy w lidze z serią wygranych spotkań. Teraz przyszedł troszkę cięższy okres, ale zareagujemy na to w pozytywny sposób. Wyciągniemy wnioski i będziemy kontynuować to co jest naszym celem, czyli awans do ekstraklasy – dodał Sajdak.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Lubisz newsy na naszym portalu? Załóż bezpłatne konto, aby czytać ekskluzywne materiały z Łodzi i okolic.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy